sobota, 29 października 2016

Jestem na diecie i dobrze mi z tym - moje odchudzanie z Vitalią

Ci z was, którzy są tu ze mną od dłuższego czasu, wiedzą, że już raz przeżyłam swoją przygodę z odchudzaniem. Zaczęła się ona na początku 2013 roku. Trochę noworocznego postanowienia pomieszanego z marzeniami i idealnej sukni ślubnej, a efektem było zgubionych 15 kilogramów. Trwało to długo bo aż półtora roku i nie było łatwo. Moje problemy zdrowotne i przyjmowane leki niestety nie ułatwiają sprawy. Ale osiągnęłam całkiem znośną wagę i zadowalający wygląd, a przede wszystkim dobre samopoczucie. Niestety po ślubie wszystko to zaprzepaściłam. Stresująca praca, brak siły i pomysłów na obiad zaskutkowały tym, że jadłam byle co. Najpierw tylko spontanicznie - obiad zamówiony przez portal, na którym możesz wziąć co chcesz czy weekendowy wypad na pizzę. Moim problemem jest to, że nie przepadam za gotowaniem. Nigdy nie nauczono mnie gotować i musiałam stawić temu czoła sama, po przeprowadzce. Powiem szczerze, że nadal gotuję bo muszę, bez szczególnej przyjemności. Najważniejszy jest jednak pomysł, przepis. 
Ale wracając do mojej historii. Nie mam pojęcia jak mogłam do tego dopuścić, ale ze straconych 15 kilogramów zrobiło się 25 przybranych. Tragedia w trzech aktach.
W lipcu tego roku postanowiłam, że muszę coś ze sobą zrobić bo wyglądam źle. Nie wiem dlaczego ale ze wszystkich rzeczy najbardziej denerwowała mnie pulchna twarz. Nie tyle brak dżinsów w moim rozmiarze, wałeczki na plecach czy problemy z kupnem kozaków na moją łydkę, ale właśnie twarz, której nie poznawałam.
Zaczęłam od diety 3D Chilii, od której zaczynałam również 3 lata temu. Sądziłam, że po tak długiej przerwie posiłki będą dla mnie znów nowością. Nie były. Jakoś przemęczyłam się z nią miesiąc. Schudłam 5 kg, ale byłam głodna. I wtedy jakoś całkiem przypadkowo doszło do rozmowy z koleżanką z pracy, która kiedyś, mniej więcej wtedy, gdy ja zaczęłam odchudzać się do sukni ślubnej, odkryła portal vitalia.pl. Już kilka pierwszych zdań jej opisu zainteresowało mnie na tyle, że zanotowałam sobie adres i sprawdziłam w domu.
Co mówiła? Że posiłki są na prawdę dobre. Że nie chodziła głodna. Że mogła zaznaczyć czego nie lubi. Że można odchudzać się z drugą osobą - jej mąż jadł to samo tylko więcej (dostosowane do jego wagi).
Zrobiłam test. Wpisałam bieżącą wagę (już po zgubieniu tych kilku kilogramów) i odpowiedziałam na kilka innych pytań. Otrzymałam w wyniku tej ankiety kilka porad i prognozę w jakim czasie mogłabym schudnąć z ich programem. Postanowiłam zaryzykować i wykupiłam jadłospis na dwa miesiące. Przede wszystkim dlatego, że bardziej się opłacało no i po jednym miesiącu mogłabym nie być w stanie stwierdzić, czy dieta działa czy nie.
Pozwólcie więc, że podsumuję odchudzanie z Vitalią w kilku punktach.
1. Jak dobrać dietę do siebie?
Należy wypełnić szczegółowy kwestionariusz, po to, by dietetyk mógł dobrać dietę pod nasze potrzeby. Ważne też by dieta nie była dla nas wyrzeczeniem. Nic na siłę. Bardzo fajną opcją jest oznaczenie produktów, których nie lubimy. Nie wciskają nam na siłę kuskusu, gdy nie chcemy. Dieta może być również dopasowana do naszego trybu życia. Czy pracujemy, czy się uczymy. Ile w związku z tym mamy czasu na przygotowanie posiłków. Możemy zdecydować czy zróżnicować jadłospis pod względem dni tygodnia (inny tryb w weekendy) i pod względem różnorodności potraw (czy chcemy by obiad powtarzał się przez kilka dni by nie gotować codziennie). Ważną kwestią są godziny posiłków, dlatego pytają nas o której wstajemy i przy każdym posiłku podają sugerowaną godzinę spożycia. Po wszystkim pojawia nam się prognozowany termin, w jakim osiągniemy wymarzoną wagę. 
