poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Dieta dzień 107 - Kwietniowe podsumowanie treningu

Za mną cztery tygodnie zaplanowanego treningu. Nie poddałam się choć już w pierwszym tygodniu stwierdziłam, że pięć dni to dla mnie za dużo. To niby tylko godzina, ale gdy wraca się około 20 do domu to ciężko wziąć się do ćwiczeń. Aby nie martwić się ciągle, że nie wyrabiam normy obniżyłam założenie do czterech treningów tygodniowo z myślą, że gdy tylko mi się uda zrobię pięć. I udało mi się to już w drugim tygodniu. Po prostu w niedzielę poczułam, że mam za mało ćwiczeń :)

Czas na trochę statystyk.
Czas : 28 dni
Godziny ćwiczeń : 17
Zrzucone kilogramy : 2,7 kg

Tu nie jest tak różowo bo bo jednak po świętach sporo przybrałam (ok 2kg z tego co już zrzuciłam od stycznia) więc nie poprawiło mi to humoru i motywacji do ćwiczeń. Zwłaszcza, że przez pierwsze dwa tygodnie niewiele się działo i już chciałam się poddać. Dopiero po około dziesiątym treningu ćwiczenia zaczęły mi przychodzić łatwiej, a waga zaczęła spadać. Boczki się zmniejszyły, przyszła wiosna i od razu pojawił się dobry humor. Koleżanki na uczelni stwierdziły, że jeszcze nigdy mnie takiej nie widziały. Uśmiech na twarzy, cięty humor. To prawdziwa ja, a tak długo siedziała gdzieś tam ukryta.
Nie zawsze jest jednak dobrze. Czasami się załamuję bo wynik jest niewspółmierny do wysiłku. Niestety jednak kuracji hormonalnej nie mogę przerwać więc muszę się nastawić, że wszystko będzie mi przychodzić wolniej. Na szczęście do wesela daleko :)

Jeszcze kilka słów o treningu. Co w niego wliczam? Ćwiczenia o intensywności 4 MET:
- Godzina zajęć w fitness klubie np. Zumba, Gimnastyka odchudzająca lub Step/BPU
- Godzina domowych ćwiczeń na stepie do muzyki
- 45 minut biegania + rozgrzewka przed i rozciąganie po (razem 60 minut)
Ogólnie mówiąc wliczam w to tylko typowe ćwiczenia na całe ciało spalające kalorie oraz ćwiczenia ukierunkowane na spalanie tłuszczu z konkretnych partii ciała, które u mnie są kluczowe (moja nadwaga pośladkowo-udowa czyli figura gruszki) takie jak BPU (brzuch, pośladki, uda).
Dodatkowo dzięki pogodzie udało mi się dołączyć inne rodzaje aktywności. Jak choćby spacery, na które wyciągam narzeczonego, rolki po zajęciach na uczelni czy niedzielny tenis. Brakowało mi tego. Teraz czekam tylko aż K kupi sobie rower i będziemy mogli jeździć razem. Nie mam jednak zamiaru iść na łatwiznę i jeżdżenia na rowerze nie uznaję za ćwiczenia bo nie zawsze jeździ się z tą samą intensywnością. Czasem jest z górki :) A mi chodzi o wysiłek o umiarkowanej intensywności, ale jednostajny. W końcu dopiero po 30 minutach zaczynamy spalać kalorie :)

Jeśli chodzi o dietę to jem dużo jogurtu naturalnego z dodatkami (tworzę własne musli bo w sklepie takiego bez cukru to ze świecą szukać). Gdy mogę zjeść obiad w domu to jest to kurczak, czasem coś z brokułami. Gdy jestem 12 godzin na uczelni to robię sobie sałatkę z ciemnego makaronu lub ryżu z kurczakiem. Do tego razowa bułka z polędwicą, czasem jabłko lub jogurt do picia. Bywa różnie. Czasem nie zjem nawet tego co mam ze sobą, a czasem muszę skoczyć do sklepu pod szkołą po jakiś jogurt. Generalnie jednak nie chodzę głodna więc i mam dobry humor :)
To jeszcze nie czas na porównania, ale jakoś tak mi się skojarzyło gdy założyłam tę bluzę na grilla ze znajomymi z uczelni. Subtelna różnica między grudniem 2012, a kwietniem 2013. W końcu jest prawie tak luźna jak wtedy, gdy ją kupiłam :) 
Ha! Zmieściłam się w zielone spodnie, które kupiłam w styczniu :) Z K mieliśmy umowę, że jak się zmieszczę to idziemy na deser lodowy :) Nadal czekam ^^
Plany na kolejny miesiąc? Racjonalne 3kg w dół. Mam nadzieję, że tym razem mi się uda. W tym tempie osiągnęłabym swoją wymarzoną wagę do sierpnia czyli dokładnie rok przed ślubem :)
Czekajcie na kolejną relację po 26 maja :)
Pozdrawiam :*

5 komentarzy:

  1. Super! Gratuluję!
    http://www.fashionable.com.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję motywacji, efektów i trzymam kciuki za dalsze sukcesy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. powodzenia w dalszym chudnięciu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluje !! Ja też straciłam kilka kilogramów, dieta Allevo mi pomogła i długie godziny cwiczeń i tańca.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...