środa, 30 sierpnia 2017

Midi spódnica w kratkę

Zawsze miałam problem z za krótkimi spódnicami. Mierzyłam śliczny model, ale okazywało się, że wyglądam w nim okropnie bo brakuje tych kilku centymetrów długości. Ostatnio mam problem zupełnie odwrotny. Z czterech zamówionych spódnic, trzy okazały się za długie. Jedna już wróciła do mnie od krawcowej i mam nadzieję, że jeszcze będą tak ciepłe dni, by w niej pochodzić. 
Spódnica, którą pokazuję w poniższej stylizacji też pójdzie "na ścięcie", gdyż na pewno jej wzór sprawdzi się w jesiennych stylizacjach i będę mieć jeszcze wiele okazji by ją założyć. Najpierw jednak przedstawiam ją w wersji "oryginalnej" w mojej ulubionej kombinacji z białą bluzką i dżinsową kurtką (czy tylko ja nie lubię słowa katana?) oraz sandałami, które pokazywałam wam ostatnio w wersji brązowej.



Spódnica - Reserved
Bluzka - Mango
Kurtka - Dorothy Perkins
Torebka - C&A
Sandły - CCC

niedziela, 27 sierpnia 2017

Bluzeczka w kropki

Dziś trochę inaczej. Wydobyłam z szafy i pierwszy raz w tym roku założyłam granatowe dżinsy. Rzadko miewam takie kaprysy, ale się zdarzają :)
Dobrałam do nich luźną, udającą dżins bluzeczkę z falbaniastymi rękawami. Bardzo podobają mi się takie dżinsowe zestawy z brązem, stąd dobór butów i torebki. Sandały, które znalazły się na mojej letniej minimalistycznej wish liście okazały się strzałem w dziesiątkę. Są wygodne, a do tego pasują również do sukienek i spódnic. W następnym poście pokażę wam wersję czarną.


Bluzka - Orsay
Dżinsy - C&A
Torebka - C&A
Sandały - CCC

czwartek, 24 sierpnia 2017

Pasiasta spódnica

 Prezentowany dziś zestaw powstał bardzo spontanicznie. Wczoraj obchodziliśmy trzecią rocznicę ślubu i planowaliśmy z mężem wyjście do restauracji. Rano przed pracą przygotowałam sobie piękny zestaw z koronkową spódnicą, ale okazało się, że dzień nie jest zbyt ciepły. Po powrocie miałam całe dziesięć minut, aby wymyślić coś innego. I wyszło coś takiego :) 


Bluzka - Mango
Spódnica - Reserved
Narzutka - Reserved
Torebka - Wittchen
Zegarek - eButik.pl
Buty - Badura

wtorek, 22 sierpnia 2017

Różowa spódnica

 Rozkloszowana spódnica i dżinsowa kurtka to zdecydowanie mój "zestaw obowiązkowy" tego lata. Ubieram go jak najczęściej, gdyż niebawem skończą się ciepłe dni, a poza tym we wrześniu zaczynam nową pracę (w końcu stała umowa!) i nie będę już mogła ubierać się tak swobodnie. Co prawda w firmie, do której przechodzę nie panuje sztywny dress code, jednak w pracy z najwyższym szczeblem managerskim nie wypada ubierać się jak nastolatka :)
Do tej różowej spódnicy robiłam trzy podejścia. Chciałam coś w tym kolorze, jednak wiązane wstążeczki wydawały mi się zbyt infantylne. Poza tym cena 119 zł nie zachęciła mnie jakoś szczególnie. Żadnej innej spódnicy jednak nie znalazłam i postanowiłam przymierzyć tę ponownie, tym razem po obniżce na 69 zł. To nadal nie było to. Zdecydowałam się dopiero podczas ostatecznej wyprzedaży i kupiłam ją za 39 zł. Dobrze zrobiłam, bo materiał się bardzo gniecie i nie była warta swojej pierwotnej ceny. Nie wspominając o tym, że mocno się rozciąga w pasie więc muszę pilnować by nie "zjechała" za nisko i nie stała się za długa.
Mimo wszystko bardzo podoba mi się poniższy zestaw. Dobrze czuję się w różu połączonym z granatem.


