wtorek, 30 kwietnia 2013

Kwiecień - nowości w szafie

Po raz pierwszy właściwie większość pokazanych rzeczy już widziałyście. W końcu pogoda pozwoliła na małe szaleństwo :) Strasznie fajnie się bawiłam dobierając rzeczy i przy robieniu zdjęć :)
Na samym początku kwietnia wybraliśmy się z K do Auchan skuszeni ulotką reklamową z mnóstwem letnich ciuchów. Jak zwykle okazało się, że na żywo nie wyglądają tak cudownie jak na zdjęciach. W dodatku ceny wcale nie jak z supermarketu. Kupiłam więc to po co głównie przyjechałam czyli okulary przeciwsłoneczne. Miały być w panterkę, ale po przymierzeniu około piętnastu wzięłam zwykłe brązowe, a do tego dwie pary balerin.
1. Miętowe baleriny (Auchan 19,99zł)

  2. Granatowe baleriny (Auchan 19,99zł)

3. Okulary przeciwsłoneczne (Auchan 6zł)

4. Pastelowa tunika Reserved (18,90zł)

5. T-shirt Reserved (37,49zł)
Na dwie powyższe bluzeczki namówił mnie K. Nadal nie jestem przekonana bo chociaż pastele na wiosnę na pewno się przydadzą to ta tunika bardziej podobała mi się na zdjęciu. A t-shirt jest uroczy choć upominałam się, że miałam się przecież nie odmładzać :P Szkoda, że mieliśmy tak mało czasu na zakupy bo Reserved na czas akcji promocyjnej najwyraźniej opróżniał magazyny i było mnóstwo fajnych rzeczy po przecenie :)
6. Czerwona marynarka (allegro.pl 39zł z przesyłką)

To był strzał w dziesiątkę. Materiał nadaje jej stylu casual więc idealnie nadaje się na co dzień do dżinsów. Myślę, że zostanie ze mną na długo :)
7.  Dżinsowa kurtka Reserved (allegro.pl 28zł z przesyłką)

Jestem bardzo z niej zadowolona. Uwielbiam militarny styl, ale w takiej subtelniejszej wersji. Co prawda kurtki dżinsowe mam już dwie, ale ta mnie urzekła. Za tę cenę musiałam wziąć :)
8. Dżinsowa koszula C&A (ok 50zł)

9. Miętowa apaszka C&A (28zł)
Podczas weekendu z Glamour wykorzystałam tylko jeden kupon zniżkowy, ale za to tym razem również mój narzeczony skorzystał ze zniżki i ma fajne spodenki dżinsowe już na lato. A ja kupiłam w końcu dżinsową koszulę, którą uwielbiam bo jest inna od wszystkich, a jednocześnie była o połowę tańsza. Apaszkę wzięłam pod wpływem impulsu. W końcu nauczyłam się ją wiązać by nie było jej tak dużo :D

10. Dżinsy LC WAIKIKI (75zł)
Do tego sklepu na pewno będę wracać po dżinsy bo mają niewygórowane ceny i odpowiedni dla mnie krój, który na metce opisany jest jako Normal Rise - Ankle Skinny czyli w miarę wysoki stan i są dopasowane wokół kostki tak, że bez problemu nogawka mieści się w botkach. W dodatku mają odpowiednią długość i jednolity kolor co nie często mi się zdarza.
11. Kamizelka Reserved (allegro.pl 25zł z przesyłką)


Muszę się przyzwyczaić, że już rozmiar 42 jest na mnie za duży. Bo ostatnio kupowałam różnie L lub XL w zależności on indywidualnych wymiarów, ale teraz wszystko jest na mnie za duże. Łącznie z tą kamizelką. Mam nadzieję, że uda się ją zwęzić.
12. Kurtka ramoneska Reserved (allegro.pl 39zł z przesyłką)

13. Bluzka wiązana (allegro.pl 29,90zł z przesyłką)

Chciałam białą, ale dzień później sprzedawca zadzwonił do mnie, że się skończyły :/ Nie zdążył zaznaczyć tego w ofercie i prosił o wybór innego koloru. Wolałam to niż zwrot pieniędzy bo ogólnie ta bluzeczka podoba mi się we wszystkich kolorach. Nie umiałam jednak stwierdzić jaki kolor chcę w zamian. Bardzo zaskoczył mnie ten telefon (byłam na uczelni) i nie mogłam sobie skojarzyć, który kolor mi będzie pasował do największej liczby rzeczy i czy nie mam czegoś podobnego. Chętnie kupiłabym jeszcze kilka kolorów :)

Pod koniec miesiąca wybrałyśmy się z siostrą na tradycyjny wypad do chińskiego marketu :) Lubię kupować tam bluzeczki typu basic, a tym razem zdecydowałam się też na buty. Wyznaję zasadę, że wolę mieć kilka tanich par niż jedną drogą. Przynajmniej mogę przebierać w kolorach butów :) Tym razem postawiłam na beżowe.
14. Koturny (43zł)


