niedziela, 10 lutego 2013

Wstęp do wesela - czyli wszystko co się nam marzy TEGO dnia :)

Termin?
9 sierpnia 2014
Godzina?
14 w kościele
Ilość gości?
65-70
Miejsce?
Ślub - moja parafia
Wesele - ???

Tyle wiemy. Póki co tyle wystarczy :)

Jest jeszcze dużo czasu. Cieszę się, że zaczęliśmy planować wszystko 1,5 roku wcześniej bo mamy czas na wybranie najlepszych opcji. Nie musimy decydować się na salę na siłę bo rok 2014 nie jest jeszcze oblegany. Choć w mojej wymarzonej sali (Calvados) termin 21 czerwca był już zajęty. Oglądaliśmy bowiem sale o różnym standardzie i cenach. Jedni mają jeszcze miejsca na ten rok, inni już dawno nie i nawet 2014 powoli się zapełnia. Ci drudzy niestety mają wyższe ceny i wymagania. Przez to niestety między innymi moja wymarzona sala odpadła. Nie jesteśmy pewni czy będziemy mieć 70 gości, a takie mają minimum.
Póki co skłaniamy się do restauracji nad Jeziorem Paprocany.

Sali zaczęliśmy szukać już w listopadzie przerażeni plotkami, że teraz rezerwuje się już nawet dwa lata do przodu :P Okazało się, że dotyczy to tych fajniejszych i bardziej obleganych miejsc dla bardziej zamożnych par :P My uparcie chcielibyśmy się zmieścić w 200zł za osobę. Restauracja więc, w której się zakochałam odpadła w przedbiegach. Choć o tym dowiedzieliśmy się dopiero, gdy tam dojechaliśmy.
Owszem, mają okrągłe stoły, które tak mi się marzą. Ale do ceny 195zł od osoby jest za nie dopłata 12zł! Do tego 5zł za ciasto, 10zł za napoje i coś tam jeszcze. 250zł od osoby jak nic i to bez wódki :P Z żalem pożegnaliśmy się z piękną salą balową i wróciliśmy do internetowych poszukiwań.
Dziwne bo Katowice to duże miasto, a gdy wyszukujemy to mnóstwo sal jest wokoło w Sosnowcu, Mysłowicach, Tychach, Jaworznie, a w samym mieście jakieś niefajne. Oprócz jednej. Calvados. 20 minut z kościoła. Sala cudowna. Cena 200zł/os ale już ze wszystkim (napoje, owoce, wystój sali i stołów).
Cudowny wystój sali i otoczenie. Niestety nie stać nas na dopłacanie za nieobecnych gości jeśli nagle okaże się, że przyjdzie np tylko 65. Właścicielka wie, że ma świetną salę i jedzenie wszyscy chwalą. Może więc postawić warunek - sobotnie wesela robi tylko na minimum 70 osób. Obiecaliśmy, że będziemy w kontakcie i pojechaliśmy zasmuceni. Jakieś dwa miesiące nie byliśmy nigdzie. Aż w końcu postanowiliśmy jechać do poleconej restauracji Bolina w dzielnicy Katowic.
Wystój na fioletowo może nie jest bardzo trafiony, ale na łososiowo lub bordowo bardzo mi się podobało. Pokrowce na krzesła i okrągłe stoły :) W dodatku cena już od 160zł. Wszystko fajnie, może trochę ciasno, ale... sam budynek mnie nie przekonuje. To miejsce może na letni festyn, ale nie na moje wesele. Mojemu narzeczonemu się podobało. Dlatego pojechaliśmy tam drugi raz. Wzięliśmy moich rodziców. Po minie taty widziałam od razu, że absolutnie odpada. Nazwał budynek stodołą i zwrócił uwagę na takie szczegóły jak wejście do toalety zaraz z sali. Mnie za to zdenerwowało znudzenie kelnerki. Musieliśmy sami sobie donieść krzesła :/ Wypiliśmy kawę i zniesmaczeni wróciliśmy do domu.
Od tego momentu tata powiedział, że dołoży nam więcej, ale mamy zaleźć porządną salę. Usiadłam więc między rodzicami z tabletem żeby widzieli jak to wygląda w praktyce. Przestaliśmy się ograniczać do Katowic. Znalazłam coś ciekawego w Tychach.
Czas dojazdu z kościoła nie najgorszy. Sala przyzwoita. Podobałoby mi się więcej dodatków złotych na stołach. Mogę je nawet sama załatwić gdyby pozwolili mi na angażowanie się w sprawę wystroju. Miejsce do tańczenia pośrodku. W jednym końcu sali scena dla zespołu. Menu podane już na stronie więc wiemy na czym stoimy. Cenę wybralibyśmy ze środkowej półki - 170zł. Do tego dopłata za napoje i owoce na stołach.
Później tego dnia pojechaliśmy jeszcze do restauracji "Wenecja", ale choć dzień wcześniej dzwoniłam do właścicielki, że chcemy ją obejrzeć to na miejscu była tylko kelnerka, która przyznała, że pracuje tam od miesiąca :P Sala dla nas za mała, chyba, że chcielibyśmy na całej restauracji robić. Mojemu tacie się spodobało, nie wiem dlaczego :P Ja tak na prawdę pojechałam tam bo było po drodze :P I jakoś nie chce mi się wierzyć w cenę podaną przez kelnerkę - 130-150zł.
Póki co ostatnią salą, którą oglądaliśmy jest Dworek w Wyrach. Na stronie pisało jedynie, że ceny już od (!) 195zł. Nie zraziło nas to bo, gdy ktoś inny podaje niższą cenę, a okazuje się, że wielu rzeczy w nią nie wlicza, to po podsumowaniu wychodzi na to samo.
Ta sala jednak będzie dla nas o wiele za duża. Poza tym właściciel odpisał mi na maila, że w 2014 roku wolne mają tylko 18 i 25... PAŹDZIERNIKA! :) Jeśli chcemy latem to mogą dam nać upust 15% na ślub w tygodniu. Spasujemy :)
Kilka dni temu przez przypadek natrafiłam jeszcze na salę "Różana Dolina". Ktoś na gumtree.pl chciał odsprzedać termin na wrzesień tego roku. Wygooglałam sobie salę, bardzo fajny wystrój, może trochę za duża. Ale minimum gości 60 więc nam pasuje. Miła właścicielka zapewniła, że sierpień jest wolny, ale jest chora więc dopiero za tydzień możemy obejrzeć.
Ceny 170-190zł więc byłabym za, choć nie wiem jeszcze co się wlicza. Menu na stronie sugeruje, że napoje już są w cenie.
Na koniec "Mirabelle" w Tychach. Byłoby idealnie ale cena 200zł a w tym nic nie ma trochę odstrasza :) Najdroższe menu 300zł za osobę i nadal nie ma w tym napojów i ciasta :D

