wtorek, 26 czerwca 2012

Poszukiwań pracy ciąg dalszy

Zacznę od mojej poniedziałkowej wizyty w banku ING. Okazała się całkowitą stratą czasu. Usługi przysprzedażowe to według nich stanie na ulicy i zaczepianie ludzi z prośbą o wypełnienie ankiety. Jeśli mnie pamięć nie myli to zaczepił mnie chłopak z ING, gdy w zeszłym tygodniu akurat tam szłam na rozmowę. Paradoks :P Sama go olałam i tak właśnie miałabym być olewana. Pani w banku zapewniała, że stawka wynosi 6zł/h (zakładając, że wypełni się 6 ankiet po 1zł każda). Sama mogę wybrać gdzie chcę stać i w jakich godzinach. Lepiej jednak wybierać ruchliwe miejsca. Tak myślą wszystkie firmy i dzięki temu słynna w Katowicach ul. Stawowa zwana jest ulicą Makulatury - to od ilości ulotek, które ci wciskają w ręce. A jeszcze od czasu do czasu jakiś ankieter się trafi. Nie dziękuję.
Wtedy pani Marzena z banku (tak się przedstawiła, samym imieniem :P) powiedziała, że szukają też osób do ankietowania telefonicznego. 100 rozmów dziennie daje 25zł co przy opcji, że nie namówi się nikogo na spotkanie daje 400zł miesięcznie. Kogo oni szukają? Licealistów? Po co dwa razy zmarnowali mój czas?Autobusem z centrum tłukłam się 1,5 godziny. 
Takim to sposobem pół poniedziałku zmarnowałam dla kobiety z za małej marynarce i faceta w srebrnym garniturze. Halo? Co to ma być? Wesele w Wilkowyjach?
Dziś za to od 11:00 do 13:00 miałam być na recepcji hotelu Qubus. Przyszłam przed czasem, bardzo miła "koleżanka z pracy" Hania pokazała mi gdzie się przebrać. Kierowniczka recepcji Ania powiedziała, że około 1,5 godziny będę razem z Hanią, która pokaże mi co i jak. Trochę mi poopowiadała jak to wygląda, przysłuchiwałam się jej rozmowom telefonicznym i obsłudze klienta. Jednak gdy ona była zajęta, to do mnie podchodzili goście. Trochę mi głupio było bo przecież nie wiedziałam jak kogoś zameldować, a pewien nerwowy jegomość, który zapewne nocował tam już sto razy chciał być obsłużony raz dwa. A Hania dalej gada z klientem przez telefon. Na szczęście kierowniczka przyszła i go obsłużyła. Nie powinni mnie stawiać w takiej sytuacji. Dla gościa, który stoi przed ladą nie do przyjęcia jest, że ktoś go nie obsługuje. Po co stoję za ladą, skoro nic nie umiem, prawda? On chce być obsłużony i koniec.
Gdy zrobiło się spokojniej, Hania pokazała mi pobieżnie system. Ależ ona zapierdala z tym klikaniem po monitorze. Oczopląsu dostałam. Jakoś jednak zaczęłam pojmować rezerwowanie miejsc więc pozwolono/kazano mi zrobić kilka rezerwacji. Trzeba było dane z serwisów typu HRS czy booking.com przepisać w odpowiednie rubryki. Raz się zniecierpliwiła kierowniczka Ania, że powinnam sprawdzić historię gościa bo on jest stałym klientem Qubusa (one to wiedzą, ja nie :P) i pracuje w Microsoft i to trzeba napisać w rezerwacji. Potem jeszcze robiłam sama gwarancje bankowe dla rezerwacji. Wpisywałam w terminal kart płatniczych numer karty podany przy rezerwacji i kwotę rezerwacji blokując w pewien sposób środki na poczet rachunku. Nie wiedziałam, że coś takiego można zrobić :) Normalnie wlazłam komuś na kartę i sobie 600zł zajęłam :D
Generalnie było spoko, ale sama nie wiem czy chciałabym to robić przez 12 godzin dziennie. Przynajmniej ludzie są mili (personel). Pani dyrektor była też chwilę na dole i zaproponowała, że potem oprowadzi mnie po hotelu. Jednak, gdy skończyłam i kierowniczka do niej zadzwoniła, okazało się, że ma spotkanie. Kierowniczka powiedziała mi, że następnym razem mnie oprowadzą. Więc może jednak będzie ten następny raz? :)

