środa, 27 sierpnia 2014

One Ring to rule them all...

... ehm to znaczy "oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci" :)
Postanowiłam napisać kilka słów o naszym ślubie. Zdjęć niestety fajnych nie mam, ale udało mi się zdobyć kilka od znajomych, robionych komórką :) My swoje od fotografa będziemy mieć pewnie za miesiąc.
Ale do rzeczy... ślub był piękny! Pogoda idealna. Strasznie się o to bałam, bo nie chciałam by goście stali pod parasolami. Zresztą ja swoją suknię pewnie w pięć minut bym ubrudziła.
Godzinę przed uroczystością byłam gotowa. Sandra wykonała świetną robotę jeśli chodzi o fryzurę. Pani Beata zaś bardzo fajnie mnie pomalowała. A tak się martwiłam po tych dwóch próbnych makijażach...
Do domu przyjechało dużo gości, gdyż zapewnialiśmy im transport do kościoła by nie musieli jechać swoimi autami. Było mi strasznie miło, gdy wychodząc z domu po błogosławieństwie zobaczyłam wszystkie te znajome twarze. Tak jak się spodziewaliśmy goście z poprzedniego ślubu nie pomyśleli o tym by się dla nas przesunąć. Do kościoła weszliśmy już po 13, gdy sopranistka była w połowie drugiej zwrotki ;) Okazało się, że trafił nam się świetny ksiądz, franciszkanin, który jest w naszej parafii na zastępstwo na czas wakacji. Poprowadził ceremonię w bardzo przyjaznej atmosferze. W ogóle się nie stresowałam. Wręcz nie mogłam uwierzyć, że to już jest to. Przysięga wydała mi się bardzo krótka :) Ksiądz podpowiadał zawsze dokąd mamy podejść, jak się podpisać itp. Ja tego nie potrzebowałam, ale mój mąż był bardzo zestresowany. Siedział całą mszę sztywno, a to przecież ja byłam tą, która ze względu na welon nie może się opierać :)
Pod kościołem goście obsypali nas płatkami kwiatów i drobniakami. Pozbieraliśmy trochę pieniążków, zrobiliśmy grupowe zdjęcie i odsunęliśmy się na bok, tak jak wcześniej prosiłam swoich gości. Zażyczyliśmy sobie wino lub książki więc trochę tych prezentów było. Mieliśmy przygotowane skrzynki i pudełko na koperty więc goście często sami je tam wrzucali, a prezenty odkładali. Wielu nie dostałam nawet do ręki :) Część gości pojechała swoimi samochodami na salę, a my zostaliśmy, gdyż okazało się, że nie ma zamówionego autokaru. To był jedyny nieprzyjemny incydent tego dnia. Wszyscy jednak mówili mi bym się nie przejmowała. Pewnie byłoby inaczej, gdyby padało i goście jak najszybciej chcieliby się schować przed deszczem. Sprawa się wyjaśniła, autokar przyjechał i pojechaliśmy na salę.
Przy powitaniu na szczęście tata wskazał mi w którym kieliszku jest woda. Generalnie większość gości uszanowała to, że nie piję alkoholu. Jedynie później już kuzyni namawiali mnie i siostrę byśmy się z nimi napili twierdząc, że czekali na ten moment bardzo długo. A tak naprawdę nagle uświadomili sobie, że moja młodsza siostra też już dawno jest pełnoletnia i w końcu mogą legalnie się z nią napić. Musieli jednak obejść się smakiem, bo Ola ma podobne poglądy do mnie :)
Pierwszy taniec nie wyszedł tak idealnie, jak ćwiczyliśmy, ale goście się nie zorientowali. Wszystkich wmurowało w parkiet, gdy DJ ogłosił, że będzie walc angielski, a nie jakiś tam zwykły taniec chodzony z nóżki na nóżkę przez pięć minut. Mój mąż generalnie podszedł do walca dosyć sztywno więc wymyśliłam, że tylko półtorej minuty potańczymy by nie nudzić też gości, a potem... przyspieszamy. Z pomocą przyszedł nam zespół Brathanki i ich "Gdzie ten który powie mi" :) Sama miałam tyle radochy tańcząc do takich skocznych dźwięków. Będę bardzo miło wspominać ten pierwszy taniec. Mam nadzieję, że będę wam mogła pokazać film i kamerzysta niczego nie pominął :)
Potem chwila przerwy i wjechał tort. Był w cenie sali więc nie mieliśmy wielkiego wpływu na jego wygląd. Zamówiliśmy sobie smak owocowo śmietanowy (był z owocami leśnymi z tego co wyczułam), a kwiaty były różowe. Pokażę wam go, gdy dostaniemy zdjęcia.
