sobota, 18 stycznia 2014

O zaręczynach, o odchudzaniu, ogólnie o roku 2013 :)

Całkiem niezauważenie minął ostatnio 14 stycznia. Dzień dla mnie przełomowy. Dwa lata temu mój K mi się oświadczył. Tak, jesteśmy zaręczeni już tak długo. Pobijamy rekordy :) Już wkrótce napisze osobny post na temat naszych przygotowań.
Rok temu zaś powiedziałam sobie, że muszę w końcu coś ze sobą zrobić. Natrafiłam na facebooku na dietę 3D Chili i pozytywne opinie o niej. Zaryzykowałam. Chyba nawet K pożyczył mi pieniądze bo byłam w tej samej sytuacji co teraz - po Świętach, a przed urodzinami. Czyli portfel pusty :)
http://corba-style.blogspot.com/2013/02/dieta-3d-chili-podsumowanie-pierwszego.html
Z wielkim zapałem robiłam zakupy. Pamiętam, że na początku za wszystko zapłaciłam 150zł. Kupiłam dużo produktów, które mam do dziś - niektóre przyprawy, oliwę, ocet winny. Trzymałam się diety skrupulatnie i już po pierwszych dniach były efekty. Zgodnie z obietnicą twórców diety nie przybrałam tego co schudłam. Zawdzięczam to jednak swojej silnej woli. Od samego początku solidnego kopa w tyłek dawała mi wizja siebie szczupłej w pięknej sukni ślubnej. Dzięki regularnym wizytom w klubie fitness i dodatkowym ćwiczeniom w domu udało mi się w miarę utrzymać efekt. Choć jak pewnie niektóre z was pamiętają, że miałam dosyć uciążliwe wahania wagi, a więc i nastrojów :/
http://corba-style.blogspot.com/2013/04/dieta-dzien-107-kwietniowe-podsumowanie.html
Mimo wszystko trzeba przyznać, że rok 2013 był dla mnie wyjątkowy. Nastąpił przełom. Jestem o około 13kg lżejsza i nie wyobrażam sobie powrotu do stanu sprzed 14 stycznia 2013 :)
Częściowo udało mi się więc zrealizować postanowienie noworoczne. Ale wciąż mi mało. Trzynaście kilogramów brzmi świetnie, ale w głowie pojawiły mi się zachęcające wizje siebie w rozmiarze 38 :) Nie spocznę póki tego nie osiągnę. Z drugiej strony jestem też zadowolona, że to wszystko idzie tak powoli. Pomimo spadku wagi ok 1kg/miesiąc i ćwiczeń na boczkach pojawiły mi się rozstępy! Strach pomyśleć co by było gdybym zrzuciła to w dwa miesiące tak jak któraś z vloggerek zachwalająca dietę na youtube.
Jak odchudzanie wpłynęło na moje życie? Jestem bardziej świadoma swojego ciała. Wiem co mi szkodzi, a co pomaga. Dzięki badaniom kontrolnym wiem, że większość nadwagi to nadal zgromadzona woda, której nie umiem się pozbyć. Ale odchudzanie wpłynęło też na mój związek. Mój narzeczony stara się mnie wspierać jednak sam nie za bardzo chce odchudzać się ze mną. Nie umiem do niego dotrzeć. Jego jakoś wizja sesji ślubnej nie poraża tak jak mnie :P
Plany na najbliższe miesiące?
Mam zamiar znaleźć dorywczą pracę na ostatni semestr jeśli to prawda, że będziemy mieć tylko 10 przedmiotów, a nie 13. Najpierw jednak muszę zaliczyć praktyki co jest dla mnie niezrozumiałe, gdyż straciłam już na to miesiąc na studiach licencjackich i nie wiem czego miałabym się nowego nauczyć. Po myciu naczyń w hotelu mam dosyć negatywne nastawienie do praktyk, za które przecież nikt mi nie płaci.
Póki co aplikowałam na recepcjonistkę w prywatnym domu starców ;) No co? Przynajmniej miałabym blisko i mogłabym chodzić pieszo :)

