środa, 31 grudnia 2014

Ach, co to był za rok!

 2014 rok był dla mnie wyjątkowy, ale też minął strasznie szybko, szczególnie ostatnie miesiące. Lata praktycznie nie pamiętam. Wszystko pochłonęły przygotowania przedślubne. A zaś po powrocie z wakacji i rozpoczęciu nowej pracy moje życie wpadło w wir jednakowych dni i wyczekiwanych wolnych weekendów. Ale nie narzekam. Tego chciałam, prawda? I choć średnio raz w tygodniu mam ochotę się zwolnić, to generalnie podoba mi się moje życie w tym momencie. 
Czas więc na podsumowanie tego roku, który tak wiele zmienił.
W styczniu świętowałam hucznie 24 urodziny. To było najfajniejsze przyjęcie jakie zorganizowałam. Był parkiet, dyskotekowa kula, bufet i najlepsi przyjaciele. 
Potem przymierzyłam 16 sukni ślubnych i wybrałam tę jedyną.
Kilka dni później zaś zaczęłam praktyki szczęśliwa, że udało mi się je załatwić. Później szefowa zaproponowała mi pracę, z której niestety zrezygnowałam w lutym. Nie panowała tam zbyt przyjazna atmosfera.
W marcu wróciłam na ostatni semestr na uczelnię i zaczęła się intensywna praca nad magisterką. Potem był kwiecień, wybieranie obrączek i poznałam bardzo fajną koleżankę, która potem czesała mnie na ślub. Mam nadzieję, że znajomość przetrwa choć niestety przeprowadziła się do innego miasta :(


W maju pojechałam na obowiązkowy obóz kajakowy, który był potwornie nudny, ale przy okazji zaliczyłam wizytę w Gdańsku, które to miasto bardzo lubię i pierwszy raz w życiu byłam też w Sopocie. A przede wszystkim poznałam osobiście Lenę, z którą spędziłyśmy przemiłe popołudnie i mam nadzieję, że jeszcze będziemy miały okazję się spotkać. Na pewno planuję wyjazd do Trójmiasta w przyszłym roku, choćby tylko na weekend.
W maju zaczęliśmy też rozdawać zaproszenia ślubne.
W czerwcu skończyłam studia i poczułam... wielką ulgę. AWF wspominam raczej miło, ale nie tęsknię za studiowaniem. Obronę miałam 15 lipca i choć wiedziałam, że to formalność, to i tak się stresowałam bo moja promotorka, choć sympatyczna, to dosyć wymagająca kobieta. Miło zaskoczyła mnie propozycją wspólnej publikacji. 
Potem był jeszcze ślub naszych znajomych, a w sierpniu nasz. Wcześniej zaś wspólnie z dziewczynami świetnie bawiłam się na moim Wieczorze Panieńskim. Było fajnie, z klasą.


Najważniejszym wydarzeniem tego roku na pewno był nasz ślub. 23 sierpnia zostałam panią K. Dzień był piękny, ceremonia wzruszająca, a wesele udane.



We wrześniu pojechaliśmy w podróż poślubną do Grecji. Spędziliśmy dwa tygodnie na Krecie. To były nasze pierwsze wspólne wakacje za granicą i mam nadzieję, że to powtórzymy :)
W październiku, jak wiecie, dosyć szybko udało mi się znaleźć pracę. Niby jest taka jaką chciałam - praca biurowa pięć dni w tygodniu z wolnymi weekendami i stałymi godzinami. Ale czasem mam ochotę to rzucić. 
Listopad minął mi dość monotonnie. W pracy zaczęła się stabilizacja. Zaprzyjaźniłam się z koleżankami, a szef zaczął drażnić - czyli standard :)
Zaczęłam też myśleć o przyszłości, snuć plany. Doszłam do jednego wniosku - dobrze mi tak jak jest. Część wypłaty odkładam na wspólne wakacje, na wózek dziecięcy przyjdzie czas ;)
Grudzień minął strasznie szybko. W pracy był gorący okres. Wszyscy chcieli wszystko na już, a "najlepszy" klient potrafił dzwonić z domówieniem aż sześć razy dziennie. Ale nie możemy takiego olać bo generuje nam prawie połowię miesięcznego dochodu.
Dostałam urlop więc koniec roku i początek przyszłego spędzę w domu. Jednak w Wigilię rano się rozchorowałam i zaraz po tym przedłużonym świątecznym weekendzie musiałam jechać do lekarza. Pani doktor wypisała skierowanie na USG z podejrzeniem kamieni w woreczku żółciowym. Na szczęście wczoraj okazało się, że wszystko ze mną ok, to nie było to. Ale L4 już dostałam więc czemu by tak dodatkowo nie odpocząć? :) I tak spędziłam ostatnie dni roku, a dziś impreza u Iwony, na którą robię sałatkę z tortellini z mojego ulubionego bloga z prostymi przepisami.