Na początku muzyka mi się za bardzo nie podobała i widziałam, że ludzie się za bardzo nie garnęli do tańca. Zaczęłam żałować, że wzięłam DJa, którego nikt mi nie polecił, a tylko znalazłam jego ofertę w internecie. Potem jednak wyciągnął listę 22 utworów, dobrze wiem, w którym momencie to było, bo usłyszałam "Hit the road Jack" i ruszyłam na parkiet, a za mną pół sali. Wcześniej DJ grał jakieś weselne przyśpiewki i ludzie tego nie znali. A ja wybrałam na przykład "W kinie w Lublinie", "Objection" Shakiry, dużo hitów lat 50. i 60., a dla młodych z nowszych chociażby "Little party never killed nobody". Później za każdym razem, gdy leciał utwór, który wybrałam, parkiet się zapełniał ku mojemu wielkiemu zadowoleniu. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że potrafię urządzić imprezę. Bawiliśmy się tak dobrze jak na moich urodzinach :)
O północy oczywiście oczepiny. Krzysiowi trochę za łatwo poszło z welonem. Jego świadkowa już trochę popiła i zamiast bić go łyżką to się wygłupiała. Za to moja siostra chociaż parę razy mu po łapach przyłożyła :) Ja miałam z krawatem nieco trudniej bo zamiast mnie całować po rękach to mnie kuzyn ugryzł =.='
Welon rzucałam w ciemno, na prawdę nie podglądałam. Były tam przynajmniej trzy potencjalne panny młode (zaręczone koleżanki, niektóre już z wyznaczonymi datami), a złapała Marzena, która by może i chciała, ale jej Adam to jeszcze tak bez pośpiechu :) Mój mąż też na pewno rzucał w ciemno bo oczy mu zasłoniłam skutecznie :) I krawat złapał... Adam! :)
No pressure ;)
DJ zaprasza na środek nową parę młodą i wszyscy zaczynają skandować "gorzko!". Wyobraźcie sobie jego minę, gdy Marzena i Adam zaczynają się całować! :) Biedak nie wiedział, że przypadkowo trafiło na parę :)
Wesele trwało do trzeciej nad ranem. Potem już nikt nie miał siły bo jednak ślub o trzynastej robił swoje. Usłyszałam same miłe słowa co do całej imprezy. Myślę, że wszyscy są zadowoleni. Trochę humor popsuła mi teściowa, która skoro wie, że nie potrafi szybko chodzić to powinna z kościoła wychodzić pierwsza, a nie czekać aż wszyscy goście wyjdą. Fotograf jeszcze nam robił zdjęcia pod ołtarzem, czekaliśmy, aż sopranistka skończy śpiewać i usłyszymy marsz Mendelsona, a ta dopiero wychodzi. Wszyscy czekali już na zewnątrz. I zamiast sobie fajnie wyjść to staliśmy jak te głupki i nawet fotograf nie mógł nam zrobić zdjęcia bo ona zasłoniła swoją pokaźną osobą nas dwoje. A potem znów musieliśmy się zatrzymać bo ona musiała wyjąć portmonetkę by dać ministrantowi pieniążek. Cwaniaki stoją zawsze przy wyjściu, nawet nie wiadomo na co zbierają. Najlepsze, że teściowa w ogóle nie rozumie ile robi kłopotu swoją osobą. I potem się denerwuje, że wszyscy muszą na nią czekać.
Idę wolniej to wychodzę wcześniej - proste. Ech, szkoda słów.
Mamy mnóstwo innych ładnych zdjęć z kościoła (tak zakładam, bo pstrykali bez przerwy), a Mandelsona sobie puszczę z youtube :P
Jak już wiecie w zaproszeniach napisałam, że chcę wino lub książkę zamiast kwiatów. Było jednak dużo ludzi, którzy na wesele nie byli zaproszeni, a przyszli na ślub. Swoją drogą to bardzo miłe.
Dostaliśmy więc też kilka bukietów, które teraz ładnie ozdobiły mieszkanie. Gdyby było ich dwadzieścia to by zniknęły w tłumie, a tak każdy stoi w innym pokoju i jest fajną ozdobą. Wina dostaliśmy głównie czerwone, a książek jedenaście. W tym aż sześć od Pauliny. Goście głównie dali nam koperty, co doceniam bo starczy na dokończenie mieszkania. Było też kilka prezentów. W tym trzy komplety ręczników, obrus (choć nie mamy stołu xD), zestaw sztućców, ręcznie malowane poduszki i ręcznie wyszywany obrazek na kanwie. I bardzo fajne pudło z różnymi kategoriami prezentów. Dwóch milionów niestety nie trafiliśmy w lotka, ale smoczek dziecięcy się przyda :)
Nawet od sąsiadki męża dostaliśmy zestaw kosmetyków (jest konsultantką Oriflame), a od współpracownic mojej mamy ręczniki. Zaś koleżanki z jej byłej firmy złożyły się na kartkę z "wkładem" :) Ogólnie można powiedzieć, że aż połowa wesela nam się zwróciła co mnie strasznie zaskoczyło. Teraz wszystkich odwiedzamy by im podziękować bo na prawdę nam miło :) A jakie piękne kartki :) Pokażę w osobnym poście :)