Nie jestem przekonana do tych kokardek, ale takie buty właśnie chciałam. Na żywo nie są tak... różowe :) Bardzo wygodne bo pasek trzyma stopę i nie ma obawy o obtarte pięty :)
15. Baleriny (19zł)


16. Miętowy top (12zł)


I na koniec takie podsumowanie... :)

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Dieta dzień 107 - Kwietniowe podsumowanie treningu

Za mną cztery tygodnie zaplanowanego treningu. Nie poddałam się choć już w pierwszym tygodniu stwierdziłam, że pięć dni to dla mnie za dużo. To niby tylko godzina, ale gdy wraca się około 20 do domu to ciężko wziąć się do ćwiczeń. Aby nie martwić się ciągle, że nie wyrabiam normy obniżyłam założenie do czterech treningów tygodniowo z myślą, że gdy tylko mi się uda zrobię pięć. I udało mi się to już w drugim tygodniu. Po prostu w niedzielę poczułam, że mam za mało ćwiczeń :)

Czas na trochę statystyk.
Czas : 28 dni
Godziny ćwiczeń : 17
Zrzucone kilogramy : 2,7 kg

Tu nie jest tak różowo bo bo jednak po świętach sporo przybrałam (ok 2kg z tego co już zrzuciłam od stycznia) więc nie poprawiło mi to humoru i motywacji do ćwiczeń. Zwłaszcza, że przez pierwsze dwa tygodnie niewiele się działo i już chciałam się poddać. Dopiero po około dziesiątym treningu ćwiczenia zaczęły mi przychodzić łatwiej, a waga zaczęła spadać. Boczki się zmniejszyły, przyszła wiosna i od razu pojawił się dobry humor. Koleżanki na uczelni stwierdziły, że jeszcze nigdy mnie takiej nie widziały. Uśmiech na twarzy, cięty humor. To prawdziwa ja, a tak długo siedziała gdzieś tam ukryta.
Nie zawsze jest jednak dobrze. Czasami się załamuję bo wynik jest niewspółmierny do wysiłku. Niestety jednak kuracji hormonalnej nie mogę przerwać więc muszę się nastawić, że wszystko będzie mi przychodzić wolniej. Na szczęście do wesela daleko :)

Jeszcze kilka słów o treningu. Co w niego wliczam? Ćwiczenia o intensywności 4 MET:
- Godzina zajęć w fitness klubie np. Zumba, Gimnastyka odchudzająca lub Step/BPU
- Godzina domowych ćwiczeń na stepie do muzyki
- 45 minut biegania + rozgrzewka przed i rozciąganie po (razem 60 minut)
Ogólnie mówiąc wliczam w to tylko typowe ćwiczenia na całe ciało spalające kalorie oraz ćwiczenia ukierunkowane na spalanie tłuszczu z konkretnych partii ciała, które u mnie są kluczowe (moja nadwaga pośladkowo-udowa czyli figura gruszki) takie jak BPU (brzuch, pośladki, uda).
Dodatkowo dzięki pogodzie udało mi się dołączyć inne rodzaje aktywności. Jak choćby spacery, na które wyciągam narzeczonego, rolki po zajęciach na uczelni czy niedzielny tenis. Brakowało mi tego. Teraz czekam tylko aż K kupi sobie rower i będziemy mogli jeździć razem. Nie mam jednak zamiaru iść na łatwiznę i jeżdżenia na rowerze nie uznaję za ćwiczenia bo nie zawsze jeździ się z tą samą intensywnością. Czasem jest z górki :) A mi chodzi o wysiłek o umiarkowanej intensywności, ale jednostajny. W końcu dopiero po 30 minutach zaczynamy spalać kalorie :)

Jeśli chodzi o dietę to jem dużo jogurtu naturalnego z dodatkami (tworzę własne musli bo w sklepie takiego bez cukru to ze świecą szukać). Gdy mogę zjeść obiad w domu to jest to kurczak, czasem coś z brokułami. Gdy jestem 12 godzin na uczelni to robię sobie sałatkę z ciemnego makaronu lub ryżu z kurczakiem. Do tego razowa bułka z polędwicą, czasem jabłko lub jogurt do picia. Bywa różnie. Czasem nie zjem nawet tego co mam ze sobą, a czasem muszę skoczyć do sklepu pod szkołą po jakiś jogurt. Generalnie jednak nie chodzę głodna więc i mam dobry humor :)
To jeszcze nie czas na porównania, ale jakoś tak mi się skojarzyło gdy założyłam tę bluzę na grilla ze znajomymi z uczelni. Subtelna różnica między grudniem 2012, a kwietniem 2013. W końcu jest prawie tak luźna jak wtedy, gdy ją kupiłam :) 
Ha! Zmieściłam się w zielone spodnie, które kupiłam w styczniu :) Z K mieliśmy umowę, że jak się zmieszczę to idziemy na deser lodowy :) Nadal czekam ^^
Plany na kolejny miesiąc? Racjonalne 3kg w dół. Mam nadzieję, że tym razem mi się uda. W tym tempie osiągnęłabym swoją wymarzoną wagę do sierpnia czyli dokładnie rok przed ślubem :)
Czekajcie na kolejną relację po 26 maja :)
Pozdrawiam :*

sobota, 27 kwietnia 2013

Pamiątki z podróży

Zbliża się długi weekend majowy, który dla mnie zamienił się w cały tydzień wolny. A potem to już tylko rzut kamieniem do wakacji :) Rozmarzyłam się o cudownych podróżach i ciepłych krajach. Niestety w tym roku nie mamy funduszy na wakacje więc pozostaje nam tylko krótki wypad majówkowy.

