środa, 6 kwietnia 2016

Marzec - co u mnie?

Marzec się skończył, wiosna w rozkwicie, czas na całkiem wiosenne podsumowanie miesiąca.
Na początku marca posiedziałam trochę w domu. Początkowo było fajnie. Lekarka kazała mi unikać stresów, więc unikałam. Jednak trzeciego dnia ogarnęła mnie frustracja. Choć moje dolegliwości związane z bólem w nadbrzuszu minimalnie się zmniejszyły, to nie sądziłam by to potrwało długo. Zaczęłam się natomiast strasznie nudzić. Nie miałam ochoty czytać, ani pracować nad własną książką. Skończyło się na tym, że po posprzątaniu całego mieszkania, wycieczce na pocztę (sprzedaż na Vinted nadal idzie całkiem dobrze) i ugotowaniu obiadu na dwa dni, utknęłam przypadkiem oglądając filmiki na YouTube.
No więc, potem przyszedł ciężki tydzień drugiej zmiany i pracy do 19:00. Zawsze wiedziałam, że nie nadaję się do pracy zmianowej. Przynajmniej nie w takim zawodzie, gdy trzeba być cały czas skupionym i uważnym. Przede wszystkim by nie popełnić błędu. W moim przypadku by nie przekazać klientowi niepoprawnych danych. Mi się to nie zdarzyło, ale podobno dziewczynie, która pracowała przede mną owszem. Wysłała dane transakcji zupełnie innej osoby. Ale musiał być dym :)
Wracając do sedna, ciężko jest u mnie z koncentracją tak po godzinie osiemnastej. Jak to dobrze, że nigdy nie byłam osobą, która musiała zakuwać do nocy. Na szczęście u nas w biurze po piętnastej zostają tylko ci nieszczęśnicy na drugiej zmianie i jest w miarę spokojnie, cicho. I nie mam kogo zapytać o radę, ale to już inna historia.
Potem były urodziny mojej przyjaciółki. Znamy się trzynaście albo czternaście lat (trudno do tego dojść), a ja nigdy nie wiem co jej kupić. Tym razem poszłam trochę na łatwiznę i podarowała jej bon do Paper Concept czyli raju scraperek. Przyjaciółka wkręciła się bowiem w tworzenie kartek, które łączy ze swoją wieloletnią pasją, a mianowicie wyszywaniem (haftowaniem?).
Potem były Święta. Jak zwykle - za krótkie.
U nas nowością na Wielkanocnym stole było to, że był stół :) Kupiliśmy go na ostatni moment i składaliśmy w Wielką Sobotę.

Bardzo cieszy mnie pogodny początek wiosny. Chce się żyć. I to bardziej aktywnie. Otwarłam sezon na nordic walking. Staram się też jeść zdrowiej. Pomaga mi w tym nowiutki parowar. Skusiłam się na ten zakup pod wpływem przyjaciółki i jej pokazu z degustacją :) Mój mąż jest niestety nie tak optymistycznie nastawiony. Widziałam, że nie smakuje mu mięso na parze. Za to mi bardzo. A najbardziej warzywa. Brokuły jednak mają smak!
Oprócz tego przygotowuję sobie różnego rodzaju pożywne smoothie z owoców. Pomarańczy nie zjem, ale świeżo wyciskany sok jest obłędny. Miksuję go z bananami, kiwi czy mrożonymi truskawkami. Taki koktajl zastępuje mi jeden z posiłków w pracy.

Podsumowując, miesiąc zaczął się w nieciekawym nastroju, a kończy całkiem fajnie :)

Chciałam na koniec napisać o książce wartej polecenia, ale żadnej nie udało mi się w marcu skończyć. Jeśli zaś chodzi o filmy to też nie było tego wiele. Odkryliśmy bowiem z mężem "Grę o Tron" i na filmy nie było już czasu :) W końcu wiem o co tyle krzyku. Choć przyznaję, że siostra musiała mi trochę podpowiedzieć jeśli chodzi o fabułę i to co się wydarzyło wcześniej, a o czym bohaterowie tylko wspominają. Takim to sposobem jesteśmy już w połowie piątego sezonu (przyznaję rację tym, którzy twierdzą, że pierwsze trzy są najlepsze) i będziemy czekać na premierę szóstego.

