czwartek, 16 stycznia 2014

Here comes the Bride...

Dziś zaprezentuję wam relację z poszukiwań idealnej sukni ślubnej :)
Zdjęcia sukien ślubnych mam na komputerze już od dawna. Specjalny folder zawiera na dzień dzisiejszy 130 zdjęć różnych modeli. Polubiłam na facebooku okoliczne salony i zagraniczne marki. Rok temu zaś byliśmy na targach ślubnych. Miałam więc w głowie obraz sukienki jaka by mi się podobała. Postanowiłam zacząć od salonu Fasson w Paniówkach reklamowanego jako największy na Śląsku. Umówiłam się na sobotę pasującą towarzyszącym mi osobom : mamie, siostrze i dwóm koleżankom. Na miejscu okazało się, że salon wcale nie jest taki duży, a ponadto na jedną godzinę zawsze umawiane są dwie przyszłe panny młode i choć każda ma do dyspozycji swoją przymierzalnię to w salonie jest tylko jeden podest by pokazać się towarzyszącym nam osobom. Musiałam czekać w kolejce by zobaczyć się w lustrze i pokazać z każdej strony oceniającym mnie bliskim. W dodatku patrzyło na mnie dziesięć innych obcych ludzi co skradło tej wyjątkowej chwili jej magię.
Na początek poszła sukienka, którą sobie upatrzyłam jako tę idealną. Niestety na miejscu był tylko kolor ivory, ale panie zapewniły mnie, że każdy z modeli można uszyć również w białym tak jak jest zaprezentowany na stronie internetowej. Sukienka była piękna, ale mama zwróciła mi uwagę na to, że idąc na przykład po schodach będę suknię trzymała w rękach, a w tym przypadku tiul po puszczeniu nie opadał swobodnie. Musiałabym ciągle się poprawiać. 
Drugą suknię również upatrzyłam sobie wcześniej i myślałam, że będzie bardziej swobodnie opadać. Okazało się, że owszem opada, ale na manekinie. Mi wyszła princessa w stylu "Moje wielkie cygańskie wesele" :/
Potem przymierzyłam zaproponowaną mi przez Liliannę sukienkę bardzo podobną do tej pierwszej upatrzonej. Ta jako jedyna była w kolorze białym. Na mnie jednak wyglądała jakoś sztucznie. Od tego momentu zaczęłam się zastanawiać czy faktycznie nie wyglądam lepiej w ecru/ivory.
W tym momencie zaczęłam czuć pewien niepokój. Pani doradczyni zaproponowała bym przymierzyła coś zupełnie innego. Tym sposobem moja mama przemyciła swój pomysł - skromną sukienkę z muślinu. Co prawda sama miała zastrzeżenia co do wykończenia i brałybyśmy z mniejszą ilością koronki na samej górze i z innymi ramiączkami. Wyglądałam ładnie, sukienka fajnie podniosła mi biust. Ale ja w myślach próbowałam wyobrazić sobie siebie wysiadającą z samochodu pod kościołem. Nie czułam, że to "ta jedyna". Nie wyobrażałam sobie ludzi myślących sobie "wow!". Mama twierdziła potem, że widząc mnie w tej sukience czuła jak jej się ścisnęło w żołądku, ale stwierdziłam, że najwyraźniej była głodna :)
Ja nie czułam się w niej ładna. Choć teraz patrząc na zdjęcie ta sama sukienka w kolorze białym wydaje mi się całkiem fajna.
W tym momencie pani pracująca w salonie stwierdziła, że przyniesie mi dwa zupełnie inne kroje. W międzyczasie jednak jedna z koleżanek zasugerowała bym przymierzyła sukienkę bez ramiączek. Zdesperowana zgodziłam się na tę propozycję. Okazało się, że jest bardzo wygodna dzięki dodatkowemu ściągającemu paskowi wewnątrz sukni na wysokości talii. Nie ma obaw, że sukienka będzie się zsuwać. Ja jednak wolę i tak mieć ramiączka. Pani zapewniła mnie, że doszyją takie jakie będę chciała po czym zaskoczyła mnie przynosząc coś w rodzaju bolerka zapinanego z tyłu na śliczne guziczki. Założyła mi je, a koniec przykryła wstążką tak, że całość wyglądała jakby tak od początku była uszyta. To było to! Góra taka jaka od początku mi się podobała (czyli w stylu pierwszej mierzonej sukni), dół choć tiulowy to dzięki obszyciu na dole i dodatkowemu obciążeniu koronką w miarę swobodnie spływający i piękne plecy :) Minus? 3400zł podczas, gdy chciałam zmieścić się w trzech tysiącach.
Zdecydowałam, że mam dosyć na jeden dzień. Muszę się z tym przespać. Niestety nie można było na miejscu robić zdjęć co też nie pomogło mi w podjęciu decyzji. Wiadomo, że inaczej ogląda się siebie w lustrze, a inaczej na zdjęciu. Po powrocie do domu miałam już nieco zatarty obraz każdej z pięciu sukienek. Na jednym salonie więc się nie skończy. Na szczęście mam jeszcze trochę czasu. Możliwe, że koniec końców skorzystam z propozycji kuzyna, który dał mi namiary do krawcowej, która uszyła siedem lat temu suknię dla jego żony za 1500zł (cena tej samej z katalogu : 3200zł). Na kolejną relację z poszukiwań zapraszam już wkrótce :)