Do końca tygodnia mam się dowiedzieć czy najbliższe miesiące spędzę ubrana jak ta pani :)
A na pocieszenie kupiłam sobie tuniczkę w NewYorker za 19,99zł :) Polecam wyprzedaż w tym sklepie, można się obłowić w bluzki za 20, 30, 40zł :)

15 komentarzy:

  1. Ehh to poszukiwanie pracy.. Fajnie,że się odezwałaś u mnie, bo zawsze raźniej jest mieć kontakt z osobami, które przechodzą przez to samo... Też miałam mieć rozmowę o pracę na recepcji (ale nie w hotelu, tylko salonie fitness) i zrezygnowałam. Ale hotel wydaje się ciekawszy.. Trzymam kciuki by Ci się powiodło i będę śledzić Twe losy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się o tę pracę bo studiuję turystykę ale po tym jednym dniu to wcale nie jestem pewna czy chcę tam pracować :) Również bedę odwiedzać :)

      Usuń
  2. a może ten następny raz to nigdy nie nastanie xD.
    mam nadzieję ze jednak dostaniesz tą pracę i będziesz się dzielić tu fajnymi sytuacjami które ci się zdarzą w recepcji :D
    ja do new yorkera wchodzę ale bardzo mało kupuję nic mi się tam nie podoba. ostatnio kupiłam tam szorty jeszcze chyba w marcu. jakoś takie zwykłe ciuchy tam są a ja nie lubię zwykłych xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj sytuacje to na pewno ciekawe. Już dziś kilka ciekawych ludzi się pojawiło :) Sama nie wiem czy chciałabym tam pracować. Jak mnie zaproszą 3 raz to sie w koncu dowiem za jaką kasę ^^
      A do New Yorkera to zaglądam tylko na wyprzedaże. Tam prędzej kupię coś na swój rozmiar i tanio niż w H&M

      Usuń
  3. Mi dziś pani zaproponowała,żebym zajęła się jej dwoma synami- 4 i 6 lat. Mówi,że da mi 8 zł za godzinę, i jeszcze mówi,że to dużo- ha,ha. Praca 14 dni miesiącu, po 2 godziny dziennie, maximum, bo może być 1,5 h, wtedy dostaję 12 zł. Podziękowałam serdecznie. Trochę strata czasu.
    Ale tobie życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, dla niej to dużo. Ale jak się jeździ tylko na takie 2 godzinki to się nie opłaca. Chyba ze to sąsiadka z bloku by ci zaproponowoała

      Usuń
    2. Powiem Ci szczerze,że nawet do sąsiadki z bloku bym za tyle nie poszła. Niestety,ale rodzice często myślą,że posiedzieć z dzieckiem to jakby wyjść na wczasy, a jeszcze z dwójką. A jak już jesteś to poprasuj, zrób zakupy,odkurz, bo przecież ty się nudzisz, a ona za coś płaci ci te wielkie pieniądze...
      Trzymam za nas kciuki-może coś fajnego na nas czeka:)

      Usuń
  4. Niektóre rozmowy kwalifikacyjne są zabawne... Ja też z wielu wracałam sfrustrowana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nie mam ochoty na więcej :) A już na pewno nie tam gdzie traktują mnie jak nastolatkę

      Usuń
  5. Pasowałby Ci taki outficik ;)

    Miejmy nadzieję, że się uda. Skoro atmosfera jest fajna, praca chyba nie nudna, to warto byłoby tam sie załapać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ciągu tej godziny co tam stałam tyle interesujących (ale też wkurzających) ludzi się przewinęło że praca na pewno nie nudna. Pytanie tylko: ile płacą?:D

      Usuń
  6. masz racje lepiej robić, coś co sie lubi;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwsze dni w pracy są zazwyczaj koszmarne, nigdy ich dobrze nie wspominam :)

    Pozdrawiam nieco mniej upalnie ;)

    O-ren :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ładna tunika:) Co do pracy-w końcu się znajdzie i tyle:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Poszukiwania pracy są dołujące, niby się skończyło te studia (albo chciałoby się dorobić w ich trakcie) a i tak nie można znaleźć jakieś fajnej, ciekawej i atrakcyjnej finansowo:/ Mnóstwo jest za to ofert, do pracy których nie potrzeba żadnego wykształcenia, sąt zasanawiam się: po co komu te studia?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...