niedziela, 17 marca 2013

Marcin Wrona "Wrony w Ameryce"

Niedawno na jednym z blogów, które przeglądam przeczytałam o książce "Wrony w Ameryce" napisanej przez byłego korespondenta TVNu w Waszyngtonie Marcina Wronę. Musiałam ją mieć. Dzień później już siedziałam w łóżku z zapartym tchem czytając przezabawną relację w kilkuletniego pobuty w Stanach Zjednoczonych całej rodziny dziennikarza. Książka napisana jest fajnym, powiedziałabym, że blogowym językiem. Jest kilka zdjęć (nie tak fajnych jak moje, naturalnie :P), ale przede wszystkim w życiowy sposób opisane jest życie normalnego człowieka (emigranta) za oceanem, które wcale nie jest takie american dream jakby się wydawało. U nas dziennikarz TVNu to w pewnym sensie celebryta. Prowadzi program poranny, wieczorny, obojętnie. Jest rozpoznawalny, sporo zarabia, jest kimś. A w USA? TVN? A co to? Nie jesteś z CNN ? Dziękujemy, następny!

Niestety nawet (a może w szczególności?) w takim państwie jak USA imigrant to obywatel drugiej kategorii. I wcale nie ułatwia się im życia. Chcesz mieć prawo jazdy? Do wniosku dołącz dwa dokuenty. Paszport i... prawo jazdy (amerykanie nie mają dowodów osobistych w takim znaczeniu jak my). Jesteś w ciąży? Zapiszemy cię na kurs rodzenia. To drugie dziecko? Czy pierwsze urodziło się w USA lub jest obywatelem USA? Nie? W takim razie jesteś niedoświadczonym rodzicem i musisz chodzic na kurs rodzenia :D
Podoba mi się jak autor opisał wiele absurdów życia codziennego, jak szczerze podszedł do sprawy swojego "zachłyśnięcia się" Ameryką i gdy wyjaśnił kilka szczegółów, które dla nas wydają się niezrozumiałe. Choć w wielu przypadkach byłam szczerze zdumiona, że jego niektóre sytuacje zaskoczyły. Co on pracuje w telewizji, ale jej nie ogląda? Kto dziś nie wie co to jest baby shower? Sama będę taki mieć kiedyś! A co :)
Miło mi się czytało o rzeczach które znam, ale będąc w Ameryce postrzegałam je zupełnie inaczej. Dowiedziałam się też o wielu miejscach wartych zobaczenia i zapragnęłam tam wrócić i przejechać kraj wzdłuż i wszerz :) Jednocześnie zdałam sobie sprawę, że przez cały mój pobyt tam byłam zamknięta w mini świecie i chroniona przed większością niebezpieczeńst jakie czekają na obcokrajowców. Miałam pozwolenie na pracę, wizę w kieszeni, zapewniony nocleg i wypłatę. Myślę, że w innym wypadku nie poradziłabym sobie i nie wyjechałabym w ciemno nawet gdyby prezydent w końcu się zdecydował na zniesienie wiz dla nas :P
Bardzo polecam tę książkę. Ja kupiłam ja za niecałe 30zł.
Swoją drogą bardzo bym chciała w podróż poślubną pojechać do Nowego Jorku i zaliczyć Filadelfię i Waszyngton w tydzień :) Podzieliłam się tym z K, ale tylko się zkrzywił jak zawsze, gdy wspominam o USA :P Może kiedyś, na emeryturze będzie mnie stać :) A tymczasem już nie zanudzam. Na koniec "kilka" zdjęć sprzed prawie dwóch lat :)



















7 komentarzy:

  1. Ostatnio dużo dobrego czytałam o tej książce, dorzucę do swojej listy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja go kiedys oglądałam u Wellman. Fajny człowiek , fajnie opowiadał. Musze kupić tą ksiązkę,bo moim marzeniem jest tam pojechać a nie wiem w sumie czego się mogę spodziewać tam będąc. Zazdroszcze Ci bardzoo :)
    ps Zapraszam na konkurs z torebką może akurat wpadnie Ci w oko i przyda się w szafie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ale super fotki - usa <3 zazdroszczę :)

    kasiążka wydaje się byc super :)

    www.classicorcool.com

    OdpowiedzUsuń
  4. jej zazdroszczę twojego wypadu do usa. Fajne zdjęcia.
    A książką mnie zaciekawiłaś..:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dziekuje za mile slowo o "Wronach ..."
    Marcin Wrona

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkę czytałem z ogromnym zaciekawieniem jako drugą po "Wałkowaniu Ameryki" i obie fajnie sie uzupełniają ale wałkowanie moim zdaniem to suche fakty i obraz przedstawiony na surowo a wrony sa podszyte wrażliwością i mimo, że autor zachęca to moim zdaniem miedzy wierszami nie zachęcają do odwiedzin Ameryki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odniosłam to samo wrażenie. Już sama nie wiem czy poleca czy nie :D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...