Dużo jeszcze pozostało do zrobienia. Na pewno ważne jest, że zaczęłam odchudzanie z dużym wyprzedzeniem. Mój K też postanowił o siebie zadbać i ma w głowie plan długoterminowy. Trzymam za nas oboje kciuki i wiem, że razem nam się uda bo będziemy pilnować siebie nawzajem.
Ze spraw wizerunkowych na pewno muszę zadbać o włosy. Od jakiegoś czasu niby je zapuszczam, ale szybko tracą kształt i co kilka miesięcy fryzjerka obcina mi mniej więcej tyle ile urosło więc wszystko stoi w miejscu. A do ślubu chcę mieć włosy trochę dłuższe bo prawdopodobnie nie będę mieć welonu. Wystarczą mi rozpuszczone, lekko pofalowane włosy z jakąś ozdobą (nie diademem!) lub kwiatem. Muszę więc już od teraz więcej zapuszczać niż ścinać :)
Dla mnie bardzo ważny jest także wybór fotografa. W ostatnich latach namnożyło się ich tylu, że trudno się zdecydować. Jednocześnie ciężko trafić na kogoś dobrego. Pomysł z zatrudnieniem mojego kolegi przestał mi się podobać. Wolę chyba jednak pozować komuś obcemu. Zwłaszcza podczas sesji plenerowej.
Na pewno wiem, że chciałabym, by odbyła się innego dnia. Wolę już drugi raz się czesać i malować niż tracić coś z wesela, za które zapłaciliśmy :)
Jeśli chodzi o kwestię orkiestra czy DJ nie byliśmy zgodni z narzeczonym. Mi orkiestra kojarzy się z tandetnym weselem w remizie i durnymi zabawami z siadaniem na krzesełkach. DJ jednak nie wszystkich zadowoli. Podsyłam więc narzeczonemu linki zespołów, które mogłabym przeżyć :) Najlepiej by był to zespół z wokalistką i nowoczesnym repertuarem jak najdalej od disco polo. Prędzej umrę, niż pozwolę zaśpiewać komuś na weselu "Ona tańczy dla mnie" :P
Rodzice śmiali się, gdy absolutnie uparłam się, że wszelkiego rodzaju "Kaczuchy", krzesełka, wyścigi po wódkę i tańczenie z balonem odpada. Żadnych konkurencji kontaktowych. To nie hokej na lodzie :P Tego typu rzeczy to na przedszkolny bal przebierańców się nadają. Nigdy nie zrozumiem fenomenu pijanych dorosłych zabijających się o ostatnie miejsce na krześle by potem oglądać to wszystko na żenującym filmie.

