piątek, 28 lutego 2014

Nowości w szafie - luty 2014

W tym miesiącu jestem bardzo zadowolona z zakupów :) Choć większość rzeczy (np. biała koszula, czarna marynarka) to po prostu wymiana na mniejsze. Z dumą informuję, że teraz noszę już M/L gdy jeszcze kilka miesięcy temu musiałam szukać L/XL :) Niestety to dotyczy tylko góry bo spodnie nadal 42, ale spódniczka już czasem trafi się 40 :)
1. Czarna spódniczka Reserved (vinted.pl 34zł z przesyłką)

2. Botki H&M (vinted.pl 69zł z przesyłką)
 
3. Różowa koszula w prążki i chabrowa marynarka (vinted.pl 54zł z przesyłką)


4. Biała koszula (Carry 49,99zł)

5. Woskowana spódniczka (Carry 49,99zł)
6. Koszula w kratę (C&A 39,90zł)
Znowu jakoś nie udało mi się uchwycić jej prawdziwego koloru, zupełnie jak w stylizacji.
7. Beżowa torebka (LC WAIKIKI 26,90zł)

8. Beżowy płaszczyk Bershka (vinted.pl 72zł z przesyłką)
Trochę jaśniejszy niż wynikał ze zdjęcia. Szkoda, bo myślałam, że znalazłam swój ideał. Zostawię go sobie mimo to bo pasuje odcieniem do powyższych botków :)
9. Czarna marynarka (Takko Fashion 25,19zł)
Idealna do biura bo jest taka między stylem eleganckim, a swobodnym. Dzięki kuponom do wyprzedażowej ceny 35,99zł doliczono mi jeszcze rabat -30%
10. Naszyjnik z perełką (Takko Fashion 7,49zł)

11. Zestaw bransoletek Lipapi (16,50zł z przesyłką)
Już chciałam wam polecić tego sprzedawcę, gdy okazało się, że jednak jedna z bransoletek znacząco odbiega od tej na zdjęciu. Nadal walczę o to i chyba musze być ostrzejsza. Należy mi się przesłanie takiej bransoletki jak była na zdjęciu bo nigdzie nie było informacji, że czymś mogą się różnić.
O sytuacji pisałam na facebooku tutaj. Podobno czepiam się tylko o to, że dwa koraliki z białej miały być złote. To też, ale przede wszystkim serduszko to byle jaka zawieszka wycięta z metalu o grubości pół milimetra. A na zdjęciu była ładna gruba wypukła przypominająca te z Charms.

środa, 26 lutego 2014

Wiosenny beżowy płaszczyk

Nie mogłam się doczekać by założyć nowy beżowy płaszczyk :) Idealna okazja nadarzyła się w zeszłą słoneczną niedzielę. Czyżby przyszła wiosna? By nie ulec zbytnio optymizmowi postawiłam na ciepły zimowy szalik, ot tak na wszelki wypadek :) Strasznie spodobało mi się to połączenie kolorów, a wam? :)






Płaszcz - Bershka (vinted.pl)
Szal - H&M
Spódniczka - Terranova
Botki - H&M (vinted.pl)
Torba - allegro.pl

wtorek, 25 lutego 2014

Wyglądasz Bosco!

Dziś żadnych nowości. Kurtka to moja ulubiona część garderoby ostatnio. Do tego botki, które mam już 1,5 roku i nadal są w dobrej formie :) A do tego nawet wygodne jak na tę wysokość. Jedyną nowością jest bransoletka, którą dostałam od firmy Bosco Design. Zarzekałam się, że nie będę jej nosić bo czaszki już dawno nie są w moim stylu, ale jakoś tak t-shirt i ramoneska skojarzyły mi się z luźnym stylem zbuntowanej nastolatki. Którą nigdy nie byłam, naturalnie :)





