piątek, 31 lipca 2015

Dzieje się

Dzieje się ostatnio u mnie dużo i bardzo się z tego cieszę. Mam pracę, która nie pozbywa mnie chęci życia i codziennego wstawania z łóżka, poznałam wielu ciekawych ludzi. Choć to co robię nie jest bardzo ambitne, to chętnie zgodzę się na przedłużenie umowy choć o dodatkowy miesiąc. Byle tylko zostać w banku. W międzyczasie aktywnie szukam innego Wydziału, w którym mogłabym się zaczepić na stałe. Istnieje taka szansa i bardzo na to liczę bo praca tam jest bardzo... wygodna ;)
Jeśli więc tylko zwolniłoby się coś ciekawego, mogłabym z miejsca zmienić stanowisko bo z drugiej strony każdy kolejny dzień przerzucania papierów rozleniwia mnie i ciężej będzie pójść do normalnej pracy, gdzie trzeba coś zamawiać, sprzedawać czy negocjować. Póki co do połowy września mam spokój. Co potem? Kolejne miesiące szukania? Mam nadzieję, że nie.

Z przyjemniejszych spraw... pod koniec czerwca byliśmy z mężem na strażackim weselu. Jakoś tak nieświadomie ubrałam się nawet tematycznie :)
Sukienka, którą miałam od lutego odłożoną na tę okazję, niestety okazała się za ciasna więc na szybko kupowałam coś innego. Co mi przypomina, że muszę obie wystawić na sprzedaż bo na pewno w żadnej już nie wystąpię.
Na początku lipca moja siostra obroniła pracę licencjacką i pojechałyśmy świętować. Był obiad w chińskiej knajpie i zakupy, choć niewielkie bo jakoś nic mnie na tych wyprzedażach nie zachwyciło. Tak na prawdę kupiłam tylko nowy portfel, w regularnej cenie. Ale za to jaki! W pepitkę i ze złotym zamkiem. Śliczny :)
Przez internet zaś zamówiłam pierwsze w życiu czerwone szpilki. Jeszcze nie nauczyłam się w nich chodzić, ale robię postępy.
Tydzień temu zaś pojechaliśmy z mężem nad morze. Postanowiliśmy połączyć mój wyjazd na See Bloggers z krótkim wypoczynkiem i choć pogoda nie sprzyjała plażowaniu to miło spędziliśmy czas najpierw w Gdańsku, a potem w Gdyni. Mężowi szczególnie spodobały się okolice Orłowskiego molo, które zwiedzał, podczas gdy ja uczestniczyłam w warsztatach. Temu wydarzeniu zresztą poświęcę osobny wpis, gdy już w sieci pojawi się więcej zdjęć.
Na pewno prelekcje zainspirowały mnie do... utworzenia drugiego bloga! Może nie tak od razu, muszę dobrze przemyśleć tematy wpisów. Ale chciałabym wrócić do pisania właśnie, a nie tylko bazować na zdjęciach. W końcu mam też coś do powiedzenia. Sam ten wyjazd dostarczył mi tematów na cztery felietony :) Zaczęłam nawet zapisywać pomysły w notesiku, który dostałam od jednego ze sponsorów, aby nic mi nie wyleciało. I w przyszłym roku pojadę jako felietonistka, a nie tylko "blogerka lajfstajlowa" :)

7 komentarzy:

  1. Pracujesz w banku? Ja też i to już prawie cztery lata. :)
    Życzę powodzenia i przedłużenia umowy. :*

    P.S. Przy okazji w wolnej chwili zapraszam do mnie na nowy wpis. :)
    http://collectionofhours.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. ile zdjęć, widać, że się dzieje:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzieje się dzieje :) mam nadzieję, że uda Ci się z pracą, a jak nie z tą, to z jakąś kolejną, w której będziesz się dobrze czuła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki za pracę w banku na stałe :) Nad morzem zawsze jest pięknie, nawet jak jest pochmurnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie masz czasu się nudzić, i bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...