Ze standardów będzie pierwszy taniec, a co się z tym wiąże za rok zapisujemy się na jakieś lekcje by K pojął podstawy Walca Angielskiego :) Lepiej niż ten pan :) Myślę, że najlepiej będzie tam, gdzie chodziłam (i znów mam zamiar) na Zumbę bo znam już ludzi i wiem, że za dobrą cenę można się fajnie bawić a przy okazji nauczyć kroków i ruchów.

Na koniec kilka inspiracji z Targów Ślubnych w Katowicach, na które K mnie zaciągnął :)







Targi na pewno zainspirowały nas w kwestii tortu i samochodu. Narzeczonemu marzy się Mercedes. Mamy namiary na wypożyczalnię. Tort zaś chcemy wstępnie biały ze zdobieniami jak kilka zdjęć wyżej.

 Mnie zaś najbardziej spodobał się pomysł zawiezienia gości ślubnych... School Busem! :) Idealnie to do mnie pasuje :) Choć wiem, że takim autobusem jedzie się bardzo niewygodnie hihi Oryginalne siedzenia przystosowane są dla małych dzieci, a nie dorosłych. Ale na pewno goście długo nie zapomnieliby takiej przejażdżki :)

22 komentarze:

  1. Miałam te różne przeżycia parę lat temu. Też chciałam okrągłe siedzenia, brak orkiestry, na wszystko miałam pomysł itp :)
    Salę wynajęłam taką niewielką a romantyczną, gdzie już po zmroku goście siedzieli przy małych stolikach przy blasku świec :) No i DJ, dzięki czemu miałam swoje najukochańsze melodie dokładnie tak jak lubię :) Bez czyjejś interpretacji. Dzięki temu było taniej, nie musiałam wykarmiać całej grupy no i muzyka leciała od pierwszej minuty do końca bez najmniejszej przerwy. Zabawy miałam ale takie właśnie nie obciachowe :)
    Wesele to strasznie fajna sprawa i miło nasze wspominałam. A i nie robiłam ślubu w mojej, czy męża parafii tylko blisko zameczku, w którym mieliśmy wesele był taki mały klimatyczny kościółek. Po weselu wszyscy przeszli się wzdłuż jeziora i po kilku minutach byli już w sali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad DJ'em sę zastanowię bo z drugiej strony przeważnie mnie drażnią takie typki bardziej w formie wodzireja. Ja wiem, że ona ma poprowadzić impreze ale przeważnie to idzie w kierunku, który mi się nie podoba :P
      Co do kościoła to też jeszcze nie wiem czy będziemy robić w mojej parafii. Nie przepadam tam za proboszczem :P Wolę obcych księży.
      Też bym chciała wesele w zameczku albo dworku ale wtedy przeważnie cena idzie w górę poza nasz zasięg, albo mają wykupione terminy albo za daleko

      Usuń
  2. Ooooo a ja za każdym razem co do was jechaliśmy miałam sprawdzić jak wygląda ta sala w Calvadosie i zawsze nazwy zapomniałam :P A wygląda super :D Mnie się podobają zdjęcia od Karoli jak chcesz wezmę od niej namiary i ci podam na fotografa, chociaż wiadomo ze każdemu co innego ale na stronie zdjeć obejrzeć nikt nie broni :P Podobają mi się zdjęcia od Adriana (tego od Asi) ale nie wiem jakie ma podejście na sesji a to dla mnie np ma duże znaczenie ... .
    No i jak tylko zobaczyłam zdjęcie z tym busem to wiedziałam co ci chodzi po głowie:P i fajny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotografów to akurat najwięcej na targach było wiec mamy z 20 różnych firm ulotki. Mamy swoich faworytów ale film też chcemy wiec musimy wziąć firmę która robi to i to.
      Ten autobus pewnie nie wypali ale sam pomysł strasznie mi się spodobał. Sama bym na to nie wpadła a przeciez w USA strasznie popularne jest wynajmowanie tych autobusów na wszystkie okazje. Myśmy nimi jeździli wszędzie :)
      Co do Calvadosu to nadal najbardziej mi się podoba ale już o nim nie myślę.