T-shirt - Cropp
Kurtka - Stradivarius
Jeansy - House
Botki - allegro.pl
Torba - allegro.pl
Bransoletka - Missiu (Bosco Design)

poniedziałek, 24 lutego 2014

Recenzja : Żele pod prysznic Joanna

Czas na recenzję zestawu żeli pod prysznic, który dostałam od producenta na spotkaniu Vintedzianek, które odbyło się w styczniu w Katowicach.
W skład zestawu wchodziły trzy żele Joanna (każdy o pojemności 100ml) z limitowanej kolekcji.
Zaczęłam od szarlotki z lodami :) Miły zapach choć szarlotki to ja tam nie wyczułam. Żel pachnie jak budyń waniliowy. Lubię słodkie zapachy więc jak najbardziej mi odpowiada.
Jako, że ostatnio krążę pomiędzy dwoma domami to też mam dwa zestawy kosmetyków pielęgnacyjnych i u narzeczonego korzystam z żelu korzenne pierniczki. Coś wspaniałego. Zapach przypomina mi święta, jest idealny :)
Na sam koniec zostawiłem marcepanowe ciasteczka i... mam dobrą nowinę. Żel będzie w zestawie kosmetyków, które już wkrótce będziecie mogły wygrać w mini rozdaniu kosmetycznym na moim blogu. Co wy na to? :)

niedziela, 23 lutego 2014

Szaro buro - biurowo

Dziś kolejny zestaw do pracy. Stwierdziłam, że skoro czasem noszę spódniczkę i koszulę to czemu nie sukienkę? Dzięki temu miałam okazję po raz kolejny założyć sukienkę, którą kupiłam za 10zł i miałam tylko raz na imprezie Andrzejkowej :) Do tego marynarka w innym odcieniu szarości. Nawet szefowa zwróciła uwagę na mój ubiór ;) Powiedziała, że bardzo jej się podoba. I to jedyne miłe słowa, które od niej usłyszałam przez cały tydzień :P





Sukienka - vinted.pl (10zł)
Marynarka - Pepco (20zł)
Kozaki - merg.pl (75zł)
Zegarek - Gino Rossi (prezent)
Bransoletka perełki - Uncaged (10zł)
Bransoletka szara - by Dziubeka (39zł)
Razem 154zł
A tutaj pozostałe zestawy z całego tygodnia :) Często stawiam na szarości bo czuję się w nich dobrze. Zresztą dopiero niedawno kupiłam sobie czarną marynarkę pasującą do mojego nowego mniejszego rozmiaru i jeszcze nie miałam okazji jej założyć :)
A jak w pracy? Różnie.
Sama praca jest interesująca i stresująca zarazem. Ludzie myślą, że pracując w biurze podróży siedzę sobie i czekam na tego jednego jedynego klienta dziennie aby mu wcisnąć wycieczkę za kilka tysięcy złotych i dostać prowizję. A to nie na tym moja praca polega. Często do biura nie wchodzi ani jeden klient, a mimo to mamy mnóstwo pracy i nie mam czasem nawet chwili by zjeść. Co nie znaczy, że szefowa nas głodzi ;) Jak widzi, że ktoś je to spokojnie poczeka. Ale często po prostu ciężko się wyrwać do kuchni by coś sobie przygotować. Ostatnio mam trochę lżej bo zatrudniono nową dziewczynę, rok ode mnie starszą absolwentkę polonistyki :) Teraz to ja kogoś uczę, a jednocześnie wykonuję swoje stare obowiązki i do tego zajmuję się na przykład drukowaniem ulotek czego tej nowej jeszcze nie pozwalają robić. Nienawidzę drukarki, wierzcie mi :P Szefowa myśli, że wydrukowanie dwustronne stu ulotek to dziesięć minut. A tymczasem po dwudziestu sztukach maszyna się przegrzewa. Dosłownie nie da się utrzymać w ręku pliku ulotek bo są tak gorące. Trzeba więc czekać, aż się ostudzi i w międzyczasie zająć się czymś innym. Często więc robię ze cztery rzeczy naraz. Mam na koncie już jeden mały sukces. W tym tygodniu oddaliśmy pierwszą ofertę do przetargu, którą w większości sama przygotowałam. W przyszłym oddajemy następną więc wiem już o co w tym chodzi :) A no i dzięki mnie dwie osoby zapisały się na wycieczkę do Rzymu :) Często mamy tak, że zakład pracy wykupuje połowę miejsc dla swoich pracowników i by zapełnić autokar musimy sprzedać osobom indywidualnym kolejne 20 miejsc co nie jest łatwe ;) Dlatego zamieszczamy też ogłoszenia w gazecie (za co ja jestem odpowiedzialna) i potem dużo osób dzwoni i pyta bo w ogłoszeniu nie ma ceny i szczegółów. Plan wycieczki znam już do znudzenia, a ile z tego było faktycznych klientów? Dwóch :D :D
Trzeba się narobić by zarobić :) Choć w sumie nie powinno mi aż tak zależeć bo wypłatę będę miała czy stoję czy leżę, a potem wracam na uczelnię i możliwe, że skończy się moja przygoda z branżą ;) A na pewno z tą firmą :P

piątek, 21 lutego 2014

Taki zwykły szaro czarny zestaw :)

