poniedziałek, 9 marca 2015

Pożegnanie zimy

W piątek szefowa kazała nam się ubrać na sportowo. Cokolwiek to znaczy. Ja po prostu wyjątkowo ubrałam spodnie, a nie spódniczkę. Do tego nowa bluzeczka, z której zakupu jestem bardzo zadowolona. Upatrzyłam ją sobie jesienią (zresztą pokazywałam ją wam na Instagramie) tylko, że była za droga. Postanowiłam poczekać na wyprzedaż jednak później nigdzie nie umiałam już jej znaleźć. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy wygrzebałam ją spośród bluzek podczas ostatecznej wyprzedaży tydzień temu. Podejrzewam, że nikt jej nie kupił bo na metce jest S, a wychodzi spokojnie L.
Warto było czekać :)
A co do pracy to tego dnia przenosiliśmy się do nowego salonu. Podobno to lepsza lokalizacja, ale też ciężka dla nas, gdyż musimy bardzo zabiegać o klienta. Wszystko będzie zależało od tego jak podejdziemy do klientki. Dlaczego? Bo pięć metrów dalej od wielu lat jest inny znany salon sukien ślubnych. Jest opatrzony, mija się go jadąc tramwajem. Wszyscy w Katowicach wiedzą gdzie jest. O naszej firmie zaś mało kto słyszał. Nawet ja, zanim nie szukałam sukni ślubnej nie wiedziałam, że na Mielęckiego w Katowicach jest jakiś salon. To, że była tam najmilsza atmosfera to inna sprawa. Między innymi dlatego zdecydowałam się tam szyć swoją suknię. Teraz ja jestem członkiem tego zespołu, który ma stwarzać jak najmilszą atmosferę. A jest ciężej bo większość sukienek pochowaliśmy na wieszakach, jest tylko kilka manekinów. A to te modele z manekinów zawsze najchętniej się mierzą. 
Mam mnóstwo wątpliwości. To miała być dla mnie odskocznia, a nie harówka. Gdy szefowa nie płaci mi za nadgodziny i tylko dzięki prowizji mam mieć wypłatę dorównującej tej z poprzedniej firmy, a potem krzywi się, że nie chcę zostać dłużej dzień przed otwarciem to ja odpadam. W pierwszym tygodniu marca nie odebrałyśmy żadnego zamówienia. Obrotu więc zero. Od czego więc ja dostanę tę swoją prowizję?
Na szczęście jestem w takiej sytuacji, że w każdym momencie mogę powiedzieć adios. W środę mam rozmowę w Tychach na asystentkę dyrektora anglojęzycznego, który nie potrafi po polsku. 
Challenge accepted! 





Bluzka - Reserved
Kurtka - F&F
Spodnie - C&A
Kozaki - merg.pl
Torba - humad.pl

14 komentarzy:

  1. Świetna jest ta bluzeczka. To trzymać kciuki za Tychy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to by bylo super gdyby mnie tam zechcieli :-)

      Usuń
  2. ładna bluzeczka ale mnie najbardziej podoba mi się kurteczka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że podejmujesz nowe wyzwania:).

    OdpowiedzUsuń
  4. Skomplikowane sprawy z tą pracą. Mam nadzieję,że wszystko ułoży się jak najkorzystniej dla Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skomplikowane bo zadna praca nie jest taka jak sie wydaje. Na przyklad w tym salonie sukien slubnych to czysty wyzysk

      Usuń
  5. Bardzo fajny, codzienny zestaw, szczególnie bluzka mi się spodobała :) No i powodzenia na rozmowie ;)!

    OdpowiedzUsuń
  6. świetna kurteczka
    Faktycznie jeśli uda się z nową pracą to pryskaj stamtąd:)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie w pracy też kiszka, więc Cię rozumiem. jeśli masz szansę, to super. Zmykaj, oby się udało!

    Strój może nie sportowy, bo nie adidasy i dresy, ale powiedziałabym luźna elegancja. fajnie wyszło

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...