Rok 2013 był też na pewno znaczący dla mojego bloga. Bloguję od ponad ośmiu lat, ale dopiero od niedawna przeszłam nieco z lifestyle na fashion :) Cieszę się z każdego komentarza i nowego obserwatora, gdyż wiem, że oprócz tego, że ubieram się niestandardowo nie mam czym przyciągnąć czytelnika. Nie mam drogiego aparatu, ani męża fotografa. Ubieram się tak, by wyglądać korzystnie, nie noszę na siłę legginsów przy rozmiarze 42. Sponsorzy nie walą do mnie drzwiami i oknami więc zawsze robię recenzje produktów, które sama kupiłam, a nie ktoś mi podetknął. Ma to swoje plusy, przynajmniej mogę być na blogu szczera. Poza tym w ubiorze stawiam na wygląd bardziej tradycyjny i uniwersalny niż ganianie za trendami. Trampki na koturnie nie podobają mi się i koniec. Nie zmienię zdania tylko dlatego, że ktoś uznał je za hot ;) Mam nadzieję, że takie nastawienie jest bardziej zaletą niż wadą i będę zdobywała nowe czytelniczki o podobnych poglądach. Dodatkowo staram się zawsze wyszukiwać okazje i pokazywać wam swoje zdobycze. Nie chodzi o chwalenie się, ale bardziej pokazanie, że można niedrogo się ubrać często w firmowe i dobrej jakości ubrania :) Mam nadzieję, że mi to wychodzi i oprócz komentarzy "o matko! ile tego kupiłaś" ktoś w końcu dojrzy mój talent do rozsądnego kupowania :)
Ponadto blog jest też moim pamiętnikiem, lekarstwem na kompleksy i kopalnią inspiracji. To dzięki przebywaniu w blogosferze dowiaduję się co jest obecnie modne (więc czego raczej unikać xD) i jakie produkty są warte kupienia ;)
Z początkiem tego roku mam kilka postanowień, które od razu zaczynam wprowadzać w życie. Po części już je widać, gdyż jeszcze nie było tak dużego odsetku postów o kosmetykach. Nie ukrywam, że dużą rolę odegrało w tym spotkanie Vintedzianek i produkty, które mamy szansę wypróbować. Na szczęście wszystkie okazały się godne polecenia, więc nie muszę pisać nieszczerych recenzji pod producentów ;)

Na koniec pytanie do was dziewczyny :)
Co powinnam ulepszyć? 
Czy jakość zdjęć (dodatkowo pogarszana przez blogspot) jest aż tak przerażająca? :(
O czym powinnam więcej pisać?

11 komentarzy:

  1. no nie warto pisac w zamian za tabletki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajny mix:D
    http://rozaliafashion.blogspot.com/2014/01/klimatycznie.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja miałam co roku praktyki przez 6 tygodni, całkiem sporo tego wyszło :) A znam taką parę co zaręczyła się 8 lat temu, niedawno wzięła ślub :)
    Co zmień? Nic, bądź dalej sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkiem przypadkiem, nawet nie wiem jakim cudem trafiłam na Twój blog :) Wszystko przez Twój avatar, który skojarzyłam z vinted :)
    Będę chętnie tu zaglądać i jednocześnie zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Może przez to, że i u mnie zdjęcia nie są profesjonalne, mi te u Ciebie nie przeszkadzają.
    I tak w ogóle to lubię tu zaglądać, przypominasz mi mnie sprzed kilku lat, gdy jeszcze nie byłam żoną, matką.
    Pamiętam swoje poszukiwania sukni, pamiętam swoje diety:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :)
      To w takim razie mam nadzieję że za kilka lat będę tak jak ty pracująca matką dwójki maluchów :)

      Usuń
  6. swietny mix, fajnie napisane :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Twój blog jest jednym z fajniejszych jakie podczytuje. Zupełnie nie przeszkadza mi jakość zdjęć, bo nade wszystko cenię sobie Twój styl (nie tylko ubierania, ale również sposób w jaki prowadzisz bloga). Uwielbiam Twój dystans do siebie, szczerość i poczucie humoru. Zawsze, gdy do Ciebie zaglądam (a nie przepuszczam żadnego wpisu, choć nie komentuję, dziś to wyjątek), to czuje się jakbym wpadała z wizytą do bliskiej koleżanki, może nawet przyjaciółki. Tym bardziej, że sama dwa lata temu postanowiłam wziąć się za siebie i w 10 miesięcy schudłam 38 kilogramów i noszę ten wymarzony rozmiar 38 (czego i Tobie życzę), ale ćwiczę dalej i pracuje nad sobą.
    Tak więc Aniu nie zmieniaj się! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Podziwiam, że potrafiłaś tyle zrzucić. Mam nadzieję, że też w końcu zejdę do 38 :)
      Pozdrawiam,
      Ania

      Usuń
  8. Jak widać każda z nas ma problem z rozmiarem, a ten 38 to wymarzony :) Jakoś niechcący zupełnie udało mi się wskoczyć na wyższy i musiałam ostro zabrać się za robotę, żeby wrócic. 38 kg- rany to bardzo duzo, czy to się nie odbiło źle na zdrowiu? Ja w ciągu 10 miesięcy zdrowo straciłam 10 kg. takie było założenie, zeby nie za szybko bo ciało też się zmienia. Zdecydowałam, że spróbuję z dietę Allevo, i udało się. Posilałam się koktajlami lub zupkami w zależności od tego czy miałam ochotę na obiad czy raczej na coś słodkiego. Jakie jest moje zdanie o tej diecie? Bardzo pozytywne, nie byłam na niej głodna, nie musiałam spędzać długich godzin na przygotowaniach, ważeniach i liczeniu. Myślę, że cena za wygodę też nie jest zbyt wygórowana.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piszecie tu o diecie Allevo. Ja tez mam pewne doświadczenia w tym temacie i to dobre doświadczenia. Odchudzałam sie przez miesiac, straciłam 4,5 kg, ale był to hard time, Allevo i tylko Allevo. Fakt, że dieta ma fajne produkty, słodkie i kolorowe, i nie nudzą się, ale tak mi sie juz chciało zupy domowej... Wytrwałam, byłam dzielna i opłaciło sie. Zeszczuplałam w mily i przyjemny sposób. Dieta Allevo działa.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...