Ostatnio tę kurtkę noszę bardzo często. Na sweter, zamiast swetra, jak się da :) Lubię jej miękki dżins i krój ramoneski :) Tym razem postawiłam na luźny styl i tylko dwa kolory. Spontanicznie postanowiłyśmy się spotkać z Klaudią bo dawno nie rozmawiałyśmy w cztery oczy. Szybko się ubrałam, cyknęłam kilka zdjęć i poleciałam na autobus :) To już nie te czasy, gdy Klaudia mieszkała za płotem. Skończyło się umawianie "za pięć minut na polach". Moja kiedyś najlepsza przyjaciółka mieszka teraz w centrum Katowic, a ja panicznie boje się jeździć po mieście, w którym są tramwaje. Zresztą w centrum miasta nie ma szans znaleźć miejsce parkingowe między 8 a 17. Jadę więc autobusem, a potem wspomnianym już tramwajem (gdy jestem w środku nie mam nic przeciwko nim xD) i z pięciu minut robi się czterdzieści pięć. Tak to już jest, za niedługo ja też się wyprowadzę do męża i będzie jeszcze trudniej się spotkać. To się chyba nazywa dorosłość ;)





Sweter - allegro.pl
Kurtka - Stradivarius
Jeansy - C&A
Kozaki - merg.pl
Torba - allegro.pl
Zegarek - blink-bizuteria.pl
Komin - nn

czwartek, 20 lutego 2014

Jak fajnie się ubrać i nie wydać fortuny czyli o zakupach w Internecie i nie tylko... :)


Niedawno uświadomiłam sobie, że mija pięć lat odkąd zaczęłam kupować w Internecie. Założyłam swoje konto na portalu mojeciuchy.pl na wiosnę 2009 roku i nawet pamiętam dwie pierwsze rzeczy, które sprzedałam. Niestety nie pamiętam do końca jaka była pierwsza rzecz, którą kupiłam. Potem przyszedł czas na portal szafa.pl, na którym sprzedawałam i kupowałam jakieś cztery lata do momentu, gdy wprowadzili prowizję i wypłoszyli większość użytkowniczek. Sprzedaż spadła do zera, dziewczyny podnosiły ceny by zrekompensować sobie koszty prowizji więc nie opłacało mi się też tam kupować. Nadal mam swoje konto, ale rzadko tam zaglądam. Moim zeszłorocznym odkryciem zaś jest portal vinted.pl, na którym od prawie roku kupuję przeróżne perełki za niewielkie pieniądze. Często pod postami z nowościami piszecie "O Matko! Ile tego". Oznacza to, że nie osiągnęłam swojego celu. Nie udowodniłam, że posiadając niewielki budżet można się fajnie (modnie?) ubrać. U mnie dodatkowym wyzwaniem był rozmiar XL, który nosiłam jeszcze do niedawna. Pokazując co miesiąc wszystko co kupiłam nie mam na celu pochwalenia się (no, może trochę), ale bardziej pokazania jakie fajne rzeczy można kupić za bezcen. Wiele z nich potem mam na sobie kilka razy i sprzedaję bo mi się znudziły, bo nie pasują do niczego itp. Dlatego w mojej szafie jest ciągły ruch. I dlatego stać mnie na kupowanie nowych rzeczy bo nie oszukujmy się - studentka do niedawna bez pracy nie miała zbyt wielu możliwości :) Każdego miesiąca jednak udaje mi się "zarobić" na sprzedaży przynajmniej kilkadziesiąt złotych. Mam taką zasadę, że nie mam wtedy wyrzutów sumienia by wydać to na nowe ciuchy :)

