czwartek, 14 czerwca 2012

Wszyscy ludzie prezydenta

- Co to jest empatia?
- Taka zupa z Azji.
A tak poważnie to pan, z którym miałam rozmowę kwalifikacyjną takie pytanie mi właśnie zadał. Wymieniłam bowiem empatię jako swoją cechę pozytywną. On dobrze wiedział co to jest i ja dobrze wiedziałam, ale chciał mnie przyłapać na powielaniu schematów :P
Jak tylko zamieniłam kilka pierwszych słów z panem M wiedziałam, że nie dostanę tej pracy. Jak ja nie lubię takich cwaniaków w garniturkach, którzy ubiorą bordową (!) koszulę i myślą, że są bardziej fancy od tych w białych koszulach :P Ogólnie drażni mnie taki typ faceta po trzydziestce, codziennie w garniturku i z teczką idzie do biura i udaje, że wykonuje ważne zadania. Widzę go jako blondyna w okularach, w miarę przystojnego, ale nie tak, żeby z miejsca paść na kolana. Dosyć szczupły, ale styl poruszania się zdradza, iż to sprawa genetyczna, a nie zamiłowanie do sportu :P Osiem godzin za biurkiem robi swoje ;)
I patrzy tak na ciebie z góry bo masz dopiero 22 lata, a jedyna marynarka, którą miałaś w szafie jest pudrowo różowa. Ale dla niego nie istnieje taki kolor bo to facet więc jesteś tylko panienką w różu, która nie wie na jakie stanowisko aplikuje. On sam też nie wie, i wie, że ja nie mogę wiedzieć bo zna treść ogłoszenia, w którym było tylko o pracy dla studentów.
- Jaka forma umowy panią interesuje?
- Nie ukrywam, że wolałabym umowę o pracę.
- No cóż, na stanowisku przy wspieraniu sprzedaży zatrudniamy osoby na zlecenie i...
- Tak,tego się spodziewałam.
- Dlaczego nie interesuje panią pensja tylko prowizyjna?
- Bo nie chcę obdzwaniać ludzi całymi dniami, a potem nie dostać za to ani grosza bo odkładali słuchawkę :P
Tego mu naturalnie nie powiedziałam. Ulżyło mi, gdy wyszłam z budynku. Nawet jakby zadzwonili (a pan M nie omieszkał zaznaczyć, iż mają jeszcze mnóstwo kandydatów) to nie chciałabym dla nich pracować.
Co innego firma, do której zostałam zaproszona dzień później. Można powiedzieć, że na dzień dzisiejszy (przy moich niewielkich kwalifikacjach) to praca marzeń.
Nie robię sobie zbytnich nadziei. Poszło mi na pewno lepiej i ludzie byli sympatyczni, ale pewnie już tak mają. Choć z drugiej strony mogli mi nie robić złudzeń.
Przyznaję, że zawaliłam bo zaskoczyła mnie kobieta pytaniem o pracę w USA. Chciała żebym jej to opowiedziała... po angielsku. A ja ostatnio mówiłam coś w tym języku miesiąc temu (nasze pożal się Boże lekcje na uczelni). Na pewno nie udowodniłam swojego poziomu zaawansowanego. Damn it =.='
- A to pani z Katowic. To blisko.
- W miarę. Ja z południowej dzielnicy, prawie już pod Tychami.
- A to z jakiej konkretnie?
- Z Kostuchny.
- A, to prestiżowa dzielnica.
- ?
- No pan prezydent tam mieszka.
- Ach, o to chodzi. No fakt, właściwie to mój sąsiad zza płotu.
xD
- Och. Naprawdę? To może będziemy mieć jakieś wtyki? hahaha
=.='
Jeśli to, że prezydent miasta kosi trawę pod moim płotem ma mi pomóc zdobyć tę pracę to niech będzie :P:P Kulawy powód, ale zawsze jakiś.
- Widzę, że ma pani doświadczenie z hotelu Katowice. Jak ten hotel właściwie jeszcze prosperuje? Bo wydawało mi się, że trochę podupada.
- Ależ nie, to tylko od zewnątrz jest stary budynek. Wewnątrz wszystko wyremontowane i nowoczesne. Choć są też pokoje w starym stylu.
- Kto wie? Może ktoś jest takim czymś zainteresowany? Współpracujemy z biurem podróży, które urządza wycieczki po Katowicach śladami PRL-u.
Awesome.
- Proszę nam opowiedzieć jakie doświadczenie pani wyniosła z praktyk.
- Zmywak, zmywak i jeszcze raz zmywak :P
- Najczęściej byłam gospodarzem sali restauracyjnej i na podstawie listy rezerwacyjnej przyjmowałam gości na śniadanie.
- Która z tych trzech posad sprawiła pani największą satysfakcję i dała największe doświadczenie?
- Pomyślmy.... zmywanie naczyń w Ameryce czy zmywanie naczyń w hotelu Katowice?
Mogłam zacząć, że najciekawszą pracą i doświadczeniem życiowym był pobyt za granicą, ale jednak najwięcej doświadczenia potrzebnego mi w przyszłej karierze nabyłam w hotelu. Powiedziałam jednak tylko to drugie. Kurde :/
Miałam przekonać ich, że nadaję się do pracy z ludźmi, ale jak zwykle zjadła mnie trema.
Nie umiem sobie przemówić do rozsądku żeby się uspokoić w takich sytuacjach. Występowałam przed tysiącem ludzi, ale jak mam porozmawiać z jednym to wysiadam :P
W drodze powrotnej dostałam telefon, iż trzecia firma zaprasza mnie na rozmowę. Podziękowałam bo póki co nie jestem kierowcą a Chorzów za daleko na poświęcenie w postaci jazdy tramwajem :P
Trzymajcie za mnie kciuki, w przyszły czwartek mają zadzwonić czy mnie chcą na szkolenie w tym hotelu.


