wtorek, 17 marca 2015

Overweight and still looking good?

To, że od wielu lat zmagam się z nadwagą nie jest tajemnicą. Nie byłam grubym dzieckiem jednak w wieku 13-14 lat nagle dużo przybrałam i byłam z tego powodu bardzo nieszczęśliwa. Żałuję, że już wtedy mama nie pomyślała by zabrać mnie do endokrynologa. Zmusił nas do tego dopiero trądzik, którego długo nie umiałam się pozbyć. Badania hormonalne nie były obiecujące. Na szczęście oba problemy już mam za sobą - to znaczy trądzik i niestabilne wyniki hormonalne. Obecnie jestem na etapie zmniejszania dawki hormonów i dążymy do całkowitego ich odstawienia. Co sobie pomyślałam, gdy pani doktor przepisała mi lek z mniejszą dawką? W końcu przestanę nabierać tyle wody. Wszystkie badania składu ciała pokazują, że mam więcej wody zatrzymanej niż de facto tłuszczu. Irytujące, wiem :) Wyobraźcie sobie więc moją rozpacz, gdy okazało się, że od nowych leków jestem jeszcze bardziej ociężała. Pani doktor na ostatniej wizycie przyznała, że owszem ten lek wykazuje takie wzmożone działanie, ale jak odstawię to wszystko ze mnie "zejdzie". Też mi pocieszenie. Na pewno nie pomogło to, że w tym samym momencie przeprowadziłam się, mamy inny tryb życia i żywienia, podjęłam pracę, w której 90% czasu siedziałam i po intensywnym wysiłku umysłowym i nerwowej atmosferze nie miałam wieczorem siły się ruszać, że nie wspomnę o sporcie. No i stało się. W poniedziałek przeżyłam prawdziwe załamanie widząc, że przybrałam od ślubu dokładnie 10kg. Szczerze? Mam wrażenie, że to jakiś senny koszmar. 
Ale zmotywował mnie do działania. Skoro nadal nie mam pracy to mogę wykorzystać ten czas na gotowanie zdrowych obiadków i ćwiczenia. Zapisałam się na darmowy trening na jakichś dziwnych urządzeniach - w naszej dzielnicy roznosili ulotki pokrywające podobno 6 treningów, zobaczymy :) Do tego w końcu wypróbowałam kije do Nordic Walking, coś świetnego! Naturalnie jeśli się ich używa do tego, do czego zostały stworzone. Chodząc w niedzielę po parku nie widziałam ani jednej (!) osoby dobrze chodzącej z kijami =.='

Po co ten przydługi wstęp? Ano chciałam nawiązać do tematu mody w rozmiarze XL. Zawsze staram się pokazać jak można się ubrać nosząc rozmiar większy niż 38, choć nie przy każdym poście o tym wspominam. Myślę, że ta niełatwa sztuka mi się udaje, gdyż większość ludzi nie potrafi uwierzyć, że noszę rozmiar XL. No dobrze, tylko spodni, góra to M/L ale zawsze :)
Postanowiłam dziś zdradzić kilka moich zasad, których się trzymam by wyglądać dobrze.

1. Ciemny dół, jasna góra
Moje ulubione dżinsy są czarne. Ostatnio próbowano obalić mit, że czarny wyszczupla, ale ja nadal jestem jego gorącą orędowniczką. Zdecydowanie najlepiej czuję się w ciemnych spodniach, a by nie było ponuro góra może być jasna.

2. Dodaj obcas, nawet niewielki

Wiadomo - obcas wydłuża sylwetkę. Osobiście jednak nie jestem stworzona do obcasów i nawet po takich 8cm bolą mnie nogi. Czasem warto jednak dodać sobie choć te 5cm tak jak w powyższych brązowych kozakach. Nie tracą one na wygodzie, nawet nauczyłam się w nich prowadzić (po roku xD), a dodają nieco gracji.

