czwartek, 20 lutego 2014

Jak fajnie się ubrać i nie wydać fortuny czyli o zakupach w Internecie i nie tylko... :)


Niedawno uświadomiłam sobie, że mija pięć lat odkąd zaczęłam kupować w Internecie. Założyłam swoje konto na portalu mojeciuchy.pl na wiosnę 2009 roku i nawet pamiętam dwie pierwsze rzeczy, które sprzedałam. Niestety nie pamiętam do końca jaka była pierwsza rzecz, którą kupiłam. Potem przyszedł czas na portal szafa.pl, na którym sprzedawałam i kupowałam jakieś cztery lata do momentu, gdy wprowadzili prowizję i wypłoszyli większość użytkowniczek. Sprzedaż spadła do zera, dziewczyny podnosiły ceny by zrekompensować sobie koszty prowizji więc nie opłacało mi się też tam kupować. Nadal mam swoje konto, ale rzadko tam zaglądam. Moim zeszłorocznym odkryciem zaś jest portal vinted.pl, na którym od prawie roku kupuję przeróżne perełki za niewielkie pieniądze. Często pod postami z nowościami piszecie "O Matko! Ile tego". Oznacza to, że nie osiągnęłam swojego celu. Nie udowodniłam, że posiadając niewielki budżet można się fajnie (modnie?) ubrać. U mnie dodatkowym wyzwaniem był rozmiar XL, który nosiłam jeszcze do niedawna. Pokazując co miesiąc wszystko co kupiłam nie mam na celu pochwalenia się (no, może trochę), ale bardziej pokazania jakie fajne rzeczy można kupić za bezcen. Wiele z nich potem mam na sobie kilka razy i sprzedaję bo mi się znudziły, bo nie pasują do niczego itp. Dlatego w mojej szafie jest ciągły ruch. I dlatego stać mnie na kupowanie nowych rzeczy bo nie oszukujmy się - studentka do niedawna bez pracy nie miała zbyt wielu możliwości :) Każdego miesiąca jednak udaje mi się "zarobić" na sprzedaży przynajmniej kilkadziesiąt złotych. Mam taką zasadę, że nie mam wtedy wyrzutów sumienia by wydać to na nowe ciuchy :)