14 komentarzy:

  1. zmywak zmywak zmywak xD
    rozwaliłaś mnie z rana xD.

    rozmowy kwalifikacyjne to jakiś dramat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety trochę musiałam naściemniać. A raczej zgrabnie ominąć prawdę bo na recepcji to ja byłam raz. A tu o taką właśnie pracę się starałam. Tak samo tym gospodarzem sali to byłam powiedzmy codziennie chwilę bo potem jednak trzeba było wracać do zmywania (moje paznokcie ;( )bo nikogo od tego nie było.
      OMG jak ja bym chciała tę pracę.

      Usuń
    2. ja nie wiem jak to jest że wszyscy poszukują osoby z doświadczeniem, ładnej, mądrej a nikt nie chce przyjmować jak ktoś doświadczenia nie ma. no to go ma nabrać doświadczenia?! to mnie też zawsze wkurza

      Usuń
    3. Choć w sumie nie ma się co dziwić bo mając jakąś tam firmę to wolałabym osobę, której nie trzeba uczyc a od razu moze dla ciebie zarabiac :/

      Usuń
  2. A trzeba było kretynowi w bordowej koszuli powiedzieć! Ależ się uniosłam, ale o rozmowach kwalifikacyjnych i pracach mogłabym napisać książkę - nie jakiś tam 3 stronicowy artykuł, tylko normalnie książkę - tyle przeszłam. Nie dlatego, że jestem niezdecydowaną panienką, która najchętniej dostawałaby pieniądze za nic. Tylko dlatego, że w tym kraju to jest chora sytuacja. No bo jak wytłumaczyć, że jest się kierownikiem renomowanego sklepu w wielkiej galerii handlowej, gdzie sprzedaje się sukienki po 1800, a płaszcze po nawet 8000 zł(!), a nie dostaje się żadnej umowy, nawet zlecenia, a po cały miesiącu wypocin i najlepszych od roku utargów dostaje się 1400 zł???!??? A jak zrezygnowałam właścicielka była oburzona, jakim prawem zmieniam pracę! Albo rozmowa w kancelarii adwokackiej, która obsługuje m.in. jedną z sieci komórkowych w Polsce. Pan (palant - trudno użyć innego słowa) nie w bordowej koszuli, ale za to w bordowym krawacie, wymaga magistra, doświadczenia, itd. - wszystko mam. Pyta ile chce zarabiać, ja mówię, że około 2000 zł netto, a on na to, że skazuje się taką pensją na Shawshank, bo w Polsce mnóstwo ludzi chce pracować za najniższą krajową i on taką osobę znajdzie! (to ja się pytam, kto dostający 1100 zł jest w tym kraju szczęśliwy z powodu swojej pensji??), albo w zeszłym roku z desperacji poszłam na rozmowę do renomowanej znanej siłowni ubiegać się o stanowisko recepcjonistki - zaznaczę, że chcieli osobę z wyższym wykształceniem. A na rozmowie jakiś nieumiejący się nawet wysłowić palant (kolejny) mówi mi, że pracuje się 6 dni w tygodniu po 14 i po 8 godzin na zmianę, czyli półtora etatu jaki nic, poza recepcją sprząta się w szatniach, a to wszystko za 1500 zł!!! Zapomniałam zapytać, po co te studia wyższe, bo miałam nadzieję, że może trzeba podziałać trochę w marketingu. Zapomniałam dodać, że pierwsze 2 próbne tygodnie są bezpłatne, a Pan rzetelnie musi przetestować wszystkie zakwalifikowane osoby! Był wielce zdziwiony, że wykazywałam dużą chęć do pracy na rozmowie, a później nie przyjęłam ich oferty! I mogłabym tak pisać i pisać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez sensu jest taka sytuacja. Jest takie bezrobocie wśród młodych po studiach, że zaczęła panować desperacja i ludzie podejmują te pracę za 1100zł a jak ktoś wyżej od tego się ceni to mu dziękują bo znajdą kogoś bez takich wymagań. Paranoja. A ja nie mogąc się pochwalić zbytnio ścieżką kariery (mam przecież dopiero 22 lata i studiuję dziennie do cholery) to na mnie patrzą z góry a ja musze udowadniać że coś jestem warta choć nie obchodza ich przecież moje piątki na studiach :/

      Usuń
  3. :D Najbardziej jestem ciekawa jak wyglądałyby te rozmowy, gdybyś mówiła to, co myślałaś w pierwszym momencie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłoby zabawnie. Albo by mnie wyprosili :D

      Usuń
  4. hehehe tak właśnie jest na rozmować o prace, też nie lubiłam na nie chodzić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam nadzieję że ta druga to póki co będzie ostatnia i mnie zaproszą dalej ale z dnia na dzien moja nadzieja gaśnie :P

      Usuń
  5. Dasz radę na pewno, trzymam :)

    O-ren

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Na pewno w czwartek napiszę jaka decyzja :D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...