poniedziałek, 4 maja 2015

Recenzja: L'Orient naturalny krem nawilżający z oślim mlekiem

Dziś kilka słów o kremie, który dostałam do testowania od Mydlarni u Franciszka. Jest to krem na dzień firmy L'Orient.
Przede wszystkim rzuca się w oczy ładne, ekskluzywne opakowanie. Jaki krem dostałam dowiedziałam się jednak dopiero czytając informację na odwrocie tubki :)
Spodobał mi się sposób aplikowania produktu. Wystarczy obrócić zakrętkę i pojawia się aplikator z pompką, która pozwala na aplikację tylko takiej ilości kremu, jaka nam jest potrzebna.
Jeśli chodzi o samo działanie kremu to mam mieszane uczucia. Początkowo aplikowałam pojedynczą "porcję" i to było stanowczo za mało. Optymalna ilość to dwie "porcje" odmierzone przez pompkę. Krem reklamuje się jako idealny dla cery suchej i odwodnionej. Ma wiązać wodę w skórze i chronić przed jej utratą. Krem nawilża, owszem, ale dla mojej właśnie "suchej i odwodnionej" cery potrzebna jest aż potrójna dawka kremu bym faktycznie czuła to nawilżenie (to chyba przez zbyt rzadką konsystencję), a to z kolei wydłuża czas oczekiwania na wchłonięcie i uniemożliwia nałożenie makijażu bezpośrednio po aplikacji kremu.
Dodatkowym minusem jest dla mnie charakterystyczny, nieco kwaśny zapach.
Co mówi producent?
"Ośle mleko dostarcza witaminy (A, C, E), mikroelementy (wapń, fosfor, potas, żelazo), a także cenne kwasy tłuszczowe Omega-3 oraz Omega-6. Kwas hialuronowy silnie wiąże wodę w skórze, tym samym staje się ona zdrowsza, gęstsza, odpowiednio nawilżona nawet w najgłębszych warstwach. Przed utratą wody z naskórka skutecznie chroni kojące masło shea.
Krem działa odżywczo. Zawarty w nim olej arganowy, ekstrakt z chińskiej herbaty, olej z Neroli, aloes zawierający niezbędne witaminy, minerały i antyoksydanty, które wzmacniają skórę i są niezbędne dla jej prawidłowego funkcjonowania."
Mam mieszane uczucia, co do tego produktu. Jako zwykły krem na dzień byłby całkiem OK. Ale jeśli już producent pisze o "intensywnie nawadniającym efekcie" to oczekiwałabym lepszego efektu. Zwłaszcza, że produkt nie jest tani. Może to subiektywna ocena. Może po prostu moja cera nie jest dobra do testowania tego produktu, ale czytając o tak bogatym składzie (ośle mleko, olej arganowy, inne olejki i ekstrakty), spodziewałam się efektu "wow!". A tymczasem mam takie uczucia pół na pół. Jeszcze nie spisałam go na straty. Przesuszoną cerę traktuję teraz nawilżającym kremem na noc, maseczką i oliwką na dzień (w te dni, gdy się nie maluję) i mam nadzieję, że wkrótce, już z twarzą w miarę doprowadzoną do porządku, będę mogła znów sięgnąć po krem L'Orient jako podstawowy krem na dzień.
Moja ocena?
6/10

6 komentarzy:

  1. bardzo żałuję, że nie było mi dane go wypróbować, bo ciekawa jestem jak u mnie by się sprawdził

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się cieszyłam, że mi się trafił bo opis był zachęcający. Ale teraz żałuję że nie wylosowałam tego czarnego mydła.

      Usuń
  2. Raczej nie dla mojej cery, ale pięknie opakowany ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie miałam okazji wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecam! u mnie się sprawdził :) mój ulubiony krem! Do skóry suchej ważny jest tonik najlepiej z róży demascenskiej :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...