poniedziałek, 5 grudnia 2016

Podsumowanie listopada

Listopad minął szybko. Był ciekawy, pełen spotkań z fajnymi ludźmi.
Na początku miesiąca w końcu udało mi się spotkać z Pauliną na kawie, na którą umawiałyśmy się od wakacji :) Zdjęcia z mojej wycieczki do Częstochowy możecie zobaczyć tutaj.
Tydzień później spędziliśmy długi weekend u znajomych w Warszawie. Graliśmy w gry planszowe, zwiedzaliśmy Stare Miasto i odwiedziliśmy muzeum. Było fantastycznie, ale o wiele za krótko. Na pewno jeszcze w przyszłym roku pojedziemy do stolicy.



KSIĄŻKI
Książkę w listopadzie przeczytałam aż jedną. Nie wiem czy to wstyd czy nie, ale zabrałam się za "Dziewczynę z pociągu". Powiem tak, gdyby akcja nie była tak pocięta, byłoby nudno. Nie czytałam nic innego tej autorki (napisała jeszcze coś?), ale schemat zauważyłam dość wcześnie i było wiadomo kto jest mordercą, a kto nim na pewno nie jest, choć próbuje na niego zwrócić naszą (czytelników) uwagę. Gdyby nie mnóstwo cliffhanger'ów, książka byłaby nie do zniesienia.

FILMY
Po przeczytaniu książki wybrałam się z mamą na film. Na pewno inaczej by się oglądało, gdybyśmy nie znały zakończenia. Było fajnie bo lubię Emily Blunt, jednak nie rozumiem dlaczego przenieśli akcję na przedmieścia Nowego Jorku.
Właściwie żaden z obejrzanych w listopadzie filmów nie podobał mi się jakoś szczególnie. Ani na siłę obejrzany "Legion samobójców" (jeszcze głupszy niż myślałam) i po raz drugi "Atlas chmur" - nadal nie rozumiem :)
Jedynie "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" okazały się warte ceny biletu. Choć fabuła, zgodnie z przewidywaniami, nie była jakaś szczególnie porywająca, to cudownie było wrócić do świata magii. Tym razem Nowy Jork był jak najbardziej na miejscu. Ciekawe było to zderzenie dwóch światów czarodziejów.

MUZYKA
Działo się również muzycznie. W dzień premiery nowej płyty Sylwii Grzeszczak pomknęłam do najbliższego sklepu muzycznego by ją zakupić. Pierwsze przesłuchanie nie powaliło mnie na kolana, ale może piątkowy wieczór nie był tym dobrym momentem. Następnego dnia spodobało mi się nawet kilka piosenek, jednak wolę poprzednią płytę. Na szczęście piosenki z niej również zaśpiewała na koncercie w "Spodku". Było świetnie!
Właściwie to w listopadzie zaszalałam płytowo. Ściągnęłam sobie również zza oceanu świąteczną składankę Pentatonix. Moje ulubione anglojęzyczne kolędy w pięknej aranżacji. Takim to sposobem moja kolekcja płyt urosła do... pięciu sztuk :) Licząc ze starymi krążkami System of a Down, którzy swoją drogą również będą koncertować w Polsce, ale na widok ceny najtańszego biletu zemdlałam.
Muzyczne odkrycie tego miesiąca? Miley Cyrus jednak potrafi śpiewać. Zobaczcie tylko to.

DIETA
Nadal trzymam się diety, jednak waga stoi w miejscu. Ostatni tydzień był lepszy. W końcu osiągnęłam trzeci krok na Vitalii. W sumie więc w 5 miesięcy schudłam 13 kg. Ale będzie jeszcze lepiej. Od nowego roku zmieniam siłownię na taką bliżej pracy by móc iść do niej pieszo. Z doświadczenia wiem, że jak już usiądę w domu to nie chce mi się nigdzie ruszyć. Szczególnie zimą, gdy od 16 jest ciemno.






11 komentarzy:

  1. Zimą jakoś tak lepiej się siedzi :) Miło Ci upłynął listopad :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie cudowne zdjęcia <3 Mi listopad minął bardzo szybko ;) Przy okazji zapraszam na mojego bloga
    Pozdrawiam Niecoinna

    OdpowiedzUsuń
  3. Pentatonix to świetny zespół. Ostatnio słucham ich nałogowo!:)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Interesujący miesiąc miałaś, cieszę się że był w tym i mój mały udział :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne zdjęcia! :)
    http://kadi-moda.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten żółty duży Fiat wygląda świetnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też mam taki krem do rąk i po świętach chce wykupić dietę od Vitalii :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Intensywny miałaś miesiąc:). I cieszę się bardzo, że mogłam Cię poznać.

    A 13 kg to piękny wynik:).

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...