Spódnica - Reserved
T-shirt - Carry
Kurtka - Dorothy Perkins
Trampki - Converse
Torebka - Reserved
Zegarek - Daniel Wellington

sobota, 19 sierpnia 2017

Hiszpanka

 Zdecydowałam się na zakup pierwszej bluzki typu "Hiszpanka" czyli z odsłoniętymi ramionami. Dotąd unikałam takich "wynalazków" ze względu na kompleksy (ramiona raczej staram się ukrywać niż eksponować) i komfort noszenia. Natrafiłam jednak na piękną bluzkę w formie body na stronie www.ebutik.pl. Dzięki kuponowi zniżkowemu nabyłam ją w całkiem przyzwoitej cenie. Chciałam coś z rękawem 3/4, gdyż w takiej długości czuję się najbardziej swobodnie. Bluzka okazała się całkiem wygodna. Jest minimalnie asymetryczna, nie odrywa zbyt wiele, ale nadal jest ciekawie :)
Do takich ubrań jednak trzeba przede wszystkim zadbać o odpowiedni biustonosz. Na dobrej bieliźnie nie ma co oszczędzać. Najbardziej przeszkadza mi, gdy widzę na ulicy dziewczynę, która na siłę chciała założyć bluzkę bez ramiączek więc po prostu odpięła te od biustonosza. Dobrze dobrany biustonosz powinien sobie spokojnie poradzić z taką sytuacją. Trzymać wszystko jak trzeba i nie odstawać. Bardzo dobrze sprawdza się w tej sytuacji tzw. bardotka. Bo dziewczyny, to na prawdę widać, gdy biustonosz jest źle dopasowany. W przypadku bluzki z odkrytymi ramionami staje się to wręcz oczywiste.
Tak więc trend na falbany i odkryte ramiona jak dla mnie na tak, ale z głową :) Po więcej inspiracji zapraszam tutaj.



Bluzka - eButik.pl
Spódnica - Orsay
Torebka - Wittchen
Sandały - CCC

czwartek, 17 sierpnia 2017

Trochę z innej beczki... moje opowiadanie konkursowe na podstawie fragmentu książki "Grand"

Dziś wpis o troszkę innej tematyce. Podczas See Bloggers miałam okazję uczestniczyć w warsztatach pisarzem Januszem Wiśniewskim, podczas których dowiedziałam się z pierwszej ręki wielu ciekawych rzeczy o procesie tworzenia książki. 
Uczestnicy spotkania mieli okazję wziąć udział w konkursie, w którym nagrodą jest pobyt w hotelu ufundowany przez AccorHotels. Początkowo nie miałam właściwie zamiaru brać udziału, gdyż najbardziej w świecie nie lubię pisania na zamówienie, pod dyktando. Wolny długi weekend jednak sprawił, że ogarnęła mnie wena :)
Konkurs polega na zainspirowaniu się fragmentem książki "Grand" Janusza L. Wiśniewskiego i stworzeniu opowiadania czy eseju. Moje opowiadanie, jak zwykle, nieco się rozciągnęło i uznałam, że właściwie byłaby z tego niezła historia. Takim sposobem powstał pierwszy rozdział (lub jego część) książki pod roboczym tytułem "Merkury".
Celowo nie czytałam jeszcze książki "Grand" by nie sugerować się stylem pisania autora (gdyż nie chcę nikogo naśladować), ani opisanymi w niej historiami. Moje opowiadanie zakłada opis wydarzeń z perspektywy dwóch głównych bohaterów. Kierowałam się również wskazówkami pana Janusza czyli przede wszystkim pisać o miejscach, które się zna, odwoływać się do nich jak najczęściej. No i podsłuchiwać! Najlepsze historie powstają z tych zasłyszanych. Na prawdę nam, lub otaczającym nas ludzi na co dzień przytrafia się wiele niesamowitych historii, które mogą być początkiem do napisania prawdziwego bestsellera.
Fragment, który miał być moją inspiracją znajdziecie poniżej.
Rano nie poszedł na śniadanie. Nie czuł głodu. Wjechał windą na ostatnie piętro i powoli schodził na dół, przechadzając się korytarzami. W pewnej chwili zobaczył siedzącą na podłodze kobietę. Opierała się plecami o ścianę. Zauważyła go, dopiero gdy do niej podszedł. Przestraszyła się. Pośpiesznie okryła nagie uda szlafrokiem. Zaniepokoił się tym, że siedzi sama. Na podłodze...
Janusz L. Wiśniewski, Grand

