niedziela, 30 kwietnia 2017

Musztarda w wersji na ostro

 Noszę tę musztardową koszulę stosunkowo często więc to aż dziwne, że jeszcze nie pojawiła się na blogu. Zimą niestety w pracy musiałam ją ukrywać pod marynarką czy swetrem. A mam na nią tak wiele pomysłów. Mam nadzieję, że teraz w końcu będę mogła zaszaleć. W rzeczywistości kolor jest ciemniejszy i "brudniejszy", nie taki żółty. W tym wypadku zestawiłam ją "na ostro" czyli z ramoneską, skórą i kolcami. Wybrałam szare botki bo większość zimy przechodziłam w czarnych i już nie mogę na nie patrzeć :) Maj za pasem, myślałam, że o tej porze będę chodzić z sandałkach!




Koszula - outlet Calliope
Spódnica - outlet Calliope
Ramoneska - Stradivarius
Botki - Reserved
Torebka - Butik
Naszyjnik - H&M
Zegarek - Reserved

środa, 26 kwietnia 2017

Just ordinary everyday outfit #17

 Dziś w zimnych barwach :) Dobrze czuję się w szarościach, choć może do mojej karnacji bardziej pasują beże. Ale nie założyłam nic czarnego, a to sukces :) Ot, taki zwyczajny weekendowy zestaw. Bez strojenia się, układanych loków i makijażu pod bloga. Ktoś kiedyś zarzucił mi, że mam pogniecione ubrania. To nie jest magazyn modowy, a ja w tych ubraniach zwyczajnie CHODZĘ na co dzień. Niektóre materiały się gniotą, tak już w z nimi jest :)

 


Koszula - C&A
Spodnie - F&F
Kamizelka - Reserved
Torebka - allegro.pl
Botki - Reserved

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Bad hair day?

Chociaż nie miewam dnia brzydkich włosów, to jakoś ostatnio nie mam ochoty na ich misterne układanie czy prostowanie. Ostatni tydzień był bardzo wietrzny, a do tego na zmianę deszcz, śnieg i grad. Wszystkie moje wysiłki jeśli chodzi o fryzurę szły na marne. Pozwalam więc im się swobodnie falować, a i z czapką się trzeba było przeprosić. Zwłaszcza, gdy chciałam zrobić sobie nieco dłuższy spacer. Na wszelki wypadek również na wiosenną kurtkę narzuciłam futerko :)

 




 Kurtka - allegro.pl
Kamizelka - Lidl
Spodnie - C&A
Kozaki - New Look
Torebka - Zara
T-shirt - Diverse

sobota, 22 kwietnia 2017

Powrót zimy?

 Nie tak miał wyglądać kwiecień, na który tak czekałam. Pochowałam wszystkie ciepłe szaliki i zimowe kozaki, a tu taka niespodzianka. Na szczęście śnieg już stopniał, przyszły tydzień zapowiada się całkiem znośnie więc sprawdzą się takie "przejściowe" zestawy jak ten. Moja jedyna bluza, nieuczesane włosy i torebka z kolekcji Young. Tylko tyle i aż tyle. Wyszło jakoś tak... inaczej :)



Bluza - H&M
Spódnica - outlet Calliope
Kurtka - Reserved
Botki - kupbuty.com
Torebka - Wittchen
Szal - Top Secret

środa, 19 kwietnia 2017

Ulubieniec kwietnia

 Pudrowy róż to zdecydowanie mój kolor, bardzo dobrze się w nim czuję. W zeszłym roku udało mi się kupić świetną koszulę w tym kolorze w Szachownicy. To polska sieć sklepów stacjonarnych (zlokalizowanych głównie na południu kraju) i sklep internetowy z tanią odzieżą. Zapłaciłam za koszulę 39 zł i jestem bardzo z niej zadowolona. Co prawda do sztuczny materiał, więc miałam duże wątpliwości. Okazało się jednak, że czuję się w niej komfortowo, nie gniecie się i nie psuje w praniu. Lubię łączyć ją ze złotą biżuterią. Tym razem dla kontrastu dla jej zwiewnego charakteru, założyłam na wierzch "mocną" skórzaną kurtkę. Tego typu zestaw z rozkloszowaną spódnicą jest jednym z moich ulubionych (przy tym kroju spódnicy bowiem płaszcz się nie sprawdza). Ze względu na dużą ilość złotych łańcuszków, zrezygnowałam z większej ilości biżuterii.