22 komentarze:

  1. hej świetny blog ! my dopiero zaczynamy ale mamy nadzieję, że wpadniesz i zostawisz komentarz po sobie http://fashionablegirlsevaaluniaa.blogspot.com/ z góry dziękuję /Luniaa

    OdpowiedzUsuń
  2. ja nawet nigdy nie marzyłam o sukni, w ogóle patrząc po cenach to ja wolę kupić coś do domu niż sukienkę którą założę raz xD a nie lubię pozbywać się pamiatek wiec bym jej później nie sprzedała

    OdpowiedzUsuń
  3. No ej a kto wymyślił by coś wykombinować u góry z koronki do tej ostatniej sukienki :P Ja :P
    Hmmm faktycznie na zdjęciu ta biała sukienka z muślinu wygląda inaczej,ale nadal mam wątpliwości do jej góry ... jakoś mnie nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie wiedziałam że ty. Takie było zamieszanie. Ja to powiedziałam tej pani a ona przyszła z gotową taką górą co mnie zaskoczyło. W tym drugim salonie wczoraj nie miały czegoś takiego a szkoda

      Usuń
  4. 3000 zł na sukienkę to i tak masz spory budżet :))) Ja miałam szytą na miarę przez krawcową 6 lat temu i kosztowała mnie 700 zł a wcale skromna nie była :) Zachowałam ją sobie na pamiątkę. Jednak uważam że faktycznie musisz jeszcze poszukać skoro do tej pory nie poczułaś że to ,,ta jedyna"
    Do ślubu masz jeszcze sporo czasu także spokojnie znajdziesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba też zdecyduję się na szycie przez krawcową. Nie trzeba z takim wyprzedzeniem. Tylko że znowu o jakość materiału się boję :(

      Usuń
    2. Z doświadczenia powiem ci, że te sukienki z salonów bardziej się prują i niszczą niż te szyte na miarę przez krawcową :) Dlatego jakością akurat bym się nie martwiła.

      Usuń
    3. To zależy bo niestety doświadczenia mam zupełnie odwrotne. Byłam świadkiem zszywania roztarganej sukni w łazience restauracji :D

      Usuń
  5. Piękne te suknie..
    No i drogie :)
    Marzy mi się pójść kiedyś w takiej do ślubu ! :)

    www.panitruskaffeczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne te suknie przed mną ten wybór w tym roku, tyle jest pięknych sukni Twój wybór też mi sie bardzo podoba!

    OdpowiedzUsuń
  7. ja swoją suknie ślubną szyłam bo nie mogłam znaleźć takiej która mi się podobała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie chyba też się na tym skończy :)

      Usuń
  8. Pamiętam,że przyjaciółka przymierzyła chyba z 10 sukienek, zmęczona włożyła od niechcenia ostatnią, wyszła i to była ta jedyna :)
    Ja wolę skromniejsze sukienki, takie bardziej jak sukienki wieczorowe a nie ślubne. Ale wiadomo każdy ma swoją wizję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się w węższą skromniejszą nie zmieściłam w biodrach :/ Podobają mi się też takie rzmskie swobodnie spływające ale nie czuję się w takich ładna :(

      Usuń
    2. o mi się właśnie takie podobają. Ale powiem Ci,że to tylko wyobrażenie. Właśnie przyjaciółka mierzyła same takie delikatne, proste, ale wyglądała blado, i jakoś tak, nieciekawie. Jak wzięła strojniejszą to było to :)

      Usuń
  9. ja przymierzyłam jedną jedyna i to było ta, co prawda ponad 5 lat temu :)
    świetny post, życzę powodzenia w poszukiwaniu.
    Pozdrawiam serdecznie
    Zocha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym tak chciała. Ja w sumie już 9 przymierzyłam i do żadnej tego nie czułam :( A myślałam że ta pierwsza z tego postu to będzie ta :(

      Usuń
  10. 2 i 4 są w moim typie, ciekawa jestem czy kiedyś będę miała okazję założyć podobną ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam tę ostatnią :D Kupioną przypadkiem, bo szukałam sukni używanych. Trafiłam na dziewczynę z okolicy, która właśnie tę kupiła w Fassonie, z bolerkiem zapinanym z tyłu, z rękawem 3/4 jest przepiękna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ją mierzyłam właśnie z takim bolerkiem :) Zazdroszczę , że udało ci się taką taniej kupic :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...