sobota, 4 lutego 2017

Podsumowanie stycznia

Czas na kilka słów podsumowania stycznia okraszonego zdjęciami, które w tym miesiącu pojawiły się na moim Instagramie :)
Niewiele u mnie zmian. Wciąż jestem na diecie i idzie powoli, ale do przodu. Postanowiłam do niczego się nie zmuszać. Abonament na Vitalii wykupiony mam do połowy maja, ale to wcale nie znaczy, że coś się stanie, gdy nie schudnę tych 10 kg do tego czasu. Wiadomo, że fajnie byłoby wrócić do poprzedniej wagi tak na wakacje, na przykład. Ale im większą presję będę nakładać sama na siebie, tym większe ryzyko, że znów dopadnie mnie efekt jo-jo, gdy już osiągnę wagę X.
Na pewno miłe były komentarze współpracowników "Hej, Ania ty się odchudzasz?" i podobne. To znaczy, że widać ten ubytek ok 5 kg odkąd pracuję w tej jednostce (czyli od października). To świetnie :) Wiecie, tak to jest, że ja bardziej patrzę na to ile jeszcze pracy przede mną, niż na co to już osiągnęłam. A przecież to cudowne uczucie znów mieścić się w "stare" ubrania :)

Było kilka wyjątków od diety w tym miesiącu, wiadomo ;)
Jednym z nich były moje urodziny, a drugim urodziny mojej siostry dzień później. Postanowiłam te wyjątkowy dla mnie dzień spędzić tak jak mi się podoba. Miałam możliwość wzięcia urlopu, więc czemu nie skorzystać? Wybrałam się na paznokcie, a potem z mężem na randkę. Dostałam od niego zegarek i bransoletkę. Wstąpiliśmy też po drodze do sklepu, gdzie znalazłam dla siebie płaszczyk, spódnicę i torebkę. I to właściwie też dostałam w prezencie :) Potem byliśmy na pysznej kawie i babeczkach w Miss Cupcake.


 


W styczniu nie przeczytałam niestety żadnej książki. Jestem w trakcie "Amerykańskich Bogów" ale nie jest taka fajna, jak się spodziewałam.

W styczniu miało miejsce jeszcze jedno ważne wydarzenie. Po raz pierwszy zostałam Matką Chrzestną. Bardzo mnie ucieszyła ta propozycja. Malutka ma teraz już dwa miesiące i rośnie jak na drożdżach :) Jak zawsze mogłam liczyć na Paulette, która zrobiła dla mnie przepiękny box z różowym wózeczkiem w środku. Inna koleżanka podpowiedziała mi pomysł ze skarbonką zamiast tradycyjnej koperty. Dzięki temu każdy będzie mógł się dorzucić, a w przyszłości mam nadzieję, rodzice ulokują to na lokacie. Na studia ;) Oczywiście moja skarbonka, dzięki Paulette była wyjątkowa i pasowała do boxa. Dokupiłam jeszcze malutkie kolczyki. Sama bym takimi nie pogardziła :)

Piosenką tego miesiąca zdecydowanie będzie piękna symfoniczna wersja "California Dreamin".

4 komentarze:

  1. ach te babeczki ;) Smakowity miałaś styczeń i taki kolorowy w ubraniach:)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie Ci upłynął dzień urodzin:)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj widać różnice, trzymam kciuki za dalsze kg bo to jest cięzka droga :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...