sobota, 2 lipca 2016

Wycieczki małe i duże czyli podsumowanie czerwca

Nie mogę uwierzyć, że mamy już lipiec. Lato w pełni. Taki prawdziwy urlop czeka nas dopiero we wrześniu, ale planujemy kilka mniejszych wycieczek w międzyczasie.
W czerwcu byliśmy na przykład w Węgierskiej Górce. Świetne, spokojne miejsce na leniwy weekend. Choć trochę też pochodziliśmy :) Zwiedziliśmy między innymi przedwojenne bunkry.
 Czerwiec to oczywiście sezon na truskawki. Przygotowywałam je chyba w każdej formie :) Najbardziej smakowało mi zwykłe smoothie z ewentualnym dodatkiem banana dla wzmocnienia słodyczy. Ogólnie ostatnio jem jeszcze więcej owoców i warzyw. Słodycze tydzień temu odstawiłam całkowicie. Swoją drogą dieta idzie mi nie najgorzej. W taki upał to i tak nie chce mi się jeść. Nawet nie miałam kryzysu będąc z mamą i jej koleżankami w kinie, które poprzedziły wielkimi porcjami lodów z bitą śmietaną. A film "Zanim się pojawiłeś" był całkiem przyjemny, nawiasem mówiąc.
 Przyszło lato, a ja nadal nie mam odpowiednich sandałów. Odkąd dwa lata temu wyrzuciłam swoje beżowe do kosza na śmieci podczas wakacji na Krecie (podeszwy popękały całkowicie), nie umiem znaleźć dla nich zamienników. Poszukuję też czarnych zwykłych płaskich, ale nie mogę nigdzie znaleźć takich, które nie byłyby japonkami z cieniutkimi paseczkami albo ozdobnymi pomponami. Kupiłam za to aż dwie pary sandałów na obcasie. Brązowe na plecionym koturnie i szare wiązane. Te drugie okazały się mega wygodne i jedyne jakie mi się spodobały z całej gamy modnych ostatnio wiązanych butów. Wkrótce na blogu pokażę stylizację z nimi.
Tak jak wspominałam w poprzednim podsumowaniu, podjęliśmy z mężem kilka ważnych decyzji. Oboje chcemy zmienić pracę. Ja głównie ze względu na niską płacę, on chyba chce po dziewięciu latach po prostu robić coś innego. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy :)
Na pewno nie chciałabym już przekładać urlopu jak to było rok temu. Opalanie się w listopadzie jest fajne, ale dni są krótkie i o wiele za wcześnie robi się ciemno. Nawet nie wiecie jak lubię to, że teraz mogę sobie iść na spacer czy nordic walking choćby i o dwudziestej i wrócić jeszcze przed całkowitym zmrokiem. Uwielbiam chłonąć te długie letnie dni i magazynować energię na resztę roku. Oczywiście najładniejsza pogoda była gdy siedziałam w pracy na drugiej zmianie :(



Zapomniałabym o najważniejszym. Od dwudziestego czerwca nie mam już czarnych włosów! :) Dekoloryzacja szła opornie i nadal zostały ślady po starym kolorze, ale idziemy w dobrą stronę. Niestety nie mam wyraźnych zdjęć mojej metamorfozy bo w Węgierskiej Górce popsuł mi się aparat :(
 I to tyle jeśli chodzi o blogowe podsumowanie czerwca. Mam nadzieję, że podobał wam się taki całkiem przypadkowo ułożony mix zdjęć. Do zobaczenia za miesiąc, a z niektórymi już za trzy tygodnie w Gdyni! :*

7 komentarzy:

  1. Aniu oby zmiany się udały, trzymam kciuki za Was:*

    OdpowiedzUsuń
  2. To mocno trzymam kciuki za zmiany pracy, niech to lato niesie dobre zmiany i miłe spotkania!:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. powodzenia !
    a co do czerwca - widzę u Ciebie wiele ciekawych nowości w szafie :)
    i cały czas ubolewam,że nie ma u mnie Tigera
    pozdrawiam MARCELKA

    OdpowiedzUsuń
  4. ja zaczęłam od książki "zanim się pojawiłeś", a później obejrzę film ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj znam niechęć do jedzenia w upalne dni ;) W ramach słodyczy na diecie mogę polecić trufle bazujące na daktylach.

    Trzymam kciuki za zmianę pracy!

    Co do sandałów, nie wiem dokładnie jaki styl Ci pasuje, w każdym razie ja od kilku ładnych lat chodzę w nieco bardziej sportowych firmy Merrell, a ostatnio kupiłam bardziej eleganckie Mint&Berry - wydają się być porządne, więc mam nadzieję, że i w nich pochodzę kilka sezonów :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...