 A na drugi dzień...

Bukiet miałam przecudowny. Trzy odcienie róż ułożone w niewielką kulkę. Poniżej zdjęcie już chyba na trzeci dzień, kwiaty się rozwinęły i trochę kształt się zgubił ;)



Na koniec kilka zdjęć zrobionych przez znajomych.
Rodzinne zdjęcie do albumu xD
Z Pauliną :)

26 komentarzy:

  1. kochana wszystkiego dobrego na Nowej drodze życia.
    Wspaniałą miałaś suknię! Bukiet się wyrzuca nie wolno go zostawiać, tak mawiają:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja słyszałam, że zasuszyć i w pierwszą rocznicę spalić :D Ale to dopiero wczoraj się dowiedziałam :)

      Usuń
  2. dobrnęłam do końca, świetna relacja, wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No ja cały czas się zastanawiałam nad bonem do Home&You oj ale miałam dylemat, ale wydacie na co będziecie chcieli :D Z prezentów to w sumie tylko ręczniki wam się powtórzyły, ale w sumie to się zawsze przyda ;) O poduszkach wiedziałam już na samym weselu z pierwszej ręki ;) I świetny pomysł coś innego i zabawnego ;)
    Przepraszam, że zepsułam ci niespodziankę ze zdjęciami z wesela ... .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ręczniki zawsze spoko :) No własnie myślałam, że o tym bonie pamiętałaś bo teraz to wiesz zawsze będzie szkoda tam iść. Na pewno w Home&You nic nie kupimy bo pójdziemy do supermarketu gdzie jest taniej ;)

      Usuń
    2. To tyś mi powiedziała że tam nie wchodzisz :P I przez to że marudziłaś jak powiedziałam o tym bonie to zrezygnowałam ... .