2. Jak wygląda abonament?
W wykupionym okresie dostajemy jadłospis z pięcioma posiłkami dziennie. Mamy do niego dostęp po zalogowaniu się na swój profil. Fantastyczną opcją jest wersja strony na telefon. Korzystam z niej codziennie podglądając zdjęcia potraw, sposób przygotowania i listę składników. Można sobie również wydrukować jadłospis. 
Przepisy dostajemy raz w tygodniu po wpisaniu swojej wagi. Od ręki dostępna jest również lista zakupów.
3. Lista zakupów
Gdy zaznaczymy interesujący nas okres (np. kilka dni, cały tydzień), system wygeneruje nam listę produktów, których będziemy potrzebować do przygotowania posiłków. Lista jest interaktywna, co oznacza, że można zaznaczyć co już kupiliśmy, lub zobaczyć podgląd zamienników (np. wymienić 80 g produktu na 100 g innego, który jest bardziej dostępny).
 4. Gdzie robię zakupy i ile mnie to kosztuje? 
Wszystko, czego potrzebuję do diety, znajduję w Lidlu więc zdecydowałam, że to tam właśnie będę robić zakupy. Przeważnie robię je jednorazowo na cały tydzień chyba, że jakiś świeży produkt będzie mi potrzebny dopiero pod koniec tygodnia i może tyle nie wytrzymać w lodówce.
Po ok 10 tygodniach odchudzania z Vitalią mogę stwierdzić, że średnio wydaję 120 zł tygodniowo na jedzenie. Dużo czy niedużo? Może się wydawać, że miesięczny koszt jest wysoki. Z drugiej strony rzadko robimy tak, że kupujemy raz a porządnie - w jednym miejscu. Czasami robiąc zakupy co kilka dni, w różnych sklepach, wydaje nam się, że wydajemy mniej bo mało kto siada później w domu i sumuje paragony z całego miesiąca.
Nie jest też tak, że wszystkie produkty potrzebne nam są co tydzień. Czasami kupuję ryż, który starcza mi na dłużej i w następnym tygodniu już go nie kupię, albo mam zamrożone mięso z poprzednich zakupów, bo opakowanie ma określoną wagę i nie da się kupić tyko jednej porcji.
Mogę jednak potwierdzić, że produkty są ogólnodostępne, a droższy możemy zamienić tańszym odpowiednikiem.
Ostatnio pierwszy raz zdecydowałam się na internetowe zakupy spożywcze. Nasz nowo wybudowany InterMarche proponuje zakupy w e-sklepie z odbiorem prosto do bagażnika samochodu. Supermarket ten ma również marki własne, nieco tańsze od "markowych" produktów, które starałam się wybierać. Kwota za zamówienie była porównywalna. Nie wiem jeszcze jak z jakością produktów świeżych, z których jestem bardzo zadowolona w Lidlu. Czy zyskałam na czasie? Niewiele, gdyż "wyklinanie" każdego z produktów też trwa, a później zamówienie trzeba odebrać. Wygodnie, jeśli macie na przykład po drodze z pracy. Czasochłonność jest więc porównywalna z zakupami w sklepie stacjonarnym. Plusem jest wygoda. Zrobiłam zakupy siedząc w piżamie na kanapie. Nie stałam w kolejce, nie musiałam każdego jednego jabłka czy marchewki pakować. Minus? Nie można kupić sobie na przykład jednej mandarynki. Przy większości produktów wagowych zaznaczone jest minimum, jakie mogą ci sprzedać.

