czwartek, 7 marca 2013

Wstęp do wesela - ślubne dziwactwa

Będąc na Targach Ślubnych w "Spodku" jakiś miesiąc temu dowiedziałam się, że jest wiele "dziwactw ślubnych", które na życzenie wykona cała rzesza tak zwanych przedsiębiorców ślubnych. I tak oto w ulotce jednej z restauracji stylizowanej na karczmę przeczytałam, że na życzenie mogą mi zorganizować napad zbójecki z wystrzałami z broni i porwaniem. Cudownie bo bez tego goście zanudzili by się na śmierć :)
Standardem jest mini pokaz fajerwerków za "jedyne" tysiąc złotych czy wysyłanie w powietrze przez setkę pijanych gości podpalonych balonów-serduszek. Na targach spotkałam też klaunów-animatorów dla dzieci robiących zwierzątka z balonów, barmanów oferujących pokaz "w przystępnej cenie" czy tancerzy, którzy specjalnie dla nas mogą zrobić pokaz tańca na weselu.
Wracając do balonów można także zamówić jeden wielki, z którego po przebiciu na Parę Młodą posypie się tuzin mniejszych baloników, confetti czy wstążek. Uroczo :)
Zastanawiam się po co komu takie "ulepszenia". Czy to na prawdę symbolizuje wielką miłość Młodej Pary? Czy nie lepiej zachować sobie te kilka tysięcy złotych na podróż poślubną? Czy to jedynie chęć bycia niepowtarzalnym i zadziwienie gości powoduje, że tego dnia jesteśmy skłonni wydać tyle pieniędzy?
No to wygląda na to, że u mnie będzie nudno. Bo o rozrywkę gości chcę zadbać sama. Niepotrzebni mi do tego zbójnicy, barmani czy klauni. Nie będę wypuszczać gołębi, kroić dzika z rożna, śpiewać karaoke ani puszczać gościom prezentacji ze szczegółami naszego dzieciństwa. Myślę, że by być oryginalnym nie trzeba robić nic z tych rzeczy. Wesele jest po to by się bawić, a nie oglądać jakieś pokazy. Ja chcę po prostu porozmawiać choć chwilę z wszystkimi żeby nie czuli się pominięci - jak ja wiele razy czułam się na weselu zaproszona jako jakaś tam dalsza rodzina czy znajoma. K na pewno będzie miał odwagę "obtańczyć" wszystkie ciotki i kuzynki :)
Sesję zdjęciową zamówimy na inny dzień by nie opuszczać własnego wesela. Z doświadczenia wiem, że z takich trzech godzin nagle robi się pięć i goście czekają pół dnia bo nie ma kto kroić tortu. Rozchodzą się po ogrodzie i okolicy i tyle wychodzi z całej imprezy.

A skoro już przy ślubie jesteśmy to ostatnio bardzo zaskoczyła mnie pewna strona, którą poleciła mi znajoma. Podobno jakaś jej koleżanka kupiła sobie tam suknię ślubną bardzo tanio. Stwierdziłam, że odpada bo z moją figurą nie będę brać niczego w ciemno. Z ciekawości jednak weszłam i jakież było moje zdziwienie, gdy znalazłam mnóstwo sukienek, które już znam bo przeglądałam wiele zdjęć w internecie. Jeszcze bardziej zdziwiłam się widząc kolekcję, w której podobają mi się chyba wszystkie kroje :) Mam cały folder na dysku z tymi sukienkami. A potem spojrzałam na cenę... niecałe 300$ i darmowa przesyłka. No bajka :) Gdyby to było tak łatwo po prostu się zmierzyć, wysłać im zamówienie i czekać :P Poniżej jedna z moich ulubionych sukienek. Byłaby dla mnie idealna :)


6 komentarzy:

  1. Co też ludzie nie wymyślą :) Sukienka bardzo ładna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również ostatnio zauważyłam przesadę z "szopką" na weselu. Nie wiem dlaczego ludzie czują, że musza odstawiać, często na siłę sami nie czując z tego frajdy, przedstawienie na własnym weselu. Na własne oczy widziałam lampiony, gołębie, płatki róż, ryż i to wszystko praktycznie na raz;p masakra!
    Suknia jest przepiękna!:)
    Polecam tę stronkę: http://www.zaslubiny.pl/
    Można tam znaleźć wiele ciekawych inspiracji:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna sukienka, i są kieszenie-ostatnio takie mi się podobają;)
    Dzik na weselu jest smaczny,ale mówiąc szczerze to żadna atrakcja, stoi się w kolejce 15 minut zanim dostanie się lichy kawałek, to już lepiej podać go do stołu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. śliczna jest ta Twoja propozycja, jednak w ciemno bym nie kupowała sukienki, sama miałam chyba 3 przymiarki a na koniec okazało sie, że jest lekko przyciasna;) na szczęście jakoś przetrwałyśmy:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny wpis! Bardzo pozytywnie zaskoczyo mnie Twoje podejście:)

    OdpowiedzUsuń
  6. tylko, że te suknie z Chin to są podróbki... szyte "na wzór". nie dostaniesz sukni pronoviasa za 300$ :P to są niestety zgapione wzory ze zdjęcia, z wątpliwej jakości materiałów i obszyciem jak od 10 latka:) pracując w salonie sukien ślubnych czasami mam klientki, które na miesiąc przed ślubem z rozpaczą szukają sukni ślubnej, bo chciały oszczędzić i zamówiły właśnie z Chin albo szyły u krawcowej ze zdjęcia, bo ktoś powiedział, że nie ma żadnej różnicy :)
    to taka moja mała rada, lepiej kupić suknie w salonie, z wyprzedaży, z zeszłej kolekcji albo wypożyczyć niż kupować kota w worku za grosze a potem mieć absolutnie niepotrzebny stres:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...