Na moją korzyść na pewno wpływa fakt, iż nie kupuję tego co jest obecnie supermodne. Logiczne, że osoba, która kupiła coś z najnowszej kolekcji i to odsprzedaje to nie wystawi tego za bezcen. Aczkolwiek da się znaleźć prawdziwe perełki w niskiej cenie. To proste - osoby, które od dłuższego czasu kupują w sieci mają już w głowie pewną "barierę". Tak podejrzewam. Tak jak ja wiem ile maksymalnie dałabym za daną rzecz. Zwłaszcza, że na takich portalach jak vinted.pl ubrania z założenia są używane czyli "z drugiej ręki". Tak więc jeśli w sklepie za nowy sweter dam nawet 60-80zł, to już 40zł w Internecie to dla mnie dużo. I myślę, że wiele osób myśli podobnie z tym, że wyznacza sobie inne granice. Łatwo to zauważyć na portalach typu vinted.pl  - często bardzo ładne rzeczy "wiszą" długo bo cena wydaje się za wysoka (np. 70zł za sweter bo na metce pisze ZARA). Tymczasem i tak stanowi ona jedynie niewielką część ceny pierwotnej. Wiele razy spotykałam się z prośbami o obniżenie ceny, a przecież wiadomo, że sprzedająca chce "zarobić" jak najwięcej, a kupująca kupić jak najtaniej.
Warto pamiętać też o cenie przesyłki, która często przy małych tanich rzeczach sprawia, iż zakup staje się nieopłacalny - np. 8zł za naszyjnik + 7zł za wysyłkę.
Jak kupować tanio w Internecie?
Przede wszystkim raczej nie zdarza mi się szukać czegoś konkretnego. Jeśli na przykład mam ochotę na sweter to szukam według mojego rozmiaru, czasem zaznaczam konkretny kolor, ale rzadko. Wtedy, gdy coś mi się spodoba zaznaczam jako "ulubione" i szukam dalej. Może znajdzie się coś tańszego? :)
Jeśli zaś wymyślę sobie, że przydałaby mi się czerwona marynarka to szukam według kryteriów i zapisuję sobie kilka później porównując je między sobą. Zastanawiam się czy wziąć tę, która bardziej mi się podoba czy tę, która jest znacznie tańsza :)
Innym sposobem jest licytowanie ubrań np. na allegro.pl. Tutaj jest wiele sposobów i myślę, że je znacie. Nie przeczę, że od jakiegoś czasu zaczęłam używać specjalnych stron do licytowania i ustawiania swojej maksymalnej ceny (strzału) na kilka sekund przed końcem aukcji. Według statystyk przez kilka miesięcy wygrałam ponad połowę takich aukcji. Nigdy jednak nie nastawiam się na to, że muszę daną rzecz mieć. To pułapka takiego "zwykłego" licytowania na kilka minut przed zakończeniem aukcji. Na przykład zakładamy, że maksymalnie damy za bluzkę 30zł, ale nagle nas ktoś przebija i cena już wynosi 31zł. Stwierdzamy, że 1zł to niedużo i licytujemy dalej. I tak przebijamy się z inną osobą do ostatniej sekundy po czym okazuje się, że zalicytowaliśmy nagle 38zł, do tego 8zł przesyłka i z 30zł nagle robi się 46zł. Ups :)
Przy ustawianiu "strzału" do licytacji warto też wpisywać "nierówne" kwoty. Na przykład 23,58zł. Jeśli ktoś zalicytuje 23,50zł to wtedy przebijemy jego ofertę o kilka groszy i wygramy :)
Gdzie szukać tanich rzeczy?
Na pewno takim miejscem są lumpeksy. Zauważyłam, że w ciągu ostatnich kilku lat kupowanie w tego typu sklepach przestało być powodem do wstydu, a wręcz jest powodem do dumy. Wszyscy podziwiają bloggerkę, która upolowała spódniczkę z ZARY za 3zł :)
Ja do tego typu miejsc nie chodzę bo absolutnie nie mam talentu do szperania w second handach. Na ten temat opowie wam więcej Kasia -> zapraszam do jej poradnika. W jednym na pewno sią z nią zgadzam - często lubię mieć dużo tanich rzeczy niż jedną drogą. Dlatego wszystkim wydaje się, że mam mnóstwo ubrań. No dobra, mam :) Ale w ogóle nie widać tego, że nie są nowe. I w tym cały sekret :) Swego czasu wylicytowałam piękną, praktycznie nową koszulę Top Secret za 1zł! :) Używane nie znaczy, że brzydkie i zniszczone :)
Ale rozgadałam się nie na temat. Chciałam napisać o innej możliwości taniego kupowania. A takie stwarzają nam supermarkety, bazarki, targowiska, sklepiki osiedlowe itp.
Wcale się nie wstydzę tego, że mam spodnie z Auchan, albo spódnicę z targowiska :) Oczywiście wszystko ma swoje granice i na bazarach i w koszach w supermarketach jest pełno kiczowatych i nędznej jakości rzeczy, ale można znaleźć też prawdziwe skarby :) Jak na przykład spodnie pumpy za 29zł czy miętową maxi za 35zł :)
Warto podczas zakupów spożywczych skręcić na chwilę na dział odzieżowy i na przykład znaleźć piękne wygodne miętowe baleriny za 19zł czy idealnie dopasowany biustonosz push-up za 22zł :) Uwaga! Mężczyźni nienawidzą kiedy idąc po margarynę znikamy nagle w alejce z ciuchami. Przetestowałam na własnym narzeczonym :)


