środa, 18 stycznia 2017

Puchowa kurtka

Musiałam przeprosić się z puchową kurtką, bo przy kilkunastostopniowym mrozie moje płaszczyki już nie dają rady. Kupiłam ją już ponad sześć lat temu, gdy do mody weszły kurtki spinane w talii. Był to idealny kompromis między pragnieniem zachowania jako takiego kształtu, a potrzebą komfortu termicznego :)
Potem nie miałam jej do czego nosić, albo po prostu bardziej zaczęłam zwracać uwagę na dopasowanie kolorów (jest grafitowa, nie czarna, nie wiem czy to widać) i dwa ostatnie lata przeleżała w szafie. A niesłusznie. Jest ciepła i chyba nie wyglądam aż tak najgorzej, prawda? Wiecie, ludzik Michelin i te sprawy ;)




Kurtka - Orsay
Spódnica - Reserved
Torebka - Manzana
Szal - prezent
Czapka - eButik.pl
Rękawiczki - Top Secret

6 komentarzy:

  1. na mrozy puch rządzi:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładnie ją ograłaś dodatkami Aniu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w tym roku tak marznę, że chodzę tylko i wyłącznie w kurtkach, płaszczyki schowałam na dno szafy albo do auta :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo Cie polubiłam :) a całkiem niedawno zajrzałam tu pierwszy raz! Już mnie zdazylas zarazić zakolanowkami, muszę kupić eksperymentalnie. Fajnie, że wygrzebujesz z szafy starsze rzeczy. Stylizacja bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  5. ładnie

    http://skucinskaemilia.blog.pl/niedlaczadu

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...