3. Spódnice ponad spodnie!

Ze względu na to, że jestem bardzo nieproporcjonalna i rozmiar dołu mam czasem o dwa rozmiary większy niż góry, to muszę to jakoś tuszować. Dlatego o wiele lepiej czuję się w spódnicy, która zakrywa uda. Najlepiej, gdy jest rozkloszowana - wtedy to już w ogóle optycznie kilogramy lecą w dół :)

4. Równowaga

Niby mówi się, że jak już luźny dół to dopasowana góra. Ja jednak lubię równowagę i idę wtedy w dodatki np. apaszkę :)

5. Podkreślanie atutów

Mam stosunkowo wąską talię, warto więc to podkreślić :)

6. Odpowiednia cholewka buta może uratować całość

Gdy cholewka buta kończy się w najszerszym miejscu łydki może nam bardzo pogrubić optycznie nogi i skrócić całą sylwetkę. Gdy więc nie jesteśmy supermodelkami, warto zwrócić uwagę na to w którym miejscu kończy się cholewka i czy jest wystarczająco luźna - za ciasna, ledwo dopięta potęguje efekt grubych łydek. Wierzcie mi, kupić kozaki przy takim obwodzie łydki to prawdziwa sztuka! :)

7. Total black look nie musi być smutny

W czarnym zawsze wygląda się dobrze. Trzeba tylko dobrać odpowiednie dodatki :)

13 komentarzy:

  1. ja mam podobnie ze spodniami, również noszę XL, ale góra wejdzie na mnie mniejsza M/L, więc mamy podobne sylwetki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam podobny problem dół noszę rozmiar ten sam od wielu lat a góra zawsze dużo mniejsza, często mam problem z kurtkami bo w biodrach zbyt wąskie a w ramionach i biuście za duża ale lubię swoje proporcje :) Spódniczki to jest to potrafią wszystko ukryć i koniecznie buty na obcasie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A widzisz ja mam zupełnie odwrotnie. Góra to 40/42/44 a dół ok 40. Ale zasady i tak podobne.

    OdpowiedzUsuń
  4. A widzisz ja mam zupełnie odwrotnie. Góra to 40/42/44 a dół ok 40. Ale zasady i tak podobne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyglądasz naprawdę fantastycznie, bardzo udane zestawy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem wyglądasz świetnie!
    A u mnie masa ludzi spaceruje z kijkami, całą zimę chodziły panie i panowie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzeci zestaw the best! Bardzo podoba mi się ta rozkloszowana spódnica, teraz są bardzo modne swoją drogą:) Też mam taką spódnice tylko stąd: http://www.diversesystem.com/kolekcja-damska/sukienki-i-spodnice.html#1 zastanawiam się nawet czy nie kupić takiej tylko za kolano boje się jednak, że zrobię wtedy z siebie kulkę ;(

    OdpowiedzUsuń
  8. Przechlapane masz z tymi lekami i nadwagą. Ale fajnie, że się starasz coś zmienić. Masz rację, wykorzystaj wolny czas, by poprawić samopoczucie, zdrowie i wygląd. Powodzenia!

    Co do strojów, potrafisz dostosować je do sylwetki, a to połowa sukcesu!

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeglądam Twój blog od dawna i naprawdę na zdjęciach nie widać ,że masz nadwagę . Wiem co mówię od roku przez problemy z hormonami przytyłam 10 kg :( od 1 lutego zminimalizowałam słodycze, nie jem fast foodów , unikam jedzenia po godzinie 19 i mino wszystko tyję...:( najgorsze jest to że dosłownie puchnę w oczach i niestety nie umiem dopasować stroju do figury :( Dlatego naprawdę jestem pełna podziwu dla jak Ty to robisz. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. o tak spódnice ponad wszystko, nie widać grubszych ud. U mnie to się sprawdza:)
    Ale tak wspomnę jeszcze o Twojej wadze, przez dobrze dopasowane ciuchy przez ciebie nie widać, że masz-nosisz taki rozmiar.

    OdpowiedzUsuń
  11. W życiu bym nie powiedziała, ze nosimy takie same rozmiary - nawet buty się zgadzają! Wyglądasz z osiem razy chudziej niż ja :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha dobre ;) Te wszystkie komentarze utwierdzają mnie w tym, że jestem dobrą stylistką samej siebie. Chyba się zatrudnię na etat ^^

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...