Na moją korzyść na pewno wpływa fakt, iż nie kupuję tego co jest obecnie supermodne. Logiczne, że osoba, która kupiła coś z najnowszej kolekcji i to odsprzedaje to nie wystawi tego za bezcen. Aczkolwiek da się znaleźć prawdziwe perełki w niskiej cenie. To proste - osoby, które od dłuższego czasu kupują w sieci mają już w głowie pewną "barierę". Tak podejrzewam. Tak jak ja wiem ile maksymalnie dałabym za daną rzecz. Zwłaszcza, że na takich portalach jak vinted.pl ubrania z założenia są używane czyli "z drugiej ręki". Tak więc jeśli w sklepie za nowy sweter dam nawet 60-80zł, to już 40zł w Internecie to dla mnie dużo. I myślę, że wiele osób myśli podobnie z tym, że wyznacza sobie inne granice. Łatwo to zauważyć na portalach typu vinted.pl  - często bardzo ładne rzeczy "wiszą" długo bo cena wydaje się za wysoka (np. 70zł za sweter bo na metce pisze ZARA). Tymczasem i tak stanowi ona jedynie niewielką część ceny pierwotnej. Wiele razy spotykałam się z prośbami o obniżenie ceny, a przecież wiadomo, że sprzedająca chce "zarobić" jak najwięcej, a kupująca kupić jak najtaniej.
Warto pamiętać też o cenie przesyłki, która często przy małych tanich rzeczach sprawia, iż zakup staje się nieopłacalny - np. 8zł za naszyjnik + 7zł za wysyłkę.
Jak kupować tanio w Internecie?
Przede wszystkim raczej nie zdarza mi się szukać czegoś konkretnego. Jeśli na przykład mam ochotę na sweter to szukam według mojego rozmiaru, czasem zaznaczam konkretny kolor, ale rzadko. Wtedy, gdy coś mi się spodoba zaznaczam jako "ulubione" i szukam dalej. Może znajdzie się coś tańszego? :)
Jeśli zaś wymyślę sobie, że przydałaby mi się czerwona marynarka to szukam według kryteriów i zapisuję sobie kilka później porównując je między sobą. Zastanawiam się czy wziąć tę, która bardziej mi się podoba czy tę, która jest znacznie tańsza :)
Innym sposobem jest licytowanie ubrań np. na allegro.pl. Tutaj jest wiele sposobów i myślę, że je znacie. Nie przeczę, że od jakiegoś czasu zaczęłam używać specjalnych stron do licytowania i ustawiania swojej maksymalnej ceny (strzału) na kilka sekund przed końcem aukcji. Według statystyk przez kilka miesięcy wygrałam ponad połowę takich aukcji. Nigdy jednak nie nastawiam się na to, że muszę daną rzecz mieć. To pułapka takiego "zwykłego" licytowania na kilka minut przed zakończeniem aukcji. Na przykład zakładamy, że maksymalnie damy za bluzkę 30zł, ale nagle nas ktoś przebija i cena już wynosi 31zł. Stwierdzamy, że 1zł to niedużo i licytujemy dalej. I tak przebijamy się z inną osobą do ostatniej sekundy po czym okazuje się, że zalicytowaliśmy nagle 38zł, do tego 8zł przesyłka i z 30zł nagle robi się 46zł. Ups :)
Przy ustawianiu "strzału" do licytacji warto też wpisywać "nierówne" kwoty. Na przykład 23,58zł. Jeśli ktoś zalicytuje 23,50zł to wtedy przebijemy jego ofertę o kilka groszy i wygramy :)
Gdzie szukać tanich rzeczy?
Na pewno takim miejscem są lumpeksy. Zauważyłam, że w ciągu ostatnich kilku lat kupowanie w tego typu sklepach przestało być powodem do wstydu, a wręcz jest powodem do dumy. Wszyscy podziwiają bloggerkę, która upolowała spódniczkę z ZARY za 3zł :)
Ja do tego typu miejsc nie chodzę bo absolutnie nie mam talentu do szperania w second handach. Na ten temat opowie wam więcej Kasia -> zapraszam do jej poradnika. W jednym na pewno sią z nią zgadzam - często lubię mieć dużo tanich rzeczy niż jedną drogą. Dlatego wszystkim wydaje się, że mam mnóstwo ubrań. No dobra, mam :) Ale w ogóle nie widać tego, że nie są nowe. I w tym cały sekret :) Swego czasu wylicytowałam piękną, praktycznie nową koszulę Top Secret za 1zł! :) Używane nie znaczy, że brzydkie i zniszczone :)
Ale rozgadałam się nie na temat. Chciałam napisać o innej możliwości taniego kupowania. A takie stwarzają nam supermarkety, bazarki, targowiska, sklepiki osiedlowe itp.
Wcale się nie wstydzę tego, że mam spodnie z Auchan, albo spódnicę z targowiska :) Oczywiście wszystko ma swoje granice i na bazarach i w koszach w supermarketach jest pełno kiczowatych i nędznej jakości rzeczy, ale można znaleźć też prawdziwe skarby :) Jak na przykład spodnie pumpy za 29zł czy miętową maxi za 35zł :)
Warto podczas zakupów spożywczych skręcić na chwilę na dział odzieżowy i na przykład znaleźć piękne wygodne miętowe baleriny za 19zł czy idealnie dopasowany biustonosz push-up za 22zł :) Uwaga! Mężczyźni nienawidzą kiedy idąc po margarynę znikamy nagle w alejce z ciuchami. Przetestowałam na własnym narzeczonym :)