Bluzka - Szachownica
Spódnica - outlet Calliope
Kurtka - House
Buty - DeeZee
Torebka - CCC
Naszyjnik - Pepco

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Chevron top & quilted jacket

 Niejednokrotnie podkreślałam, że jestem fanką koloru khaki. W dodatku dobrze się czuję w ramoneskach i odpowiada mi trend na pikowane kurtki - to wszystko znalazłam całkiem niechcący w Reserved :) Kurtka wpadła mi w oko od pierwszego wejrzenia. Przeczekałam jednak tydzień i kupiłam dopiero, gdy przemyślałam wszystkie "za" i "przeciw". Tych pierwszych, jak widać, okazało się być więcej :)


 Kurtka - Reserved
Top - Atmosphere
Spodnie - C&A
Torebka - Wittchen
Buty - deezee.pl
Naszyjnik - Kik
Zegarek - eButik.pl

piątek, 14 kwietnia 2017

Moda z Lidla #2

 Mój ulubiony zestaw to rozkloszowana spódnica i koszula. W tym wypadku spódnica jest "skórzana", a koszula wiąże się na piękną kokardę pod szyją. Obie te rzeczy kupiłam w Lidlu. Nie jeżdżę już na czwartkowe polowania do tego sklepu, gdy tylko pojawi się nowa gazetka, ale lubię przeglądać kosze z rzeczami przecenionymi. Czasem warto poczekać. Łącznie zapłaciłam za te dwie rzeczy mniej niż 60 zł. Co prawda spódnicę trudno doprasować po jej długim leżeniu w wyprzedażowym koszu, a i nie zawsze można znaleźć swój rozmiar, ale nic nie zastąpi tego uczucia, gdy wygrzebiecie z samego dna spódnicę za 29,99 zł! :)
Wybaczcie moje miny, wcale nie byłam obrażona. No, może na wiatr :)


 
Koszula, spódnica - Lidl / Kurtka - House / Botki - kupbuty.com / Torebka - CCC

wtorek, 11 kwietnia 2017

Szara sukienka

 Zrobiłam coś, czego raczej nie robię. Kupiłam sukienkę odsłaniającą kolana. Był to całkowity przypadek, gdyż strona, na której ją zamówiłam oferuje większość modeli w dwóch długościach. To miała być ta dłuższa opcja. I jest, a ja wcale nie jestem szczególnie wysoka :) 
Jednak krój sukienki sprawia, że cała jej długość gdzieś się "gubi", Miałam wątpliwości gdyż, no nie oszukujmy się, jeszcze daleko mi do szczupłej sylwetki. W dodatku mam nieproporcjonalne uda, które u mnie wykluczają wszelkie opcje mini. Tymczasem usłyszałam tak wiele komplementów pod adresem tej sukienki, że byłam w szoku. Zapewne najlepiej prezentuje się w pełnej okazałości, bez okrycia. Na to przyjdzie jeszcze czas. Tymczasem zapraszam na zestaw z czarną ramoneską i ciepłym szalem, bo wiosna nas na chwilę opuściła.