A na koniec cztery pory roku w blogowych stylizacjach :)



 
Taki mały dopisek...
Musiałam edytować ten wpis bo zalały mnie komentarze anonimów, którzy przeczytali jedno zdanie i uznali, że warto napisać obraźliwy komentarz. Część usunęłam bo były wulgarne, część sam blogger zatrzymał, a resztę zostawiłam bo nie robię tutaj za cenzurę. Nadal nie mogę się nadziwić osobom, które nie rozumieją co to jest blog lifestylowy i że mam pisać prawo o swoim życiu choć nie jest ciekawe. Nikt nikogo nie zmusza do czytania.
I przyszło mi jeszcze do głowy jedno podsumowanie.
Co uważam za swoje największe osiągnięcie w 2014 roku?
Nie, nie zamążpójście jak mi sugerowano, ale obronę najlepszej pracy na roku i propozycję publikacji naukowej.
Czego najbardziej żałuję w 2014 roku?
Wybór fryzury i fotografa ślubnego oraz miejscowości na wakacje. Miejscowości, nie wyspy bo Kreta sama w sobie bardzo mi się podobała.

16 komentarzy:

  1. Fajne podsumowanie :)
    Życzę ci zatem, by nowy rok był nie mniej udany :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wasz ślub i wesele wymiatało :D impreza roku ;)
    No to mam nadzieję, że szykujesz impreze na 25 urodziny bo w końcu nie mam zjazdów w weekendy i mogę poszaleć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym zrobić fajną imprezę ale nie pomieszczę wszystkich gości, których bym chciała zaprosić. Czemu nie mogę mieć urodzin latem? Impreza w ogrodzie to by było to :)

      Usuń
  3. wspaniały rok był u Ciebie i niech taki będzie następny

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ to był bogaty we wrażenia rok i nawet mam w tym swój mały udział.
    Dużo radości z następnego i spełnienia marzeń- Trójmiasto zaprasza ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. szkoda, ze bez tekstu o przygotowaniach, slubie i małzonku maloby czym sie chwalić..coz takie czasy. Wspolczuje,ze najwieksze osiagniecie to zostanie pania K.ale moze w tym roku sie usamodzielnisz? powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie osiągnięcie, a najważniejsze wydarzenie. Ktoś nie potrafi czytać ze zrozumieniem i mimo wszystko komentuje. Cóż, takie czasy...

      Usuń
  6. Super podsumowanie, rok bardzo intensywny, ale jak widać bardzo udany. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, wielu sukcesów i powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  7. jedna koleżanka się wstawiła, impreza się jej najwyraźniej nie skończyła bo spodziewa się drugiego dzidziusia....nie uważasz, że to trochę nie na miejscu pisać takie rzeczy o swojej koleżance zwłaszcza na blogu publicznym, bo kogo to interesuje a poza tym jej życie jej sprawa i może nie życzy sobie pisać o niej w taki sposób....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba źle to ujęłam. Ona czyta bloga i wie że to napisałam. Podzieliła się radosną nowiną na poprawinach i od tego czasu jest to u nas zabawna historia, którą sama opowiada ale chyba niewłaściwie ubrałam to w słowa skoro czytelnicy-anonimy tego nie zrozumieli.

      Usuń
  8. Świetne podusmowanie! Zdjęcia z wesela są śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo udany rok kochana :) Co do fotografa to się zgodzie, fatalny wybór, ale nie zmienia to faktu, że wyglądałaś pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  10. przeczytałam jedną twoją notkę i już Cię uwielbiam!
    mamy wiele wspólnego hehe ( nie tylko fakt, że mam ochotę zwolnić się z pracy raz w tygodniu :D )

    OdpowiedzUsuń
  11. O moja sałatka :) Miło, że Wam zasmakowała ;)
    To był intensywny rok, tak jak mój :)
    P.S. Przeczytałam Twoje opowiadanie jednym tchem i domagam się drugiej części!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ślub wzięłyśmy na tym samym etapie życia, w roku skończenia studiów:)
    Tęsknię za beztroską studencką, z perspektywy czasu stwierdzam, że był to magiczny czas. Z drugiej strony kończąc edukację poczułam ulgę swego rodzaju.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...