czwartek, 16 maja 2013

Dieta dzień 125 - Cztery miesiące odchudzania!

Dziś mijają cztery miesiące odkąd postanowiłam się odchudzać. Bywało różnie. Nie mogę powiedzieć, że codziennie jestem na diecie. Choć na pewno codziennie mam z tego powodu wyrzuty sumienia :P
Jak dotąd schudłam 7kg.
Wynik nie powala, ale widząc co się dzieje z moją wagą - ogromne wahania, sprecyzowałam sobie nowy cel. 10 kilogramów w ciągu pół roku. Myślę, że wynik jest do osiągnięcia choć ostatnio ciągle walczę z tymi samymi kilogramami. Na prawdę nie wiem od czego to zależy bo czasem ćwiczę dużo, a i tak waga idzie do góry. Mam dużo obowiązków. Nie zawsze udaje mi się zdrowo jeść, pić dużo wody i jeszcze mieć czas i siłę na ćwiczenia. Niestety w szóstym tygodniu treningów zrezygnowana zrobiłam jedynie trzy :(
W związku z wahaniami wagi mam też huśtawkę nastrojów, która niestety odbija się na moich bliskich. Zrezygnowałam z imprezy ze znajomymi bo po prostu miałam takiego doła, że nie chciałam ich oglądać :( Zamiast świętować AWFalia na kampusie uczelni, siedziałam trzy dni czytając książki :) Pochłonęłam Greya w jeden dzień nadal nie wiedząc co takiego niezwykłego jest w tej książce :)
Kila dni później na szczęście waga się ruszyła, ale znów byłam w punkcie wyjściowym. Połowa miesiąca, a ja nadal ważyłam tyle co na początku bo dopiero udało mi się zrzucić to co przybrałam :/
Wiem, że nie powinnam tak bardzo wiązać swojego nastroju z tym co zobaczę rano na wadze, ale na prawdę nie umiem z tym walczyć. Muszę się ważyć dwa razy w tygodniu choć przeważnie oznacza to, że w poniedziałki i piątki mam doła :P Tak bardzo chciałabym być szczupła :(
Niestety moje wyniki endokrynologiczne nie poprawiły się tak jak można by się spodziewać po roku więc nadal jestem na leczeniu hormonalnym czego nienawidzę :/ Przez to jest mi dwa razy trudniej zgubić każdy kilogram i czuję się ociężała :/

Obecnie jestem na etapie spadkowym :) Ale chyba tylko dlatego, że po kilku dniach wzmożonego apetytu (dosłownie na WSZYSTKO miałam ochotę) przyszedł jakiś taki okres wstrętu do jedzenia. Teraz nie mam właściwie ochoty na nic. Wszystko już było. Dieta 3D Chili, potem moja jej wersja. A teraz jest takie nie wiadomo co. Jem cokolwiek na co przyjdzie mi ochota. A takich rzeczy nie jest dużo. Muszę wszystko przeanalizować, poszukać jakiś przepisów. Dobrze, że za miesiąc kończy się semestr bo to siedzenie do 19 na uczelni na samych kanapkach i sałatkach mnie wykańcza.

15 komentarzy:

  1. a byłaś może u dietetyka? mówisz że połowa miesiąca a ty ważysz tyle samo bo zrzuciłaś to co przybrałaś. jak to przybrałaś skoro się odchudzasz? :D nie bardzo rozumiem jak to idzie. złamałaś się i jesz coś co nie powinnaś na diecie dlatego tyjesz? może tu potrzeba silnej woli więcej :) nie, nie zjem i koniec kropka :).
    mam nadzieję że uda Ci się zrzucić te 10 kilo, nie wydaje się to dużo :)

    całego Greya pochłonęłaś? wszystkie 3 części? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzi o to że jem to czego nie powinnam. Ja nie umiem już niczego jeść :/ Silną wolę to ja mam aż za dużą :P Dla mnie to nie jest problem. Dlatego tym bardziej dołuje mnie to że mimo wszystko nadal jestem prawie w punkcie wyjścia

      Usuń
    2. no coś jeść musisz :D. samym powietrzem to nie pociągniesz za długo, chociaż próbować możesz :D. rozwiązanie jest na pewno. może jednak dietetyk. mieszkasz w niemałym mieście więc jakiś się znajdzie, popatrzeć opinie i iść. no chyba że zrezygnujesz z leczenia hormonalnego, ale podobno zdrowie na pierwszym miejscu.