Zauważyła go, dopiero gdy do niej podszedł. Stanął w bezpiecznej odległości, po drugiej stronie ciasnego korytarza. Miał zatroskany wyraz twarzy. Przynajmniej tak jej się wydawało. Czy to widok zapłakanej nieznajomej tak go zaniepokoił czy miał swoje ważniejsze powody? Pochylił się w jej stronę.
- Mogę w czymś pomóc? - zapytał, a jego wzrok powędrował w dół ku jej odsłoniętym udom.
Zorientowała się, że szlafrok podsunął jej się odrobinę zbyt wysoko. Poprawiła go pospiesznie uświadamiając sobie, że nie ma pod spodem bielizny.
- Nie, nie trzeba – wymamrotała próbując wstać przy zachowaniu resztek godności – właśnie szłam do swojego pokoju – dodała.
Mężczyzna wyciągnął rękę w pomocnym geście, ale zignorowała ją. Nie chciała by ktokolwiek jej dotykał. A już na pewno nie jakiś przypadkowo napotkany mężczyzna. Przez głowę przeleciała jej myśl, że przecież przyjechała tu właśnie po to, aby odbyć intymne spotkanie z obcym mężczyzną, ale od razu ją odrzuciła.
Podniosła się starając się przy tym okazać choć odrobinę gracji. Choć zaczerwieniony nos i podpuchnięte oczy wyraźnie zdradzały jej lichy stan emocjonalny, więc o żadnej gracji nie było mowy. Uleciała gdzieś wraz z jej godnością, a podejrzewała, że nieco później jeszcze tego samego dnia straci również resztki szacunku do samej siebie. Nie pozostanie jej już nic. Choć naturalnie tego mężczyzny w ogóle to nie interesowało, i nie powinno.
-Mieszka pani na tym piętrze? - zapytał, przyglądając się tym razem jej twarzy. Jego głos był zachrypnięty, jakby długo nieużywany. Obstawiła długoletniego palacza.
- Tak... nie. To znaczy tak, ale wracam na dół. Chyba zostawiłam klucz pod prysznicem – wyjaśniła.
- Na dole?
- Tak. Obok siłowni.
- Rozumiem. Ubranie też pani zostawiła na dole? - zapytał rozglądając się zapewne w poszukiwaniu torby na odzież sportową.
Czuła, że się czerwieni. Po raz drugi przypomniała sobie, że jest praktycznie naga. W ciasnym korytarzu na przedostatnim piętrze hotelu. Ze starszym, trochę zbyt wścibskim mężczyzną.
- Oddałam do prania – powiedziała mając na myśli swój strój sportowy. - Pójdę już.
Zrobiła kilka niezgrabnych kroków w stronę windy. Pomyślała, że musi wyglądać idiotycznie w przykrótkim szlafroku i starych zużytych klapkach. Nacisnęła przycisk dający znać, że chce jechać w dół. Mężczyzna nie ruszył się z miejsca, ale czuła, że ją obserwuje. Przeczesała ręką włosy. Pomyślała, że musi wyglądać koszmarnie.
- Może przyniosę pani ten klucz? - usłyszała pytanie tuż zza swoich pleców. Podskoczyła zaskoczona. - Przepraszam, nie chciałem pani przestraszyć.
- Nie, po prostu... myślałam, że już pan sobie poszedł.
- Nie chcę być natrętny – powiedział podnosząc ręce w geście pokazującym, że nie ma złych zamiarów. - Zwyczajnie pomyślałem, że nie chce pani paradować w tym stroju po całym hotelu.
- Paradować? - powtórzyła zdumiona.
- Pokazywać się – uściślił.
- Przyszłam tak na górę – przypomniała. Zaczynał ją irytować. Winda nadal nie przyjeżdżała. - Dziękuję za troskę, ale poradzę sobie – odpowiedziała stanowczo. Jego mina zdradzała, że bardzo w to wątpił.
Usłyszeli cichy dzwonek windy i drzwi się przed nimi rozsunęły. Ze środka wyszła para w średnim wieku. Zapewne wracali ze śniadania. Natalia uświadomiła sobie, że jest bardzo głodna. Już dawno minęła pora, o której zwyczajowo jadała śniadanie. Kiedyś, w poprzednim życiu – pomyślała – zanim pewien mały człowieczek powywracał wszystko do góry nogami. Potrząsnęła głową chcąc odgonić te myśli. Wsiadła do windy i ze zdumieniem przekonała się, że jej nachalny towarzysz zrobił to samo.
- Parter? - zapytał.
