poniedziałek, 3 października 2016

Podsumowanie września

We wrześniu wszystko kręciło się u nas wokół urlopu i zmiany pracy.
U mnie działo się to jednocześnie. Nie miałam czasu odpocząć bo już pierwszego wolnego dnia szłam na rozmowę kwalifikacyjną do innej firmy. Moja sytuacja wygląda tak, że obecna umowa kończy mi się w listopadzie, a jak dobrze pójdzie to w styczniu. Ja jednak nie mogę czekać do samego końca, ryzykując, że zostanę bez dochodu. Już jakiś czas temu zaczęłam się rozglądać za innym stanowiskiem w mojej firmie. Jedyne jednak co mogą mi zaproponować to kolejne zastępstwo. To przygnębiające. Ja też mam swoją rodzinę i potrzebuję w życiu stabilizacji. Zaczęłam więc wysyłać CV do innych firm. No dobrze, do jednej :) I oddzwonili. Rozmowa bardzo sympatyczna i w jej wyniku zaczęło mi bardzo zależeć. Przeszłabym z pomarańczowego banku do niebieskiego ;) Ale rekrutacja jest wieloetapowa, a prowadzący ją konsultant trochę nieuważny i niesłowny. Dzwonił do mnie, gdy opalałam się na leżaku nad basenem bo źle sobie zanotował daty mojej dostępności. Chciał mnie umówić na spotkanie z dyrektorem następnego dnia po czym stwierdził, że pozostaniemy w kontakcie, a ja mam cieszyć się urlopem. Za późno. Jedyne o czym myślałam całe dwa ostatni dni w Grecji to czy nie straciłam właśnie życiowej szansy bo jestem za granicą, a konsultant to gapa.
Ostatecznie byłam na tym spotkaniu. Było przesympatycznie i bardzo chciałabym tam pracować, ale sprawa nadal się nie wyjaśniła. A dziś zaczęłam pracę zgodnie z moją opcją B. Zostałam asystentem Pionu Finansów, ale to też na ok 1,5 roku zastępstwa. Nadal nie jest to moja wymarzona praca i martwię się, że takiej w ogóle nie znajdę.
Wracając jednak do urlopu... bardzo się cieszyłam, że udało nam się jednak wygospodarować środki na to by polecieć na wczasy. Po raz drugi postawiliśmy na Grecję. Było leniwie, przyjemnie. Tego mi było trzeba. Skłamałabym jednak mówiąc, że troski zostawiłam w domu. Tyle się tego nazbierało, że nie potrafiłam się całkowicie odciąć. Dieta, problemy ze zdrowiem no i ten nieszczęsny telefon konsultanta. Do tego pralka, która rozciekła się dzień przed wyjazdem. Nieszczęścia chodzą czwórkami. Na szczęście teraz wyszliśmy już na prostą no i skoro oboje z mężem zaczęliśmy dziś nową, lepiej płatną pracę, to teoretycznie powinno nam być łatwiej :)






Po przyjeździe z Grecji spędziliśmy jeszcze weekend w górach, który planowaliśmy z moją mamą i siostrą od dawna nie wiedząc, że jego koszty niefortunnie nałożą się na ten pierwszy wyjazd i zakup nowego sprzętu AGD. Ale było bardzo przyjemnie. Wygrzaliśmy się w Termach Bukovina choć nie było tak fajnie jak za pierwszym razem w kwietniu. Trochę za ciasno. I pogoda tym razem nie dopisała.
Na czas urlopu odpuściłam trochę z dietą. Nie trzymałam się konkretnego jadłospisu, ale starałam się stosować zdrowe zasady żywieniowe.Dzięki temu nie było większych "strat". A to co przybrałam, udało mi się spalić :) Obecny wynik to zrzuconych 10 kg. Do celu pozostało 15 kg.

I tak niepostrzeżenie minął cały wrzesień. Ostatniego dnia zorganizowałam pożegnanie dla mojego wydziału i upiekłam 88 babeczek w 6 smakach. Wszyscy byli zachwyceni :)

9 komentarzy:

  1. Świetne zdjęcia! :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. NO to rzeczywiście wielkie zmiany w życiu i urlop z przygodami, ANiu trzymam kciuki by wszystko ułożyło się po Twojej myśli. I do zobaczenia niebawem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam armię babeczek,robiły wrażenie:)
    mam nadzieję,że praca wkrótce będzie ta wymarzona.A urlopu w Grecji zazdroszczę:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia w takim razie! Oby się Wam życie w końcu ustabilizowało. No i zazdraszczam urlopu. Ja na swój jeszcze 2 miesiące muszę poczekać...

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu z pracą teraz jest bardzo ciężko:(
    my we wrześniu byliśmy na weselu, portfel ucierpiał :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze ja u mnie na blogu tez podsumowanie musze zrobic i ciagle zapominam :(

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...