środa, 27 stycznia 2016

Podsumowanie stycznia


Styczeń zbliża się ku końcowi. Czas więc na małe podsumowanie. Poprzednio pisałam o niezbyt ciekawym grudniu. Styczeń też nie należał do szczególnie radosnych. Sylwestra spędziliśmy w domu odstępując moim rodzicom imprezę w restauracji. Odwożąc ich na imprezę, na którą czekałam cały rok czułam się najnieszczęśliwszą osobą na świecie.
Potem z mężem obejrzeliśmy jakiś film na DVD, ale zupełnie nie pamiętam co to było. Resztę wieczoru przespałam. Obudziłam się chwilę przed północą. Olałam fajerwerki i poszłam spać przed pierwszą.
Udało nam się wypocząć w ten pierwszy weekend nowego roku. Potem dwa leniwe dni w pracy i znów święto :) Wybraliśmy się z mamą do kina na "Listy do M 2". Druga część była trochę naciągana, mało śmieszna, czego się w sumie spodziewałam. Najbardziej podobały mi się fragmenty, w których niespodziewanie usłyszałam dwie piosenki, które bardzo lubię. Przede wszystkim to "Mary, did you know?" w wykonaniu zespołu śpiewającego a capella. Uwielbiam to. Uświadomiłam sobie jak dawno tego nie słyszałam :) I było jeszcze "Say something" gdzie również wokal gra główną rolę. Instrumenty niepotrzebne. Naprawdę, polecam obie piosenki, jeśli jeszcze nie znacie.
Przez resztę miesiąca właściwie nic się nie działo :) Czas leci strasznie szybko. W połowie stycznia wolumeny w pracy w końcu wróciły do "normy" po około świątecznym zmniejszeniu. Co oznacza nawał pracy. Plus nowe wyśrubowane normy premiowe na przyszły rok. Nie lubię pracy pod presją, ale cóż zrobić.

17 stycznia świętowałam swoje urodziny. Miałam nie robić przyjęcia, ale jednak postanowiłam, że nie chcę rezygnować z okazji spotkania się ze znajomymi. Najpierw z Paulette byłyśmy w teatrze na świetnym musicalu "Kochaj i tańcz".To w piątek, a na niedzielę zaprosiłam samych najbliższych znajomych. I siostrę :)
W domu jednak nie mamy tyle miejsca by pomieścić wszystkich, więc wynajęłam pół sali w Bistro Bzik w Katowicach. Bardzo lubię to miejsce ze względu na miły wystrój i pyszną pizzę.
Przyjęcie się udało. Świetnie było wszystkich spotkać. Z niektórymi znajomymi nie widziałam się od września. Dostałam mega trafione prezenty, którymi chwaliłam się już wam na Instagramie. Najbardziej chyba zaciekawiła mnie książka o pielęgnacji włosów. Słyszałam już o niej wcześniej i okazało się, że powinnam mieć ją już dawno. Już po krótkim zapoznaniu się z treścią, okazało się, że wiele rzeczy robię źle. Mam nadzieję, że nowe metody pielęgnacji wraz z suplementacją i leczeniem dermatologicznym zastopują w końcu wypadanie włosów. No i miło by było gdyby rosły trochę szybciej :)
Ogólnie w nowym roku zaczęłam rajd po lekarzach. Postanowiliśmy z mężem pochylić się nad naszym zdrowiem i kondycją. Plan jest ambitny ale podołamy :)

4 komentarze:

  1. Mi jakoś dziwnie styczeń przeleciał. Sama nie wiem kiedy!
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. mi ten film nie podpasował, wolałam 1 część

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...