piątek, 12 czerwca 2015

Train wheels beating, the wind in my eyes

Powracam dziś myślami do długiego weekendu, który raczył nas przepiękną letnią pogodą. Co prawda ja i tak miałam wolne bo jeszcze nie pracowałam, ale i tak te cztery dni wydawały się jakieś inne, wyjątkowe. Mój mąż wziął sobie wolne i spędziliśmy te kilka chwil tylko we dwójkę. W czwartek w ramach obiadu rozpaliliśmy grilla. Dochodzę w tym do perfekcji. Pod wieczór wybraliśmy się na spacer. Sprawdzałam czy jeszcze potrafię chodzić w tych sandałach. Ostatnio miałam je chyba na swoim wieczorze panieńskim. Na szczęście są bardzo wygodne przez może trochę toporny, ale stabilny obcas. Sukienkę kupiłam pod koniec lata (oryginalnie była długa i to ja ją skróciłam do pożądanej długości) więc nie miałam okazji jej założyć w takiej letniej stylizacji właśnie. Pokazywałam wam jednak wersję jesienną z kryjącymi rajstopami tutaj. Do tego, dla wzmocnienia drapieżnego charakteru zestawu, również "staroć" w postaci skórzanej kamizelki. Nie wiem właściwie dlaczego w tym roku założyłam ją dopiero pierwszy raz. Jest świetna, ale jakoś nie umiałam znaleźć na nią okazji na wiosnę.






Sukienka - allegro.pl
Kamizelka - Sinsay
Sandały - czasnabuty.pl
Torba - humad.pl
Bransoletki - Lokaah
Zegarek - blink-bizuteria.pl

5 komentarzy:

  1. Świetny zestaw, dodatki zdecydowanie nadają rockowego charakteru :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym się zabiła w takich butach w parę chwil :) Fajna sukienka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. właśnie szukam takiej sukienki, już miałam pisać, gdzie kupiłaś, a tu taki opis :) Podziwiam Cię za te obcasy, ja śmigam tylko na płaskim :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...