 5. Wymiana posiłków
To jedna z moim ulubionych opcji. Nawet jeśli przygotowano mi jadłospis tylko z lubianych przeze mnie produktów, jakaś potrawa może mi nie smakować. Albo, gdy wiem, że w dany dzień będę miała mało czasu z powodu dodatkowych obowiązków, stawiam na kanapki na lunch zamiast ciepłego posiłku. Mogę mieć też zwyczajnie ochotę na coś innego. Wtedy spokojnie mogę poszukać sobie czegoś dla siebie. Zawsze mam kilka podpowiedzi od dietetyka na zamiennik.
6. Inne funkcje portalu
Na stronie vitalia.pl jest wiele więcej użytecznych funkcji, o których jeszcze nie napisałam. Można zapisać się do grupy wsparcia z osobami o podobnym profilu, zobaczyć pasek postępu w odchudzaniu, poczytać ciekawe artykuły o zdrowym trybie życia, czy też sprawdzić jakie ćwiczenia proponuje nam trener.
7. Ile to kosztuje?
No właśnie, dla wielu najważniejsza kwestia - ile kosztuje przygotowany specjalnie dla nas abonament? Ja osobiście wykupiłam od razu dwa miesiące więc wyszło mnie to 50 zł/miesiąc. Pod koniec tego okresu jednak nie wahałam się by przedłużyć abonament. Gdy zrobiłam to jeszcze podczas trwania poprzedniego, dostałam kilkanaście dni gratis, w związku z czym mam obecnie zapewniony jadłospis do 27 stycznia 2017 :) To dużo dłużej niż zakładała prognoza przedstawiona przez specjalistów Vitalii, nie oszukujmy się, trochę na zachętę :) Ponadto, jak już wspominałam, w moim przypadku waga spada dość wolno z powodu leków wpływających krytycznie na poziom zatrzymanej wody w organizmie. Ale nie spieszy mi się. Gdy początkowo zaproponowano mi jadłospis na 1800 kcal parsknęłam śmiechem. W życiu nie schudnę, gdy będę tyle jeść. Po dwóch tygodniach jednak nastąpiło pierwsze obniżenie do 1700 kcal. Teraz, w jedenastym tygodniu bodajże, jem 1600 kcal dziennie, ale pamiętajcie, że to zależy od zapotrzebowania energetycznego (czyli od wagi początkowej w dużej mierze) i jadłospis dla każdego będzie się nieco różnił. Na dzień dzisiejszy jednak mogę potwierdzić, że da się jeść smacznie i chudnąć :) Nie musimy sobie odmawiać pieczywa czy tłuszczu. Wszystko jest dostępne, w odpowiednich proporcjach.
Mój obecny wynik to 11 kg mniej, w tym 6 kg zrzuconych z Vitalią.



Niniejszy post nie jest sponsorowany. Przygotowałam go, gdyż kilka z was prosiło, abym opowiedziała w jaki sposób schudłam. Ponadto wiem, że łatwiej zaufać jakiejś diecie, gdy ktoś przedstawi nam swój przykład. Wierzcie mi, że gdyby nie koleżanka z pracy, nie wykupiłabym sobie diety na portalu, jakich wiele. Jeśli moim wpisem przekonam choć jedną osobę, to było warto.

czwartek, 27 października 2016

Just ordinary everyday outfit #13

Obiecałam, że pojawi się stylizacja z beżową kamizelką i obietnicy dotrzymuję :) To była właściwie moja pierwsza koncepcja po zakupie tej kamizelki. Wygrzebałam z szafy koszulę kupioną w sh trochę na wyrost bo w zeszłym roku się w nią nie zapinałam. Wylądowała w pudle z rzeczami, z którymi nie za bardzo wiedziałam co zrobić. Czy jeszcze będę nosić, czy wystawić na sprzedaż? Wróciłam do tej koszuli, bo jednak za bardzo mi się podoba by ją oddać.Nawet jeśli kosztowała tylko 5 zł :) Do tego wygodne buty i można jechać na wycieczkę. Kto poznaje dokąd? :)
Jeśli macie ochotę obejrzeć inny zestaw z kamizelką zapraszam tutaj. Ta sama torebka w bardziej eleganckim wydaniu - tutaj :)







