poniedziałek, 24 lipca 2017

Recenzja: szczotka podróżna Michel Mercier

Minął rok odkąd posiadam szczotkę Michel Mercier (wersję do włosów normalnych). Rok burzliwego związku typu love-hate, to na pewno. Ale czego jeszcze? Zapraszam na krótką recenzję.
Te z was, które nie znają tej marki, na pewno zauważyły podobieństwo do innego sprzedażowego hitu. Nie trzeba być zapaloną włosomaniaczką by znać Tangle Teezer. Kilka lat temu ta niepozorna czarna szczotka podbiła świat. Doczekała się kilkunastu wersji i setek podróbek.
Ja swoją kupiłam cztery lata temu i nadal jej używam. Ale nie o niej dziś będzie.
O szczotkach Michel Mercier dowiedziałam się właściwie w momencie, gdy dostałam produkt do testowania. Wcześniej nie interesowałam się nowościami w tej kategorii, miałam swojego ulubieńca i myślałam, że to mi wystarcza. Tymczasem okazało się, że można chcieć więcej. I tu Michel Mercier wychodzi nam naprzeciw. Podstawową cechą jego szczotek jest różna długość "włosków" czeszących. Ma to zapewnić komfortowe rozczesywanie (nawet mokrych) włosów bez wyrywania ich. Nie miałam okazji użyć klasycznej szczotki Michel Mercier więcej niż raz, podejrzewam jednak, że długa rączka daje większy komfort użytkowania niż to jest w przypadku Tangle Teezer, który u mnie ląduje na podłodze średnio raz w tygodniu. Na szczęście jest wytrzymały i nie zauważyłam ani jednej ryski.
Szczotki Michel Mercier występują w trzech wersjach, aby móc dobrać odpowiednią do naszego rodzaju włosów. Jest też linia o ładnym drewnianym wykonaniu, mniejsze szczotki podróżne i szczotki anti-slip do czesania mokrych włosów.
Tak jak wspominałam, posiadam podróżną wersję szczotki Michel Mercier. Przede wszystkim jest mniejsza, nie ma rączki i w zestawie jest pokrywka. To właśnie ta pokrywka jest najistotniejszym elementem, moim zdaniem. Przedtem, nosząc szczotkę w torebce, miałam problem z różnymi przedmiotami wsuwającymi się między "włoski". Michel Mercier w wersji travel jest idealna do noszenia ze sobą na co dzień. Jest mała, poręczna, nic się do niej nie przyczepia. Jedynie trochę ciężko usuwa się z niej włosy.
Szczotka jest idealna do noszenia w torebce. Mam plączące się włosy, które muszę przeczesać kilka razy dziennie, aby pozostały proste. Moja mała zielona Michel Mercier przychodzi mi wtedy na ratunek. W podróży jednak nie sprawdziła się u mnie w stu procentach. Próbowałam rozczesać nią umyte włosy i trwało to bardzo długo. I to właśnie ten brak uniwersalności mi przeszkadza. Musiałabym kupić jeszcze przynajmniej wersję anti-slip, a to kosztuje.
No własnie. Jak produkty Michel Mercier przedstawiają się cenowo? Moja szczotka kosztuje 39,90 zł, klasyczna 49,90 zł. Za drewnianą trzeba zapłacić trochę więcej bo 69,90 zł. Są jednak częste promocje.
Gdzie można je kupić?
Przede wszystkim na stronie mycosmetics.pl, ale też w Douglasie, a od niedawna w również w Rossmannie.

środa, 19 lipca 2017

5 elementów garderoby, w które muszę zaopatrzyć się na sezon letni

Sezon wyprzedażowy w pełni. Muszę przyznać, że udało mi się kupić kilka fajnych rzeczy w całkiem przyzwoitych cenach. Uzupełniłam garderobę między innymi o skórzane czarne sandały, beżową małą torebeczkę i jesienną puchową kurtkę. Jak widać trzymanie się idei slow fashion idzie mi... tak sobie :)
Zgodnie z założeniami jednak kupuję mniej rzeczy, ale lepszej jakości. Gdy coś upatrzę w sklepie, staram się na to odłożyć. Ostatnio sprzedałam na Vinted trzy spódnice by kupić jedną dżinsową katanę. Mam nadzieję, że zostanie ze mną równie długo co poprzednia. Nie kupuję pod wpływem impulsu. Przeważnie udaje mi się trzymać zasady by ułożyć w głowie trzy różne zestawy z potencjalnym nabytkiem ze sklepowego wieszaka.

Przygotowałam sobie mini listę rzeczy, o które chciałabym uzupełnić moją letnią garderobę. O tym czy udało mi się zrealizować listę wiosenną, napiszę w najbliższym czasie i podzielę się z wami zdjęciami.
1. Granatowa rozkloszowana sukienka - może być też z rękawem, gdyż najlepsza byłaby taka, którą można również wykorzystać jesienią. Póki co jeszcze nie znalazłam ideału.
2. Pudrowa marynarka - jest na mojej liście od bardzo dawna. Niełatwo znaleźć taką, która będzie wyglądać dobrze zarówno zapięta na ostatni guzik, jak i puszczona swobodnie. Dodatkowo musi (długością) pasować do spodni, ale i to rozkloszowanych spódnic.
3. Brązowa mała torebka na pasku - wielokrotnie komponując strój przyłapywałam się na tym, że takiej mi brakuje. Czarna nie zawsze pasuje.
4. Brązowe płaskie sandały - odkąd po kilku latach szukania znalazłam idealne sandały w kolorze czarnym, przyszedł czas na brązowe. Świetnie będą się komponować z ubraniami w kolorze białym, granatowym, różowym czy khaki.
5. Biała tunika - może być w klimacie boho, najlepiej z rękawem 3/4.