      Usuń
    2. No Karola miala wlasnie wspolpracujacych ze soba fotografa i kamerzyste i fajne podejście mieli, taki spontan naturalnie a nic na silr

      Usuń
    3. Też tak chcemy. żeby fotograf i kamerzysta sobie nie zawadzali a może ujęli to samo z dwóch perspektyw :)

      Usuń
  3. my się ograniczyliśmy tylko i wyłącznie do organizacji skromnego obiadu po ceremonii, dużo rzeczy w związku z tym nam odpadło. Auto pożyczyli nam znajomi, a ponieważ sam ślub był w grudniu to wiele sal było wolnych:) ale fajnie wspominam sam etap przygotowań:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My się wciąż zastanawiamy nad ograniczeniem wesela. Strasznie dużo to kosztuje, a wolelibyśmy wyremontować mieszkanie. Z drugiej jednak strony u mnie wszyscy mieli fajne wesela i potem pewnie bym żałowała. Bo od zawsze marzę o własnym i nie mogę się go doczekać choć wiem że to strasznie dużo pieniądzy jak na jeden dzień zabawy

      Usuń
  4. Twoja notka dowiodła, że kompletnie się na tym nie znam :D i będę uciekać od tych wydarzeń xD
    ps. moja mama katuje mnie tym paskudnym 'ona tańczy dla mnie', wie że tego nie cierpię, więc specjalnie odkręca dźwięk i czeka aż uszy zaczną mi krwawić. i te wszelkie inne pijackie zabawy lubię tak samo jak i Ty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Targach jeden z wodzirejów puszczał to na stoisku non stop O_o Tak jakby to była jego jedyna/firmowa piosenka :D
      Ja niestety pewnie nie uniknę głupich zabaw na weselu bo ludzie to lubią i jak nie będzie to stwierdzą że jestem nudna. Mam jednak nadzieję uniknąc kiczu w innych aspektach :)

      Usuń
    2. Amanda jest wiele nie kiczowatych zabaw, ja byłam naczelną przeciwniczką przekładania jaka przez nogawkę i picia wódki na czas. Mieliśmy oczepiny z gustem i ze smakiem w wszyscy świetnie się bawili bez zażenowania.

      Usuń
  5. zazdroszczę planowania ślubu ;) też marzy mi się ten dzień i planowanie go,lecz przede mną jeszcze troszke:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuje weselnego zamieszania w głowach- każdego to spotyka. Niedługo będę robić notki o przygotowaniach ślubnych wiec zapraszam a zacznę właśnie od sali bo to najważniejszy element w planowaniu ślubu. 1,5 roku wcześniej to idealny czas i wcale nie macie "za dużo " czasu- wiem co mówię, u nas było dokładnie to samo a jeszcze w tygodniu ślubnym było masę roboty;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ahhh co przykuło moją uwagę, jesteś pewna ślubu o godzinie 14? Trzeba liczyć 1h ślub+ 1h życzeń pod kościołem (jeżeli i u Was jest taki zwyczaj) - a ilu byś gości nie miałą to zawsze jest conajmniej godzina + dojazd na sale +/- to wszystko oznacza że wesel rozpoczynasz o godz ok 16 i uważasz że goście wytrzymają do CONAJMNIEJ półonocy albo do 5-6 rano...:> pomyśl o tym. Mi marzyła się 15 bo chciałam mieć jak najwięcej tego wesela i mądrzy ludzie mi dobrze doradzili że 16 to idealna pora. U nas ostatni goście wyszli przed 7, a za kołnierz nikt nie wylewał... ;) I bardzo słuszne rady dał Wam tata- toalety to jedna z istotniejszych cech przy wyborze sali!!! Zawsze ogląając sale sprawdzajcie czy są czyste i ile jest kabin!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas 14 to już późno :) Tak samo to liczyłam jak ty i stwierdziłam, że to będzie najlepsza godzina. Ewentualnie 15. Żeby tak w miarę przyzwoicie podać obiad :) Chyba, że w sali którą ostatecznie wybierzemy będzie limit 12 godzin. Ale to zawsze można tam trochę dopłacić.
      Fajnie, że będziesz pisała posty o weselu. Ja też mam zamiar dokumentować przygotowania i zbierać dobre rady :) Wiem, że czasu nigdy nie jest "za dużo" ale mieliśmy już rok od zaręczyn na przemyślenie co chcemy i teraz realizujemy ten plan. 1,5 roku do przodu, żeby móc wybrać to co najlepsze a nie to co zostało :)
      A jakie są przyzwoite zabawy ślubne? Bo mi się wszystkie kojarzą beznadziejnie :/

