czwartek, 29 października 2015

Całkiem nudny październik :)

Październik się kończy. Jesień pełną gębą. 
Ten miesiąc, w porównaniu do poprzedniego, był jakiś monotonny, wręcz depresyjny. 
Powtarzalność mojej nowej pracy czasem mnie wkurza. Ale przez większość czasu jest w porządku. Dostałam nawet zaproszenie na kawę do Szczecina. Od doradcy z oddziału, który źle wypełnił wniosek i przez to wystawiłam zaświadczenie nie o tej karcie, o którą chodziło klientowi. Byłam taka dobra, że wystawiłam drugie, choć liczy mi się to jako jedno. No właśnie - efektywność. Ten wskaźnik jest dla mnie całkiem nowy. Jeszcze nigdy nie musiałam zdawać raportu z tego co zrobiłam w ciągu roboczego dnia. No może oprócz mało subtelnych pytań mojego przełożonego w poprzedniej firmie "Co Pani robiła rano, Pani Aniu?". Teraz właściwie nie jesteśmy rozliczani osobowo z tego co zrobimy, ale do premii liczy się efektywność całego zespołu. Zajmujemy się bowiem sprawami losowo, według kolejności spływu i czasem trafi się taki "pasztet", że siedzi się nad nim nawet i godzinę. A właściwie to nawet chyba nie wyjaśniłam czym się teraz zajmuję. Większość niestety jest objęta tajemnicą :) Chodzi jednak głównie o opinie o produktach bankowych. Niby robi się w kółko to samo, ale jednak każda sprawa jest inna. Najczęściej chodzi o rozwody i zgony. Same "wesołe" sytuacje życiowe, nie ma co ;) 
Z pracą wiąże się mój najważniejszy zakup w tym miesiącu - okulary do pracy przy komputerze. Całe osiem godzin spędzam wpatrując się w dwa monitory. Zdecydowanie czuję ulgę nosząc okulary. Choć we wszystkich innych sytuacjach mi przeszkadzają. Nie noszę ich prowadząc samochód czy czytając książki. Trochę więc kiepsko, że zdecydowałam się na prawie najdroższy model w sklepie ;)
Oprawki wybrał mi mój mąż. Ja przymierzałam mnóstwo par, ale w każdej wyglądałam jakoś sztucznie, jakby mi ktoś je narysował na twarzy. On zaś wziął pierwsze, które wypatrzył i okazały się idealne! Są brązowo-biało-beżowe. Kupiliśmy je w Vision Express w Galerii Katowickiej. Panie tam pracujące nie miały ze mną dużo zachodu. Sama sobie wybrałam oprawki, a badanie wzroku miałam już zrobione wcześniej (podczas badań wstępnych do pracy) więc tylko złożyłam zamówienie i tego samego dnia okulary były d odbioru. Obsługę mają tam bardzo sympatyczną. Zastanawiam się tylko czy wszyscy tam pracujący naprawdę mają wadę wzroku, czy po prostu okulary są elementem ich stroju służbowego :) Choć w sumie, nieistotne. Ważne, że załapałam się na reklamowaną zniżkę w wysokości 100zł plus mój wiek czyli 25zł na częściowe pokrycie kosztów ubezpieczenia.
Z innych ważnych zakupów... poprzednio wspominałam o nowym laptopie. Muszę przyznać, że jestem z niego bardzo zadowolona. Kupiliśmy go we wrześniu, ale nie miałam zbyt wiele czasu by go testować. Po całym dniu spędzonym przed służbowym komputerem, nie chce mi się w domu "odpalać" swojego. Ostatnio wróciłam jednak do pisania i powoli wdrażam w życie pomysł drugiego bloga. Mogę więc z czystym sumieniem stwierdzić, że wybrany komputer jest dla mnie idealny. Szybki, lekki (mimo metalowego "środka") i ładny :)



Przyszły miesiąc będzie ciekawszy, już to wiem. W końcu czeka nas ten wiecznie przekładany urlop. W związku z tym pojechałam ostatnio do Urzędu Wojewódzkiego by wyrobić paszport. Nie wiem czemu w ogóle nie pomyślałam o tym wcześniej. Zmieniając nazwisko wyrobiłam tylko dokumenty niezbędne czyli dowód i prawo jazdy. Paszport potrzebny był mi ostatnio cztery lata temu w USA. Ale w listopadzie nie da się jechać na wczasy bez paszportu. Wszędzie tam, gdzie jest blisko - lato się skończyło. A my chcemy się wygrzać na plaży. Z obłędem w oczach więc pognałam do urzędu z wcześniej zrobionymi zdjęciami w ilości cztery (na których wyglądam jakbym leżała tydzień na dnie jeziora, ale co tam) i potwierdzeniem zapłaty astronomicznej kwoty 140zł. Na szczęście teraz na paszport czeka się tylko dwa tygodnie. Mniej więcej tyle, ile stałam w korku by wyjechać z centrum Katowic. A czeka mnie jeszcze wycieczka po odbiór tego paszportu. Ratunku!



Większość zdjęć pochodzi z mojego konta na Instagramie. Ostatnie zaś zrobiłam podczas "szkolenia" departamentowego. Bardziej przypominało wesele. Część oficjalna trwała godzinę, a potem impreza. Podobieństwo nieprzypadkowe :)

5 komentarzy:

  1. A gdzie planujecie urlop?
    Mam podobne okulary, ale po 8 latach pożegnałam się z Vision Express, nie wrócę do nich, chociaż cenowo wychodziło taniej, to dobierali mi źle okulary i przez to wracałam do nich coraz szybciej po nowe okulary z coraz większą wadą...:( Ale może to tylko mój pech:)
    A październik też miałam taki dziwny...
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie nastraszylas z tymi okularami. Ale ja w sumie badanie miałam normalnie u lekarza. Oni mi tylko szkla wprawili do oprawek które sobie wybralam

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super zdjęcia, mniaami pizza!:))
    Klikniesz w linki w nowym poście będę wdzięczna ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...