Odkryłam także w tym miesiącu nowy kanał na YouTube. Nie sądzę by podsunięcie mi go w sugerowanych było przypadkiem. To wszystko przez te śledzące każdy nasz ruch ciasteczka i inne "ustrojstwa", które widzą wszystko co robimy w Internecie. Rozmawiałam z koleżanką o tatuażach, gdyż właśnie uzupełniła swój pierwszy o całkiem pokaźną różę. Potwierdza to ogólną tezę, iż tatuaże uzależniają. Nie wiem, nie znam się. Pewnie nigdy się nie dowiem. Bo choć to zdarzenie sprowokowało mnie po raz kolejny do rozmyśleń jaki tatuaż bym sobie zrobiła i gdzie, to raczej nigdy się nie zdecyduję. Znam siebie. Co prawda nie jestem jak chorągiewka na wietrze i nie podążam za ulotnymi trendami, to jednak szybko się nudzę i wiem, że nie ma takiego wzoru, który bym chciała by został ze mną na zawsze. Co nie przeszkadzało w przeszukaniu grafiki Google by pokazać znajomej co na tę chwilę by mi się podobało. I to doprowadziło nas do YouTube, na który zajrzałam następnego dnia, a tam... kanał pewnej szalonej Szwedki imieniem Katrin. Tatuaże obrzydziła mi totalnie, ale fajnie jest oglądać jej filmiki. Świetnie mówi po angielsku ze względu na swoje mieszane pochodzenie i na prawdę miło się ją ogląda (jak się już przestanie gapić na rozpraszający kolczyk w nosie). Dodatkowo Katrin interesuje się makijażem, miała swoją przygodę z projektowaniem graficznym i własną linią ubrań, a obecnie z tego co zrozumiałam utrzymuje się z bycia Youtuberem :)
Polecam wam jej kanał. KLIK

9 komentarzy:

  1. Aniu fajnie, że tak zdrowo się odżywiasz, robisz takie pyszności :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też rządzi parowar :) W sumie jem gotowane mięso z konieczności, ale robię sobie aromatyczną parę i powiem, że naprawdę fajna sprawa:) jeszcze polecam grill elektryczny, mięso wychodzi super:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubie te Twoje podsumowania.
    Parowar to bardzo użyteczny sprzęt, ale mięso na parze smakuje mi mocno średnio... Ale warzywa na parze- cudo, choć paradoksalnie to właśnie brokuły wolę gotowane (a właściwie tylko zblanszowane), nie tracą koloru i twardości. Mięso za to wolę duszone lub pieczone i oczywiście smażone najbardziej. Ale powoli myślę o jakiejś lżejszej diecie, więc chyba jednak trzeba się do mięsa z parowara przekonać:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sie przekonałam do mięsa. Wystarczy dobrze przyprawić ;)a brokuly mi nigdzie tak nie smakują jak z parowaru

      Usuń
  4. Uwielbiam potrawy z parowaru.
    Zdrowe, szybkie i smaczne.
    Fajne podsumowania miesiąca :)

    Pozdrawiam Zocha
    http://www.zocha-fashion.pl/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdrowa dieta i motywacja to podstawa;)

    OdpowiedzUsuń
  6. też uwielbiam warzywa z pary:) od 2 miesięcy jestem na diecie, będzie dobrze tylko potrzeba motywacji :) a efekty będą! u mnie na instagramie zjadziesz sporo inspiracji @adrianaemfashion, na blogu też niebawem będą zdrowe wpisy zapraszam :) pzdr
    adrianaemfashion.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...