- Tak, poproszę – skinęła głową. Odwróciła od niego wzrok jednak nadal widziała jego odbicie w dużym lustrze, które zajmowało jedną z bocznych ścianek kabiny. Nie patrzył na nią. Spoglądał prosto przed siebie. Pomyślała, że ma dość przyjemną aparycję, choć pewnie wyglądałby lepiej, gdyby na jego twarzy nie gościł grymas, którego przyczyny nie miała jak się domyślić. - Jedzie pan na śniadanie? - zapytała zanim zdążyła się ugryźć w język. Ich spojrzenia spotkały się w lustrzanym odbiciu.
- Tak. Choć właściwie nie jestem głodny. Myślałem, że jeśli się przejdę - urwał w środku zdania. - Dlaczego pani płakała? - zapytał znienacka.
Winda zatrzymała się na trzecim piętrze. Dołączyła do nich młoda kobieta ciągnąc za sobą małą czerwoną walizeczkę na kółkach. Pojawienie się dodatkowej pasażerki uratowało ją przed odpowiedzią na to niezbyt uprzejme pytanie. Wysiedli w lobby i każde z nich bez słowa udało się w przeciwnych kierunkach. Natalia skierowała się ku schodom prowadzącym w dół do strefy fitness. Jej niechciany towarzysz zaś podążył do hotelowej restauracji w drzwiach przepuszczając blondynkę z czerwoną walizką. Wiedziała o tym, gdyż nie wytrzymała i spojrzała przez ramię. Chciała się upewnić, że spławiła natręta.
Klucz do jej pokoju leżał tam, gdzie spodziewała się go znaleźć. W plastikowym pojemniku zamontowanym do ścianki prysznica. Wrzuciła go tam bezmyślnie nie mając co z nim zrobić po pozbyciu się ubrań. Opłukała go z mydła w umywalce. Spojrzała na swoje odbicie. Wyglądała na starszą, niż była w rzeczywistości. Potrafiła to sama przed sobą przyznać. I czuła się tak samo staro. Za osiem dni skończy trzydzieści dziewięć lat, a wyglądała na co najmniej dziesięć więcej. Jej włosy, kiedyś zadbane i równo przycięte, teraz przypominały włosie miotły do zamiatania podłogi. Końcówki pamiętały resztki rozjaśniacza, natomiast odrost miał jej zwyczajny mysi kolor, z którym borykała się przez całe życie i szczerze go nienawidziła. Jej zielone oczy, miały obecnie kolor wody płynącej ściekiem. Skóra pod oczami była prawie przezroczysta, widać było przez nią pojedyncze żyłki. Niegdyś, w czasach swojej świetności, jak je nazywała, nawet lubiła na siebie patrzeć. To były dni, gdy zawsze miała perfekcyjnie nałożony makijaż, ufarbowane na blond i zakręcone lokówką włosy, nienaganny manicure. Nie potrzebowała tych rzeczy, ale czuła się z nimi pewniejsza siebie. Tak naprawdę była wtedy jeszcze podlotkiem. Absolwentką stawiającą pierwsze kroki w korporacji. Później mogła pozwolić sobie na lepszego fryzjera, droższy manicure, gustowne ubrania. Przyciągała spojrzenia. I to zarówno mężczyzn jak i kobiet. Potem jednak została mamą i to wszystko, te drogie ubrania i fryzury, zeszły na dalszy plan, przestały się liczyć. Choć jej mąż nigdy nie przegapił okazji by zauważyć, że się zaniedbała. Często powtarzał jej, by coś ze sobą zrobiła. Tęsknił za tą Natalią, której zazdrościli mu wszyscy koledzy z komendy. To właśnie wtedy byłam tu pierwszy raz – pomyślała później, gdy już ubrana w błękitną sukienkę siedziała w hotelowej restauracji popijając ziołową herbatę zamiast śniadania. Wszechobecne zapachy spowodowały u niej kolejne tego dnia mdłości, próbowała je opanować, zanim zdecyduje się wziąć coś do ust. To właśnie niedługo po urodzeniu Janka byłam w tym hotelu po raz pierwszy – rozmyślała dalej. - Przy projekcie Kanada.
Trzy miesiące po urodzeniu pierwszego dziecka, jej firma poprosiła ją by poprowadziła ważny projekt w Gdańsku. Sam prezes do niej zadzwonił z tą prośbą. Trzy tygodnie nad morzem w luksusowym hotelu razem z mężem i synem. Pracodawca wszystko opłacił. Mogła pracować w dowolnych godzinach i swobodnie dojeżdżać z firmy klienta do hotelu na karmienie. Propozycja nie do odrzucenia. Po zamknięciu projektu nie miała już ochoty siedzieć w domu. Wróciła do pracy na część etatu. Zatrudnili nianię. Grzegorz do tej pory ma jej to za złe. Uważa, że opuściła ich synka. Jakby ten fakt w jakikolwiek sposób mógł wpłynąć na późniejsze wydarzenia...
- Czy to miejsce jest zajęte? 

