poniedziałek, 6 marca 2017

Podsumowanie lutego

Czas leci nieubłaganie. Luty minął w mgnieniu oka. Co się u mnie wydarzyło? W końcu zaczęliśmy trzykrotnie przekładany remont salonu. Jeśli salonem można nazwać nasz maluteńki pokoik, który w końcu, mam nadzieję, będzie wyglądał przyzwoicie. Udało się zamalować na szaro okropny pomarańczowy kolor, który mój (jeszcze wtedy przyszły) mąż wybrał pięć lat temu, gdy "na chwilę" wyjechałam za granicę do pracy :) Ja mówiłam o brzoskwini, on zrozumiał dynia :)
Nie pokazuję jeszcze efektu końcowego, gdyż potrzeba kilku uzupełniających poprawek, ale wkrótce na pewno pochwalę się naszym dziełem.
W związku z remontem, w lutym praktycznie co weekend byliśmy w jakimś sklepie. Obejrzeliśmy wiele mebli, aby ostatecznie wrócić do IKEI po takie same jak mamy, ale w innym kolorze. Przy okazji zakupów do domu, udało nam się "wyhaczyć" kilka ubraniowych okazji. Odświeżyliśmy garderobę mojego męża, ja też znalazłam coś dla siebie. I choć waga nadal stoi, pokusiłam się nawet o spodnie, w które jeszcze się nie mieszczę, ale powinny być dobre latem :)
W lutym wypróbowałam też nową opcję dojazdu do pracy i od marca już na stałe przesiadłam się na pociąg. Nie wiem czemu bliscy byli sceptycznie nastawieni do tej zmiany. Ja widzę same pozytywy. Zaoszczędzę minimum 200 zł miesięcznie. Mam zamiar odkładać tę kwotę co miesiąc na wakacje. Mam też więcej czasu na czytanie/słuchanie książek. Same pozytywy.





W zeszłym miesiącu zostałam też dwukrotną ciocią dzieciaczków moich przyjaciółek. Jednemu z nich nie spieszyło się na ten świat, urodził się tydzień po terminie. Drugie zaś zrobiło wszystkim niespodziankę o ponad dwa tygodnie za wcześnie. Takim to sposobem różni ich tylko jeden dzień. Nie mogę się doczekać kiedy oboje zobaczę. Prezenty już stoją zapakowane. Uwielbiam kupować dziecięce rzeczy :) Szkoda, że nie będę jeszcze długo mieć okazji kupować ich dla siebie.

15 komentarzy:

  1. To ja Ci kochana z całego serca życzę, byś jak najszybciej dla siebie mogła kupować te małe ubranka. Oby los Cie zaskoczył ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana jestem zachwycona twoim wyglądem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dojazdy pociągiem są fajne, i właśnie ma się czas na lekturę, i można nieco zaoszczędzić:)
    W dyniowym kolorze chyba za długo bym nie wytrwała, szary zaś wielbię, całe mieszkanie mam na szaro:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię jeździć pociągiem.
      Sama nie wiem dlaczego pozwoliłam temu kolorowi tak dlugo na ścianach pozostać.

      Usuń
  4. Chudniesz w oczach, pewnie ledwo CIę poznam jak się spotkamy (mam nadzieję, niedługo :) 200 Zł miesięcznie to dużo, rozsądnie je rzeczywiście odłożyć na coś fajnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W oczach ;) to dlatego sie w spodnie nie mieszczę :D
      Tez mam nadzieje ze się spotkamy na kawę. Katowice nie sa piękne o tej porze roku ale i tak zapraszam :)

      Usuń
  5. fajnie, że udało się zrobić remont:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny mix :) pozdrawiam serdecznie :) woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja zaciążona koleżanka ostatnio mi powiedziała, że też bardzo lubiła kupować dziecięce rzeczy... Póki sama nie zaszła w ciążę i nie stało się to koniecznością ;) Także ciesz się, póki nie musisz :D

    Pozdrawiam
    Ludka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja ostatnio przesiadłam sie z autobusu na auto, koszty w sumie te same ale mega oszczędność czasu :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...