      Usuń
  8. Wesele i planowanie :) Pięknie! Na pewno będziecie mieć cudowny ślub, a przygotowania to masa spraw ale potem wszystko jest tego warte :*

    OdpowiedzUsuń
  9. My ślub i wesele na 120 osób zorganizowaliśmy w miesiąc, więc na pewno wszytsko zdążycie przygotować:)

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny post. Oby wszystkie plany się udały. Ja ze swoim ślubem i weselem to planuje tylko to, ze chcę żeby był spontaniczny. Jakoś zawsze tak mi się wydawało, że jak się planuje to większy stres potem czy wszystko będzie idealnie, a jak z marszu, np. miesiąc czy dwa wcześniej to tak inaczej jest. A jestem zdania, że w tym dniu przecież najważniejsza jest panna młoda i pan młody.:) Ale trzymam kciuki za podjęcie jak najwspanialszych decyzji..:)
    Pozdrawiam i czekam na kolejny wpis tego typu, chętni się czegoś na ten temat jeszcze dowiem przed planowaniem swojego..:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ileż miejsc :) Ta sala w Tychach za 170 zł fajna, taka nowoczesna się wydaje :) A ja Ci powiem,że moja przyjaciółka planowała ślub 2,5 roku przed, wszystko było wybrane, wszystko dopięte na ostatni guzik-ja dostałam nawet numer domku, w którym będę miała nocować jakieś pół roku przed, nie wiem miałam sobie pojechać sprawdzić standard? Ale ok, dwa tygodnie przed jadą ostatecznie z panią z kwiaciarni by pomierzyła ile tam jej czegoś potrzeba, wchodzą na salę, a pani z obsługi-co państwo tutaj robią, oni,że mają za 2 tyg wesele, pani,że nie,oni,że tak, i tak w kółko. Okazało się,że właścicielka miesiąc wcześniej przyjęła na ich miejsce jakąś parę ze spalonej sali. Wzięła ich bo mieli wesele na 150 osób, a moja koleżanka na 80 osób. I na gwałt szukała byle jakiej sali, już nic się nie liczyło,jaka cena, jakie menu, byleby termin był :) Dobrze,że masz zdrowy stosunek do tego wszystkiego. Takie wyścigi z tymi terminami :(

    OdpowiedzUsuń
  12. widzę, że przygotowania pełną parą, gratulacje!
    jako, że pracuję w branży ślubnej polecam Ci naszą stronę www.arttrend.pl :)
    może coś Cię zainspiruje!

    jeżeli mogę coś wyglosić w kwestii sali - CALVADOS to po prostu CUDO!!

    wyślijcie więcej zaproszeń, np. bliższym znajomym z pracy czy uczelni, a na pewno uzbieracie 70 osob! WARTO, to w końcu wyjątkowy dzień a sala jest na prawdę BAJECZNA. Niestety w Trójmieście nie mamy za wiele ładnych sal na większą liczbę osob :( jak coś pięknego to zazwyczaj na ok. 50...

    CALVADOS! CALVADOS gora :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że jest najfajniejsza no ale 200zł od osoby to daje ponad 13 tys zł licząc że ok 8 dzieci będzie liczonych taniej. W tej ostatniej sali zapłacimy za to samo dwa tysiące taniej. A też jest bardzo ładna.

      Usuń
  13. Ja też biorę ślub w sierpniu 2014 :) I póki co jesteśmy dopiero na etapie poszukiwania i uzgadniania sali. Wstępnie już wybraliśmy jedną i zarezerwowaliśmy termin. Ale nadal się jeszcze rozglądamy :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...