Całość do przeczytania na moim drugim blogu tutaj. Zdradzę, że akcja dzieje się w hotelu Mercure Gdańsk Stare Miasto. Ja natomiast chętnie zatrzymałabym się w Marcure Warszawa... Grand :)

wtorek, 15 sierpnia 2017

Sezon na sukienki

 W tym roku miałam już "fazę" na czarny kapelusz, kolor khaki, białe trampki, a teraz przyszedł czas na sukienki. Wyjęłam z szafy wszystkie letnie sukienki jakie mam, kupiłam też na wyprzedażach kilka innych. Między innymi tę kremową w kwiaty. Spodobał mi się jej wzór, który na pierwszy rzut oka wydawał się całkiem zwykły, wręcz nudny. Ale jeśli się bliżej przyjrzeć, robi się ciekawie. Przeróżne kwiaty o nieoczywistych kolorach, a część wygląda jakby była niedokończoną kolorowanką.
Do sukienki dobrałam pudrową marynarkę. Taką, jakiej szukałam od dłuższego czasu - krótką, aby ładnie wyglądała właśnie z takimi rozkloszowanymi sukienkami, ale na tyle by nazwać ją bolerkiem. Wybrałam taki zestaw do pracy, a po południu zmieniłam torebkę na małą podręczną.





 Sukienka - F&F
Marynarka - Camaieu
Baleriny - Savona
Torebka - CCC
Zegarek - eButik.pl

sobota, 12 sierpnia 2017

Nadmorskie klimaty

Zupełnie zapomniałam, że mam jeszcze kilka zdjęć znad morza. Po południu, po pierwszym dniu warsztatów See Bloggers, wybraliśmy się z mężem na krótki spacer. Rozpogodziło się więc ubrałam zwiewną spódnicę, ale ze względu na lekki wiaterek postanowiłam nie rezygnować z kurtki.