Kamizelka - eButik.pl
Koszula - sh
T-shirt - sh
Spodnie - F&F
Buty - allegro.pl
Torebka - allegro.pl

niedziela, 23 października 2016

Kamizelka typu chomik :)

Na tę kamizelkę została podstępnie namówiona :) Mówiłam nie, zapewniałam, że nie potrzebna mi trzeba futrzana kamizelka, że to za drogi zakup na kilka wyjść itp. Potem koleżanka przesłała mi zdjęcie "na żywo" swojej i zapewniała, że jest idealna. Miła w dotyku, wygodna w noszeniu. I uległam :) To mój pierwszy pomysł na stylizację z nią. Całkowicie spontaniczny. Wkrótce pojawią się na pewno kolejne. Mój mąż nazwał tę kamizelkę chomikiem, ale zapewnił, że też mu się podoba.



Kamizelka - eButik.pl
Koszula - allegro.pl
Spodnie - F&F
Buty - vinted.pl
Zegarek - eButik.pl
Torebka - Reserved

środa, 19 października 2016

OOTD: Czwarte urodziny :)

Długo chodziła za mną ta spódnica. Wpadła mi w oko od pierwszego wejrzenia. Okazało się jednak, że jest z jakiejś droższej kolekcji i kosztuje 199 zł. Zdecydowanie za dużo. Co prawda sukcesywnie ją przeceniano, ale ostatecznie na 99 zł i nic mniej. Zdecydowałam się na nią dopiero z dodatkowym kuponem zniżkowym. Później okazało się, że nie mam okazji jej założyć. Nadarzyła się dopiero w zeszłym tygodniu. Zostaliśmy zaproszeni na czwarte urodziny córki naszych przyjaciół organizowane w restauracji. Co prawda sztywna spódnica to nie najlepszy pomysł na imprezę siedząca. Ale z braku laku...






Spódnica - Reserved
Koszula - H&M
Marynarka - New Look
Torebka - allegro.pl
Buty - Elize

niedziela, 16 października 2016

Szara krata

Bez zbędnych wstępów - codzienny zestaw z długą kamizelką, która dodaje mu niecodziennego charakteru :)



 

Koszula - allegro.pl
Kamizelka - nn
Spodnie - F&F
Botki - Reserved
Torebka - H&M

piątek, 14 października 2016

Sukienka w kolorze militarnej zieleni

Ostatnimi czasy ubieram wszystko co w mojej szafie jest szare, byle by tylko móc do stylizacji założyć te szare botki. Bardzo je polubiłam i chcę je jeszcze trochę ponosić zanim będzie to niemożliwe ze względu na pogodę. 
Z szarością bardzo dobrze komponuje się kolor khaki. Przedstawioną sukienkę kupiłam rok temu, ale ubrałam ją tylko raz. Dopiero teraz dobrze się w niej czuję.





Sukienka - kupbuty.com
Sweter - George (ubrani.com.pl)
Botki - deezee.pl
Torebka - humad.pl

środa, 12 października 2016

OOTD: Randka w teatrze

Pokazywałam wam już pierwszy dzień w nowej pracy, a nie pokazałam ostatniego w starej ;) Na tyle dobrze czułam się w tym zestawie, że na drugi dzień ubrałam go również na potrójną randkę w teatrze :)




Marynarka - Sinsay
Spódnica - Reserved
Bluzka - sh
Torba - humad.pl
Botki - deezee.pl
Naszyjnik - Lidl

niedziela, 9 października 2016

Just ordinary everyday outfit #12

Ulubiony sweter, torebka, którą noszę zdecydowanie zbyt rzadko i koszula, w którą nareszcie swobodnie się zapinam. I tyle. Taki weekendowy "zwyklak".




Koszula - allegro.pl
Spodnie - F&F
Buty - allegro.pl
Torebka - allegro.pl
Kardigan - Modoo
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...