Wyprzedaże - zło?
Co do wyprzedaży mam mieszane uczucia. Słynne "do" -50% procent już niejeden raz mnie zrobiło w balona :P Jeśli na czymś bardzo nam zależy i przecenili to o 30% to warto się zdecydować. Wiadomo, że przy kolejnej przecenie może już danej rzeczy nie być bo nie jesteśmy jedynymi chętnymi. Jako, że mam szczęście (?) i mój rozmiar nie jest zbyt popularny mogę sobie podarować pierwszą (i czasem nawet drugą) falę wyprzedaży. Ostatnio poszłam do sklepu dopiero na ostateczną wyprzedaż -70% i dopiero wtedy się "obłowiłam" ;)
Kupony, karty rabatowe i inne takie
Kolejną opcją są kupony rabatowe, które co jakiś czas pojawiają się w magazynach. Fajna opcja by już na początku sezonu kupić sobie coś z nowej kolekcji nie czekając na wyprzedaże. Do tego wiele sieciówek na karty stałego klienta, które można założyć bez żadnych zobowiązań. Osobiście wolę te, które co jakiś czas oferują klientkom dodatkową zniżkę (np. jak karta w Kappahl) niż te ze zbieraniem punktów (np. Orsay). Jeszcze nigdy nie udało mi się nazbierać punktów na bon zakupowy, ale parę razy zdarzyło mi się skorzystać z dodatkowej opcji 50% na już przeceniony towar. Polecam wam Takko Fashion jeśli macie gdzieś w pobliżu ten sklep. Co jakieś 3 miesiące przysyłają klientkom naklejki ze zniżkami, które obowiązują nawet na rzeczy z wyprzedaży. Czasem w sklepach zdarzają się też promocje 2 za 1 lub dodatkowa zniżka na drugą rzecz. Warto się wtedy dobrze zastanowić czy na pewno tę drugą rzecz potrzebujemy. Łatwo wpaść w pułapkę :)




Ubrania do przeróbki
Inną kwestią jest kupowanie ubrań, które są tanie ale za duże, za krótkie itp. Ja mam raczej przykre doświadczenia, ale chyba dlatego, że trafiłam na drogą krawcową która ze spódnicy za 6,99zł zrobiła taką za 47zł =.='
Ale jeśli posiadanie magiczną zdolność szycia to jak najbardziej jest to opcja dla was i wiedzcie, że wam zazdroszczę :) Ja i maszyna do szycia się nie dogadujemy :)
Latem kupuj zimowe rzeczy
Czasami zdarza mi się kupić rzecz, którą będę mogła założyć dopiero za kilka miesięcy. Dotyczy to często wiosennych/letnich butów kupowanych zimą. Jeśli mamy dodatkowy budżet to jest to fajna opcja na zaoszczędzenie. Poniższe buty nadal leżą u mnie w szafie tak jak są - z metką ;) Czekają na wiosnę :)
Facebookowe promocje
Ostatnią opcją, jaką chciałam wam pokazać są promocje dla fanów na Facebooku. Ja osobiście "lubię" chyba każdego producenta odzieży, którego znam. A przynajmniej te marki, których rzeczy kupuję. Co jakiś czas na ich stronach można znaleźć aplikacje do pobrania kuponów zniżkowych na zakupy. Szczególnie często zdarzają się one na fanpage House, Cropp czy New Look. Ten ostatni ostatnio miał promocję aż -50%! Niestety ja nic dla siebie nie znalazłam :(
Czasem można też znaleźć hasło do zakupów online lub też informację o przecenach.
Mam nadzieję, że ten post choć dla jednej osoby stał się przydatny :) Jakie są wasze sposoby na zaoszczędzenie na ciuchach?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...