 

poniedziałek, 17 lipca 2017

Welcome to the jungle

 Uwielbiam spódnice, sukienki kupuję jednak rzadko. Niby to dobry wybór bo "załatwiają" od razu dół i górę, ale... do spódnicy mogę dobrać mnóstwo bluzek tworząc za każdym razem inną stylizację. Dobrać dodatki to sukienki, tak aby za każdym razem nie był to po prostu ten sam nudny zestaw, nie jest już tak łatwo. Zwłaszcza, gdy sukienka jest we wzory, które jakby z miejsca ograniczają nam pole manewru. Tak było właśnie z prezentowaną miętową sukienką, którą wylicytowałam za fajną cenę. Zwiewny materiał i nadruk w ptaki nadają jej typowo letniego charakteru. Nie wiem ile jeszcze kombinacji jestem w stanie wymyślić oprócz prezentowanego wakacyjnego klasyku czyli sukienka i dżinsowa kurtka. Niemniej jednak bardzo dobrze się w niej czuję (choć tradycyjnie wolałabym 5 cm więcej z długości) i myślę, że będę ją nosić częściej.


 


Sukienka - allegro.pl
Kurtka - Dorothy Perkins
Torebka - Bershka
Baleriny - CCC

piątek, 14 lipca 2017

Pudrowy róż i khaki

 Dziś w roli głównej moje jedyne spodnie. Nie licząc dżinsów, które ubieram średnio raz na dwa miesiące. Jeśli już ubieram latem jakieś spodnie to są to czarne haremki. Obecnie już chyba piąte w historii bloga. Niestety trochę się gniotą. Tym razem połączyłam je z pudrową koszulą i płaskimi butami, a dla komfortu dodałam kamizelkę, z której niestety, jak widzicie, jest taki sam gnieciuch. Bardzo podoba mi się połączenie różu i khaki. A wam?



Kamizelka - Reserved
Koszula - Szachownica
Spodnie - C&A
Baleriny - CCC
Torebka - Wittchen
Zegarek - Gino Rossi
Okulary - Greenpoint
Naszyjnik - Pepco

środa, 12 lipca 2017

Na lato - tylko biała spódnica!

Biała spódnica to jedno z moich pierwszych skojarzeń, gdy myślę o letniej garderobie. Praktycznie nie wyobrażam sobie sezonu letniego bez przynajmniej jednej. Najlepiej by była rozkloszowana, miała kieszenie i nie gniotła się. Haftowana, w paski, koronkowa - obojętnie. Każda sprawdzi się na upalnie dni. Z czym taką nosić? Możliwości jest całe mnóstwo! Moje ulubione rozwiązanie to połączenie z dżinsem (również w wersji boho) - zawsze się sprawdza. Poniżej kilka inspiracji z Pinterest.













  




Na koniec kilka moich propozycji. 



poniedziałek, 10 lipca 2017

Szarość

Pierwsza maxi w tym sezonie. Jakoś straciłam serce do tej spódnicy. Dopiero na zdjęciach widzę, że wyglądam jakbym nie zrzuciła tych 15 kilogramów od zeszłego lata. Co prawda wiedziałam, że przez tę bluzkę "stracę" talię, ale nie sądziłam, że efekt będzie aż tak widoczny. Niemniej jednak podoba mi się połączenie czarnej kratki z szarością.

 

 Bluzka - House
Spódnica - Sinsay
Sandały - CCC
Torebka - Reserved

sobota, 8 lipca 2017

INSTA MIX maj/czerwiec

Postanowiłam cofnąć się nieco w czasie i zebrać w jednym miejscu instagramowe zdjęcia z początku lata. Zapraszam!
 W maju i czerwcu udało nam się wybrać na kilka weekendowych wycieczek. Między innymi do Cieszyna na koncert Gospel. Spędziliśmy też wiele miłych chwil w naszych Katowicach (na rynku znów są palmy!) oraz u znajomych w Jastrzębiu-Zdroju z ich małym synkiem.
Odwiedziła nas rodzina przywożąc między innymi świeżutkie truskawki z własnego pola. Przerobiłam je na koktajl i mus do sernika na zimno. Pyszności :)
Podobnie sprawa się miała w przypadku szparagów, które tak na prawdę dopiero w tym sezonie odkryłam. Mam już na koncie szparagi zapiekane w naleśniku pod beszamelem, zapiekankę makaronową i risotto z kurczakiem.


 Jednym z moich nowych odkryć jest lemoniada mango. Niebo w gębie. Mam zamiar wybrać się na nią ponownie z siostrą po jej obronie. Moja mała siostrzyczka będzie panią magister. Szok i niedowierzanie :)





Więcej na moim profilu: instagram.com/corbastyle
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...