Sukienka - vubu.pl
Kurtka - House
Szal - H&M
Torba - Wittchen
Botki - House

sobota, 8 kwietnia 2017

Subtelna różnica

Tak mogłabym określić poprzedni miesiąc - subtelna różnica. I nie chodzi tylko o odświeżenie fryzury :)
Chyba nikogo specjalnie nie zdziwi gdy się powtórzę – ale ten miesiąc szybko zleciał. Czy są jakieś sposoby na zatrzymanie czasu? Albo chociaż na nieznaczne zwolnienie. Chętnie je zgłębię.
Choć staram się żyć w harmonii z samą sobą, nie dać się zgnębić przez nielubianą pracę i domowe obowiązki (czy naprawdę trzeba mieć wszystkie okna wypucowane na Wielkanoc?), to czuję, że coś mi umyka i życie od weekendu do weekendu odbiera mi radość z jego celebrowania.
Ale jak to zrobić by mi się chciało tak jak mi się nie chce?
Początek miesiąca był pozytywny. Dieta po dłuższej (bardzo dłuższej) przerwie zaczęła znów przynosić efekty. Czułam się fajnie. Przeczytałam książkę „Slow fashion”, która choć proponująca zbyt restrykcyjne podejście do porządków w szafie, dała mi do myślenia. Mój przegląd szafy skończył się na dwóch półkach – koszulki z krótkim rękawem i buty. Ładna pogoda w weekendy i remont salonu sprawiły, że nie miałam jak wygospodarować sobie całego popołudnia na porządki w sypialnianej szafie. Niemniej jednak zaczęłam się głębiej zastanawiać nad zakupami. Zrobiłam listę elementów brakujących i staram się poza nią nie wykraczać.
Szkoda, że nic nie wyszło ze zmiany pracy. Sama jestem sobie winna bo stchórzyłam. Uważam się za osobę ambitną więc obecna posada, która według mnie jest mało rozwojowa, nie satysfakcjonuje mnie. Ale przestraszyłam się, że sobie nie poradzę gdzie indziej. Szczególnie zdeprymowała mnie informacja, że już ktoś się na tym stanowisku nie sprawdził i podziękowano mu po okresie próbnym trzech miesięcy. Nie powiem, pochlebiało mi to, że poproszono mnie o przemyślenie oferty, a nawet zaproponowano wyższe stanowisko. Gdy jednak chciałam się ponownie spotkać, by omówić obowiązki osobiście, odbiłam się od ściany. O proponowanej pracy rozmawialiśmy półtorej godziny, a teraz mam się w ciemno zgodzić na inne stanowisko bo „obowiązki wymienione są w ogłoszeniu”? Nie widzę logiki w takim podejściu. Szkoda mi tylko potencjalnie rozwojowych zadań typu organizacja eventów, którą interesuję się od dłuższego czasu. W tej branży jednak (jak w każdej zresztą) chcą osoby wyłącznie z doświadczeniem. Tutaj miałam szansę to doświadczenie zyskać niejako „przy okazji”. Obawiam się jednak, że był to podpunkt w ofercie wpisany „na zachętę”, a skończyłabym odbierając pocztę i podając kawę. Tak to sobie tłumaczę :)
Podsumowując – praca bez zmian, remontowo o krok do przodu, nastrój na mocne trzy minus. A pozytywy? W końcu jest jasno, gdy wracam do domu! Cudowne uczucie. Jestem osobą, która bardzo, ale to bardzo jest podatna na zmiany pogody i pór roku. Zimą często po przyjściu z pracy zdarzało mi się… zasypiać! Teraz po ugotowaniu i zjedzeniu obiadu mogę jeszcze wyjść na spacer i wrócić przed zmrokiem. I choć słyszałam wiele głosów mówiących, że mamy to szczęście, że mieszkając w klimacie umiarkowanym możemy doświadczać zmienności pór roku, to ja osobiście chyba lepiej czułabym się mieszkając w północnej Kalifornii. Na razie się jednak na to nie zapowiada więc pozostaje mi cieszenie się tą lepszą połową roku.
Nie byłoby porządnego podsumowania bez części kulturalnej. W marcu byłam w kinie aż trzy razy choć nie na filmach, na których chciałam. O moich odczuciach po obejrzeniu „Wszystko albo nic” pisałam już jakiś czas temu tutaj. Drugim filmem był „Azyl”, który wybrałyśmy z mamą posiadając cztery groupony ważne do końca miesiąca. Ten film podobał mi się najbardziej. Miejsce drugie na podium zajmuje zaś „Ghost in the shell” wybrany przez mojego męża. Możliwe, że nie oceniam obiektywnie, bo jestem umiarkowaną fanką Scarlet Johansson, ale to zupełnie nie mój klimat.
Książki w marcu przeczytałam aż dwie. „Slow fashion” i „Slow life”. Pierwsza była w porządku, drugą męczyłam nieco dłużej, głównie w pociągu, więc nie miałam czasu i narzędzi by usiąść nad zadaniami w niej zaproponowanymi. Myślę, że ponowne jej przejrzenie, tym razem z kartką i długopisem, wyjdzie mi na dobre. Nie popadam jednak w zachwyt nad jej innowacyjnym podejściem do życia.




wtorek, 4 kwietnia 2017

Prawie czerwona spódnica

 Wymyśliłam sobie ten zestaw jakiś czas temu i czekałam na ładną pogodę by móc go "zrealizować" bez zakładania kurtki. Okazja nadarzyła się w zeszłą niedzielę. Było cudownie. Wiosennie, optymistycznie, na luzie. Dla mnie właśnie taki zestaw z rozkloszowaną spódniczką jest w kategorii "na luzie" choć pewnie większość ludzi tak tego nie widzi.
Początkowo chciałam ubrać inną spódnicę, ale okazała się... za duża! Ach ta mieszanka uczuć, gdy jednocześnie cieszysz się z utraty wagi i żałujesz, że nie możesz już nosić swoich ulubionych ubrań. Spódnica (w stylizacji tutaj) i jej chabrowa siostra na pewno lądują na liście ubrań do zwężenia, bo mimo upływu czasu, nadal są w dobrym stanie. Ja zaś na szybko wygrzebałam z szafy nowszy nabytek tej samej marki - bladą spódnicę z ciekawym krzyżowaniem materiału w talii. Wydaje mi się, że w rzeczywistości jej kolor jest mniej intensywny i to właśnie czyni ją wyjątkową.




 Spódnica - Top Secret
Koszula - Medicine
Szal - nn
Torebka - CCC
Buty - Level F
Zegarek - eButik.pl
Bransoletka - YES
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...