Spódnica - Mohito
T-shirt - Sinsay
Kurtka - House
Torebka - Reserved
Buty - nn
Zegarek - Daniel Wellington

czwartek, 10 sierpnia 2017

Ostatnie pożegnanie białej spódnicy

Opowiem wam historię. To będzie raczej smutna historia. Pamiętacie wpis o letnich spódnicach? Tak bardzo się cieszyłam, że znalazłam swoją idealną. Do czasu, gdy postanowiłam dorzucić ją do kilku jasnych rzeczy do prania. A zaczęło się od nowej dżinsowej kurtki, która wydzielała nieprzyjemny zapach. Trzeba ją było przeprać więc zebrałam trochę jasnych ubrań i wrzuciłam do pralki. Był już wieczór, gdy pranie się skończyło, wyciągam po kolei swoje rzeczy i coś mi nie pasuje. W pierwszym momencie zrzuciłam winę na zbyt żółte światło. A zresztą jedna z bluzek od początku była bardziej ivory niż śnieżnobiała. Jednak po wyjęciu tej spódnicy nie było już wątpliwości. Zafarbowała na żółto! Potem było kilka rund ręcznego prania w Vanishu, sukcesy i porażki, płukanie w pralce, aż w końcu okazało się, że kurtka nie była niczemu winna. Winne są wodociągi i brudna woda, która tego dnia leciała z kranu. Wyobrażacie sobie? Próbowałam wszystkiego, ale biel spódnicy jest nie do uratowania. Dzisiejsze więc zdjęcia są w pewnym sensie archiwalne.
Tak się rozpisałam, że o nowych sandałach napiszę następnym razem :)



 
Koszula - Reserved
Spódnica - allegro.pl
Sandały - CCC
Torebka - Bershka

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Nad jeziorem

Poprzedni wpis zebrał same pozytywne recenzje. Pomyślałam, że niepotrzebnie unikałam spódnic i sukienek maxi od początku lata. Na weekendowy wypad za miasto wybrałam więc długą granatową spódnicę, zwykły t-shirt i pojemną torebkę. I to właśnie torebka podoba mi się najbardziej. Podobną w zeszłym roku miał Wittchen, ale zanim na nią nazbierałam, była już niedostępna. Tę znalazłam zaś całkiem przypadkiem. Ostatnia sztuka, za 50 zł. Optymalna cena za dodatek, który będzie "na czasie" jeszcze jakieś maksymalnie dwa miesiące :)
Na zdjęciach widać dlaczego na co dzień nie noszę krótkiego rękawka. Wolę długość do łokcia, która pozwala mi się czuć swobodnie. Dlatego jestem wielką fanką podwijania rękawów (tak wiem, że rozciągam przez to swetry) i uważam, że to ubranie ma się do nas dopasować, a nie my do ubrania. Czasem jednak trzeba postawić na całkowitą wygodę i kompleksy zostawić w domu :) Jak tak dalej pójdzie, zacznę nosić spódnice przed kolano! Szok :)


Spódnica - outlet Calliope
T-shirt - Sinsay
Torebka - Orsay
Baleriny - deezee.pl
Okulary - Carry

czwartek, 3 sierpnia 2017

Drugie podejście do długości maxi tego lata

Tak jak w tytule. To dopiero moje drugie podejście do długości maxi w tym sezonie. Myślę, że tym razem bardziej udane. Tę sukienkę kupiłam w zeszłym roku i założyłam tylko raz, w Grecji. Teraz jednak leży trochę lepiej, bo jest mnie odrobinę mniej ;)
Dobrałam do niej nową dżinsową kurtkę, bo nie lubię ubrań bez rękawów. Kolejny kompleks - ramiona. Do tego wygodne buty, też przeleżany w szafie zeszłoroczny nabytek. Dla podkreślenia efektu użyłam matowej pomadki Eveline w kolorze Hawaiian Flowers.




Sukienka - eButik.pl
Kurtka - House
Torebka - Bershka
Baleriny - deezee.pl
Okulary - Carry
Naszyjnik - Orsay
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...