      Usuń
    3. Nie wchodze bo mnie nie stać. Zawsze mi szkoda kasy

      Usuń
    4. Ja szukam po promocji :D
      Aha a co do welonu to na filmie będzie widać jaka siara. Welon wylądował pod moimi nogami, nagrana mina będzie bezcenna i zaś ... obciach jak nic :P

      Usuń
    5. Tak słyszałam, że we trzy tam byłyście, aż Marzena się zlitowała i go podniosła. Biedny Adam :D
      Mógł DJ postraszyć, że jeśli welon wyląduje na ziemi to wszyscy płacą po 100zł :P

      Usuń
    6. łosz cholera to wtedy G by mnie udusił za złapanie :P

      Usuń
  4. no to teraz pozostaje tylko czekać na jakąś pociechę :D
    wzięłaś ślub tego samego dnia co moje dwie znajome :) tak dziś patrzyłam na fejsie i poczułam się staro przez Was kobiety! xD bo tu co rusz śluby, zaręczyny, dzieci a ja stoję w miejscu i nie chcę nawet iść dalej xD. w dodatku im starsza tym bardziej nie chcę dzieci xD.

    mogę wiedzieć dlaczego nie pijesz alkoholu? ja również jestem całkowitą abstynentką, nie piję niczego z %, szampana też nie :)

    z tego co widzę to ślub to mnóstwo planowania, chodzenia i myślenia. ja jako perfekcjonistka dostałabym szału chyba, ale na szczęście moja druga połowa nie myśli o ślubie ^^

    wszystkiego co najlepsze i baw się dobrze jako żona :D nie mogę doczekać się postów z życia żony :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no ja dzieci też jeszcze nie chcę mieć. Denerwuje mnie jak wszyscy wmawiają mi dziecko.
      Ja nie piję bo nie lubię. Po pierwsze alkohol mi nie smakuje a po drugie gdy już coś wypiję to źle się czuję. W połowie imprezy robi mi się niedobrze. Innych to chwyta dopiero nad ranem :P

      Co do planowania to 1,5 roku wszystko załatwialiśmy a tu jeden dzień i koniec. Sama nie wiem, chyba było warto ;)

      Usuń
  5. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia! Przede wszystkim szczęścia przy boku osoby, którą kochasz. Miałaś piękną uroczystość, oczywiście przeczytałam od deski do deski i teraz czekam na zdjęcia i choć krótki filmik ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że zrobią mi teledysk ślubny i będę mogła wam pokazać :)

      Usuń
  6. Ani u rewelacyjnie wyglądała w sukni ślubnej. Dobrałas ją idealnie. Cieszę się że ten dzień był taki udany. Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aniu wszystkiego najlepszego na nowej drodze!
    Wyglądałaś pięknie. Super, że ślub i wesele odbyły się bez zarzutu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkiego Naj na Nowej Drodze Życia;) pięknie wyglądałaś;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Doczekałam się :)
    Trzeci raz najlepsze życzenia :)
    Wyglądałaś ślicznie, i cieszę się, że wszystko się udało i ślub był jak z bajki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratulacje! Pięknie wyglądałaś! Super, że wszystko się udało i jesteś zadowolona. Świetne prezenty - ręczniki, poduszki, pudełko z różnymi fajnymi drobiazgami.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ Ci zazdroszczę :)) Gratulacje! :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję! :) Fantastycznie wyglądaliście! Cieszę się, że jesteście zadowoleni! My też dostaliśmy pudełeczko z przedmiotami na szczęście, na przyszłość, na zdrówko, na rozmnożenie, na podróże małe i duże, na pamiątkę :) byliśmy miło zaskoczeni kreatywnością naszych znajomych :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana,pięknie wyglądałaś :) To najpiękniejszy dzień w życiu i będę to zawsze powtarzać! My też mieliśmy ślub 23,ale czerwca tyle,że już dwa lata temu :) I tak Jak Wy chcieliśmy dostać książki :) WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO NA NOWEJ DRODZE ŻYCIA

    OdpowiedzUsuń
  14. Kochana wszystkiego dobrego na nowej drodze życia :)
    Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...