Robiąc porządki uświadomiłam sobie, że z każdej podróży przywożę torebkę albo kolczyki :) No cóż, zawsze bardziej niż do straganów z pamiątkami ciągnie mnie do sklepów z ciuchami :) Lubię praktyczne pamiątki. Postanowiłam zrobić małe podsumowanie i... okazało się, że to się ciągnie za mną już od kilku lat (a konkretnie drugiej klasy liceum). Będąc na wycieczce szkolnej w Zakopanem kupiłam bluzę, która wydawała mi się wtedy urocza. No cóż, zafascynowanie fioletem (i bluzami) już mi przeszło. Teraz mama używa ją, gdy grabi ogródek na przykład :)

W tym samym pamiętnym roku 2008 pojechałam też do Berlina gdzie... w oko wpadła mi żółta bluzka. To był ten okres manii na twarze na koszulkach jeśli pamiętacie :) Trochę w niej pochodziłam, potem sprzedałam. Już nigdy później nie sprzedałam swojej pamiątki :) Choćbym i jej nie nosiła :)
Rok później była torebka kupiona w Stuttgarcie :) K dał za nią 50 euro co wtedy dawało jakieś 250zł :) Moja pierwsza pamiątkowa torebka. Robiła furorę wśród koleżanek z klasy :) Teraz nawet na fitness jej nie używam bo jest za mała :(
Rok 2010 to moje pierwsze kolczyki. Kupione w Karpaczu :)
Rok później kolejne kupione w Nowym Jorku w odpowiedniku naszych sklepów "Wszystko po 1zł" :) Nakupiłam tam biżuterii za 10$ :)
Oprócz tego odwiedziłam wiele sklepów na Mahnattanie ale bardziej w celach... turystycznych :) Najbardziej zaskoczył mnie Victoria's Secret. Myślę, że jest zupełnie inny niż każda z nas sobie wyobraża. Moim ulubionym stał się Forever 21 i bardzo żałuję, że nie ma tej sieci w Polsce. Według mnie jest o wiele lepszy od H&M gdzie nigdy nie umiem nic znaleźć.

I na koniec jedna z moich ulubionych torebek. Bardzo długo się nad nią zastanawiałam. Bałam się, że nie zmieści mi się już nic do walizki. Miałam przecież z pięć dodatkowych t-shirtów, które kupiłam już wcześniej :) Na szczęście jednak się zdecydowałam :)




W zeszłym roku natomiast pod wpływem chwili kupiłam turkusową torebkę za całe 10 euro i teraz tylko leży w szafie bo do niczego nie pasuje :)
Oprócz tego na wycieczce w Nowym Sączu kupiłam jeden z ulubionych t-shirtów i sandały, a w Zakopanem strój kąpielowy.


Uwielbiam takie pamiątki. Oczywiście mam ich dużo więcej. Niektóre są jedyne w swoim rodzaju. O innych tylko ja wiem gdzie były kupione, ale to nie ma znaczenia. Ważne, że mam jakiś taki sentyment do tych rzeczy bo kojarzą mi się z fajnie spędzonym czasem i niezapomnianymi podróżami.
A wy macie też takie nietypowe pamiątki? :)

czwartek, 25 kwietnia 2013

Stylizacja 74 - Wiosna w odcieniach mięty

Jak ja lubię takie ciepłe wiosenne dni, gdy mogę sobie iść na uczelnię w krótkim rękawku i nie przejmować się kurtką i szalikiem :D Co prawda miałam zajęcia dopiero na 15, stąd ten brak kurtki, ale i tak się liczy :)
Wygrzebałam z szafy dżinsową koszulę i stwierdziłam, że będzie idealna na taki ciepły acz nie upalny dzień. Do tego dobrałam miętowe dodatki, gdyż ubolewam, że mam tak mało okazji by nosić ten gumowy zegarek.  Ubrałam więc baleriny w tym samym odcieniu :) Bardzo wygodne :)




Koszula - Denim Co.
Spodnie - LC WAIKIKI
Torba - allegro.pl
Baleriny - nn
Zegarek - blink-bizuteria.pl
Dopiero teraz zauważyłam, że ta koszula zrobiła się na mnie za duża. No cóż, trzeba będzie ją sprzedać i kupić coś innego :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...