      Usuń
    3. Zdrowie tak, i macierzyństwo :):)
      Staram się szukać nowych smaków. Ostatnio jestem zmęczona i nie chce mi się wymyślać czegoś dobrego na uczelnię. Ani tego przygotowywać więc jadę na suchych bułkach popijanych jogurtem :D:D
      U dietetyka byłam ale to była porażka.

      A co do Greya to jestem w połowie 3 części ale zaczęla mnie nudzic. W kółko to samo :P

      Usuń
    4. może akurat ten dietetyk taki do dupy był :). no ale zawsze pozostaje przysłowie 'jak się nie ma co się lubi...'. o matko macierzyństwo :D. ja nawet o tym nie myślę, ale 90% moich koleżanek to już mężatki i matki, czasem trudno mi się odnaleźć i presja społeczeństwa jest większa, jednak nie ulegnę chyba przed 30tką, albo w ogóle. starczy mi pies.

      Grey to porażka. czytałam 3 części i z tego najbardziej podobała mi się 2. ale też nie była dobra. dlatego nie rozumiem zachwytu mojej pani od socjologii którą miałam za idolkę.

      Usuń
    5. No wiesz, za rok wychodzę za mąż. To normalne że myślę o macierzyństwie. Za jakieś 4 lata ^^
      Ale chyba bardziej chodzi o to że się leczę by zwiekszyć swoje szanse. Inaczej pewnie bym tyle o tym nie myślała.

      A mi się podobała pierwsza część Greya gdy jeszcze nie było wszystko jasne (czyli do połowy) :) Potem mnie wkurwia jak ona go idealizuje i się go boi a jednak go kocha. No co to ma być? :P

      Usuń
    6. no dlatego mówię :D wszyscy wychodzą za mąż, planują dzieci, mają dzieci, będą mieć zaraz dzieci :D czuję się jak intruz :D

      a z Greyem to uważam co za dużo to nie zdrowo, dlatego nie podoba mi się ta cała opowieść xD

      Usuń
  2. tylko się nie poddawaj ;)
    wiem, co to znaczy wahania hormonów, siostra z tego powodu ma straszne ekscesy ze swoją wagą i nie umie sobie poradzić ;/ mam nadzieję, że Tobie się powiedzie i spełnisz swoje postanowienia .!
    powodzenia ;)
    śliczne balerinki.!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę że chyba jako jedyna rozumiesz :) Wiem, że trudno to opisać osobie, która się z tym nie spotkała. Gdy ćwiczę to udaje mi się w miarę utrzymać wagę, którą już osiągnęłam. Gdybym nie była nadal na restrykcyjnej diwcie to znów bym przybrała. Dlatego to tak działa na moją psychikę. Panicznie boję się wrócić do wagi z początku roku a wiem, że wystarczy trochę laby i tak będzie. A jestem juz zmęczona :/

      Usuń
  3. Wiesz, jeżeli to sprawa hormonów to czasem człowiek mógłby i całe życie przebiegać na bieżni pijąc tylko wodę a i tak nie byłby szczupły. A ja w drugą stronę to jak ja - nieważne,że moja aktywność to głównie leżenie, a jem całkiem sporo i tak waga nie drgnie, wręcz przeciwnie. Także nie miej wobec siebie wyrzutów sumienia. Mam nadzieję,że jak uregulujesz zdrowotne problemy to waga na pewno się zmieni. Tylko cierpliwości. A w ogóle to bardzo fajnie wyglądasz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie potrafię sobie wyobrazić odwrotnej sytuacji :) Chciałabym tak :) Chciałabym móc jeść tyle co moi znajomi i nie mieć wyrzutów sumienia :)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sprawę że wszyscy zrozumieją. Chciałam opisać swoje przemyślenia, ale jak zwykle zostałam negatywnie odebrana. Nie jestem szczupła, nadal ważę prawie 80kg i to mnie dobija. Muszę się leczyć hormonalnie choć wiem że to wszystko utrudnia :( Pozostaje mi więc mozolna walka :(

      Usuń
    2. Usunęłam komentarz, bo go nie zrozumiałaś. Trochę się uzewnętrzniłam i zupełnie niepotrzebnie. W sumie to i tak były słowa tylko do Ciebie.

      Usuń
    3. Zrozumiałam. Właśnie miałam wrażenie że wy do końca nie zrozumieliście mojego przekazu. Każdy człowiek jest inny. Nie możesz komuś powiedzieć żeby się czymś nie przejmował. Ja sie przejmuje i już.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...