Wyprzedaże - zło?
Co do wyprzedaży mam mieszane uczucia. Słynne "do" -50% procent już niejeden raz mnie zrobiło w balona :P Jeśli na czymś bardzo nam zależy i przecenili to o 30% to warto się zdecydować. Wiadomo, że przy kolejnej przecenie może już danej rzeczy nie być bo nie jesteśmy jedynymi chętnymi. Jako, że mam szczęście (?) i mój rozmiar nie jest zbyt popularny mogę sobie podarować pierwszą (i czasem nawet drugą) falę wyprzedaży. Ostatnio poszłam do sklepu dopiero na ostateczną wyprzedaż -70% i dopiero wtedy się "obłowiłam" ;)
Kupony, karty rabatowe i inne takie
Kolejną opcją są kupony rabatowe, które co jakiś czas pojawiają się w magazynach. Fajna opcja by już na początku sezonu kupić sobie coś z nowej kolekcji nie czekając na wyprzedaże. Do tego wiele sieciówek na karty stałego klienta, które można założyć bez żadnych zobowiązań. Osobiście wolę te, które co jakiś czas oferują klientkom dodatkową zniżkę (np. jak karta w Kappahl) niż te ze zbieraniem punktów (np. Orsay). Jeszcze nigdy nie udało mi się nazbierać punktów na bon zakupowy, ale parę razy zdarzyło mi się skorzystać z dodatkowej opcji 50% na już przeceniony towar. Polecam wam Takko Fashion jeśli macie gdzieś w pobliżu ten sklep. Co jakieś 3 miesiące przysyłają klientkom naklejki ze zniżkami, które obowiązują nawet na rzeczy z wyprzedaży. Czasem w sklepach zdarzają się też promocje 2 za 1 lub dodatkowa zniżka na drugą rzecz. Warto się wtedy dobrze zastanowić czy na pewno tę drugą rzecz potrzebujemy. Łatwo wpaść w pułapkę :)




Ubrania do przeróbki
Inną kwestią jest kupowanie ubrań, które są tanie ale za duże, za krótkie itp. Ja mam raczej przykre doświadczenia, ale chyba dlatego, że trafiłam na drogą krawcową która ze spódnicy za 6,99zł zrobiła taką za 47zł =.='
Ale jeśli posiadanie magiczną zdolność szycia to jak najbardziej jest to opcja dla was i wiedzcie, że wam zazdroszczę :) Ja i maszyna do szycia się nie dogadujemy :)
Latem kupuj zimowe rzeczy
Czasami zdarza mi się kupić rzecz, którą będę mogła założyć dopiero za kilka miesięcy. Dotyczy to często wiosennych/letnich butów kupowanych zimą. Jeśli mamy dodatkowy budżet to jest to fajna opcja na zaoszczędzenie. Poniższe buty nadal leżą u mnie w szafie tak jak są - z metką ;) Czekają na wiosnę :)
Facebookowe promocje
Ostatnią opcją, jaką chciałam wam pokazać są promocje dla fanów na Facebooku. Ja osobiście "lubię" chyba każdego producenta odzieży, którego znam. A przynajmniej te marki, których rzeczy kupuję. Co jakiś czas na ich stronach można znaleźć aplikacje do pobrania kuponów zniżkowych na zakupy. Szczególnie często zdarzają się one na fanpage House, Cropp czy New Look. Ten ostatni ostatnio miał promocję aż -50%! Niestety ja nic dla siebie nie znalazłam :(
Czasem można też znaleźć hasło do zakupów online lub też informację o przecenach.
Mam nadzieję, że ten post choć dla jednej osoby stał się przydatny :) Jakie są wasze sposoby na zaoszczędzenie na ciuchach?

14 komentarzy:

