piątek, 27 września 2013

AWF idzie w góry czyli "Kto szuka nie błądzi"

Właśnie wróciłam z obozu wędrownego, który musieliśmy obowiązkowo zaliczyć w ramach przedmiotu Turystyka Aktywna W Górach. Na szczęście dla mnie obóz wędrowny zamienił się w stacjonarny i nocowaliśmy cały czas w jednym schronisku więc do ogromnego plecaka zapakowałam drugi mniejszy by codziennie nie nosić ze sobą całego "dobytku".
Coś starego, coś pożyczonego...
Tylko dzięki uprzejmości znajomych mogłam zgromadzić cały potrzebny "sprzęt" na ten wyjazd. Jedna koleżanka pożyczyła mi plecak, na który mnie nie stać, a druga śpiwór. Jestem im za to ogromnie wdzięczna. Już i tak kurtka i buty nadszarpnęły znacząco mój budżet. A tu jeszcze za pociąg, nocleg i wyżywienie musieliśmy płacić z własnej kieszeni.
Narzeczony zaś pożyczył mi kubek termiczny, który bardzo dobrze trzyma ciepło więc mogłam codziennie robić sobie herbatę na drogę. Po drodze na dworzec zorientowałam się, że w pośpiechu zapomniałam wziąć któregokolwiek z tysiąca moich zegarków :) K pożyczył mi więc swój, który kilka dni wcześniej kupił (za moją namową).
Opieka dydaktyczna...
Prowadzący przywitali nas na stacji w Rycerce. Jakoś mnie nie zdziwiło, że profesor, który od pół roku gadał o tym obozie i go niby organizował nie zjawił się w ogóle. Nikt chyba się go nie spodziewał. Szkoda, bo chciałabym go zobaczyć z tym jego brzuszkiem jak toczy się pod górę :P Oficjalnie naturalnie nagle mu coś wypadło. Pozostali prowadzący przypomnieli nam regulamin wypadu, zapewnili, że ich opiekę dydaktyczną mamy gratis =.='
Gdy znajdziemy się na zakręcie. Co z nami będzie?
Okazało się, że młody pan doktor zdecydował się na dłuższą trasę mimo iż lał deszcz i profesor sugerował by iść wcześniej zaplanowaną trasą, która w połowie prowadzi asfaltem. Nie, doktor M uparł się na błoto. I źle się to dla niego skończyło. Po tym jak zdecydował się zostać z tyłu ze słabszymi było już tylko gorzej. Ja dotarłam do schroniska w 4,5 godziny (w ciężkich bólach) w drugiej grupie. Ci, których zostawaliśmy z tyłu dotarli dopiero po 8 godzinach! Doktor M się zgubił! o_O
Studenci nie zostawili na nim suchej nitki kiedy to zgubił szlak, na który sam się upierał. Potem próbował iść na azymut (w górach!), czytać mapę i posługiwać się kompasem. Okazało się, że przez niego grupa zaliczyła ogromne kółko i dwa szczyty niepotrzebnie. Ja na ich miejscu bym go zostawiła w lesie i poszła na pociąg do domu :P Przyszli w końcu ledwo przed zmierzchem wycieńczeni i przemoczeni. A doktor M nawet nie przeprosił. Udawał jakby nic się nie stało. Podobno na pytanie czy wie gdzie są odpowiadał "na siedemdziesiąt procent", a potem już tylko "nie zadawaj mi takich pytań!". Jeśli chodzi o mnie to podpadł mi po raz kolejny. Nie dosyć, że doktorat zrobił chyba korespondencyjnie bo wykłady też prowadzi czytając z kartki jąkając się jak gimnazjalista podczas referatu to jeszcze wszyscy uważają go za specjalistę od gór. Mam nadzieję, że historia o jego amatorszczyźnie rozniesie się po uczelni i doktor M poniesie jakieś konsekwencje. Gdyby to był wychowawca grupy szkolnej to można byłoby go sądzić!

Ja sama jestem strasznie dumna z tego, że udało mi się dojść i nie zostałam w tyle. Co prawda kolana mocno dawały o sobie znać. Pierwsze co zrobiłam na miejscu to posmarowałam je maścią, która jako jedyna mi pomaga. Dziś zostały mi już tylko zakwasy i wspomnienia z dwunastoosobowego pokoju numer 1 :)
Cieszę się, że mam ten wyjazd za sobą. Choć profesor (ten, który się nie zjawił) wystawi nam zapewne wszystkim tylko czwórki bo zaliczyliśmy program obowiązkowy i nikt się niczym nie wykazał :P

Poniżej kilka zdjęć z ostatniego dnia, który jako jedyny był słoneczny. Wcześniej nawet nam do głowy nie przyszło by się zatrzymać i wyciągać aparat ;)



3 komentarze:

  1. Gratuluję i mam nadzieję, że na zakwasy też znalazłaś sposób ;) Fajne zdjęcia, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej:)
    Świetny wpis, jako nastolatka jeździłam regularnie na obozy wędrowne, były cool!
    Super zdjęcia!
    Dzięki za komentarz- Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...