  1. dla mnie bazarki odpadają często. jest tam od groma ludzi a ja nie potrafię robić zakupów w tłumie wtedy czuję się osaczona, ie ma gdzie rzeczy przymierzyć a nie chcę później biegać i zwracać.
    w kappahlu nie ma dla mnie od 2 lat nic... to smutne bo na początku pół mojej szafy to były ubrania właśnie stamtąd, teraz nic mi się nie spodoba tam. mam karty stałych klientów, pobieram kupony zniżkowe z facebooka, korzystam z kodów rabatowych na stronach internetowych :) jeśli jest szansa by zapłacić mniej - czemu nie poszukać i nie skorzystać? :) niestety nie mam w mieście sklepów które mają i dział odziezy i jedzenie w jednym xD, z resztą nie lubie chodzić na zakupy jedzeniowe xD
    z szafy zrezygnowałam dawno temu, na SH nie chodzę też od dawna, odzwyczaiłam się a poza tym kiedy odkryli ze ludzie lubią chodzić i grzebać to podnieśli ceny że wolę dopłacić te 5-10 zł i kupić sobie coś nieużywanego w galerii.
    lubie kiedy wysyłają mi smsy specjalne że jest promocja w jakimś sklepie, tylko nie zawsze mogę sobie pojechać te 36 km żeby zajrzeć do sklepu :/
    na wyprzedażach rzadko kiedy mam szansę czekania... mój rozmiar wyprzedaje się od razu przy nowej kolekcji, więc albo zaplacę normalną cenę albo obejdę się smakiem :( dlatego nauczyłam się myśleć dłużej czy naprawdę potrzebuję tej bluzy?

    ciężkie jest zycie kiedy chce się wygladać ładnie i mieć pełny portfel :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na targowiskach kupuję rzadko. Przeważnie jakieś dodatki, czasem jakąś letnią spódnicę.
      Też lubię gdy mi przysyłają SMSy że jest zniżka ale w sumie głównie robi to Kappahl a tam też kupiłam tylko kilka razy :) Karta stałego klienta jest fajna ale sklep mógłby być mniej nudny :)
      Z tym rozmiarem to bywa różnie bo często to co mi się podoba własnie zostaje tylko w rozmiarze S. Pewnie dlatego że dziewczyny o takim rozmiarze kupują bardziej modne rzeczy :D

      Usuń
  2. ja zazwyczaj robię zakupy odzieżowe albo w supermarketach albo na targach, na tych ostatnich zwłaszcza spodnie i buty; kupuje również w osiedlowych sklepikach, niestety podobnie jak Ty nie mam szcześcia do szukania po SH :)

    OdpowiedzUsuń
  3. tez wyznaję tę zasadę lubię mieć dużo za mało:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię kupować w lumpeksach. Nic tam nie potrafię znaleźć i tylko się denerwuję. Poza tym zapach mnie odrzuca. Ale doceniam tych, którzy znajdują perełki.
    Nie lubię aukcji. Jak coś kupuję to znaczy, że mam potrzebę-nie kupuję ciuchów by mieć 15 swetrów, więc jak coś chcę biorę na Kup Teraz. Ale najwięcej rzeczy mam z Asosa-czekam na kody, i regularnie zaglądam do działu przecen-super rzeczy można trafić. I lubię brytyjskie FF-ciuchy w naszym Tesco są gorsze, mniejszy wybór. A tak sobie zamawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ceny w przeliczeniu na złotówki odpychają :D

      Usuń
  5. Świetny post! Chyba całkowicie wyczerpałaś temat. :) Stosuję się do wszystkich wskazówek, jakie opisałaś w poście. Dodatkowo, często wyszukuję ciekawe i tanie oferty na różnych portalach, oferujących zakupy grupowe - najczęściej są to wizyty w salonach kosmetycznych, zabiegi, masaże itp. Polecam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny post bardzo mnie zaciekawił:)
    pozdrawiam
    woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna bluzka w marynarskie paski i torebka z flagą ;)
    Ja ostatnio rzadziej kupuję w lumpeksach, ale np. mam ulubionych sprzedawców na Allegro, którzy mają naprawdę tanie i fajne ciuchy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne ubrania. Ja jednak częściej kupuję w zwykłych sklepach. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam taką samą torbę jak ty (tą beżową z 'ćwiekami') tylko że czarną ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajny wpis :-) Też lubię robić zakupy w necie :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny i bardzo przydatny post.Ja sama uwielbiam wyszukiwać skarby w internecie. Kilka razy trafiły mi się istne perełki za grosze. Podobnie jest z SH uwielbiam je :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...